Wilków Trzech i wielka intryga – “Wilcze Ostrza” Williama Kinga (“Kosmiczny Wilk” t. IV)

Z książkami z uniwersum Warhammera 40k jest jeden specyficzny problem. Jako że sama marka kojarzona jest głównie z grami bitewnymi, tak i literatura w zdecydowanej większości to powieści stricte militarne z lekkimi odskoczniami w stronę innych gatunków. Nie inaczej sprawa miałaby się z Wilczymi Ostrzami, czwartym tomem sagi Kosmicznego Wilka. Miałaby, gdyż wbrew pozorom starano się zrobić coś nowego i świeżego.

Całość historii rozpoczyna się, a jakże, od opisu prowadzonej właśnie kampanii zbrojnej przeciwko sługom Chaosu. Nasz główny bohater, Ragnar Czarnogrzywy prowadzi do boju swoją kompanię Kosmicznych Wilków co rusz odpierając ataki nieprzyjaciół. W pewnym momencie następuje chwilowa przerwa w walkach, obie strony się przegrupowują a naszemu protagoniście zbiera się na wspominki. I wtedy okazuje się, że cała fabuła książki jest tak naprawdę retrospekcją o latach służby w formacji Wilczych Ostrz. I tu zaczyna robić się ciekawie, gdyż historia nabiera bardziej politycznego wydźwięku. Poznajemy Ragnara jako młodego i nieokrzesanego jeszcze Astartes, który w wyniku swoich własnych działań zostaje oddelegowany, za karę albo i nie, do gwardii honorowej domu Belizariuszy, największego sojusznika zakonu Kosmicznych Wilków. A zostaje odesłany w zasadzie dlatego, że nastąpił zamach na życie głowy tego domu, udany z resztą, w wyniku którego śmierć poniósł również jeden z jego braci. I tu zaczyna się dopiero cała zabawa, ponieważ Ragnar bez przerwy ostrzegany jest o gęstej sieci intryg i spisków, w jaką został wepchnięty.

Co do samej historii mam nieco mieszane uczucia. Z jednej strony jest poprawnie skonstruowana, zahaczając wielokrotnie o motywy z „Diuny” Herberta, z drugiej jednak jest zbyt prosta. To tak jakby, autor obawiał się, że ludzie czytający książki o Astartes są za głupi, aby połapać się w bardziej skomplikowanej intrydze. Od samego początku wiemy kto jest dobry, kto jest zły. Nie ma żadnych fałszywych tropów, wątków prowadzących donikąd a jedyna zdrada poczyniona jest z ręki postaci, której obecność jest ledwo zaznaczona w całej opowieści. A i oczywiście całość kończy się wielką bitwą i bohaterskim last standem, bo jakżeby inaczej.

Postacie są płaskie. Tyle mogę o nich powiedzieć. Nikt nie posiada żadnej głębi charakterologicznej. Wilcze Ostrza przedstawieni są jako stereotypowe postaci z sag nordyckich lub bardziej niczym Marvelowe trio wojów, czyli Volstagg, Fandral i Hogun. Wiecznie głodny, otyły i o przerośniętym ego Haegr, wypacykowany i złośliwy Thorin oraz wiecznie ponury Ragnar. W zasadzie to cała historia kręci się między nimi trzema, praktycznie ignorując wszystkich innych. Nawet Gabriela Belizariusz, którą mamy okazję, na kartach książki oglądać najczęściej ze wszystkich nawigatorów, jest całkowicie pozbawiona charakteru, będąc zarazem dość istotnym elementem całego spisku.

Mam nieodparte wrażenie, że fabuła Wilczych Ostrzy rozpoczynała swój żywot jako opowieść nie o Astartes a o zwykłych ludziach. Co jest absolutną prawdą biorąc pod uwagę fakt jak sztampową jest historią. A na pewno sporo by zyskała gdyby nie starała się koniecznie wcisnąć Kosmicznych Marines jako głównych bohaterów. Nie mniej jednak czytało się ją bardzo przyjemnie. Humor słowny jak i sytuacyjny, opisy poszczególnych akcji jak i cała analiza spisku są bardzo dobrze i ciekawie opisane. I ponad wszystko nie zapomnijmy, że akcja toczy się na Świętej Terrze.

W ostatecznym rozrachunku Wilcze Ostrza wypadły pozytywnie. Sporo złego się nasłuchałem o całej sadze Kosmicznego Wilka i muszę przyznać, że albo ja mam niskie standardy, albo ten tom akurat jest bardzo dobry. Z naturalnych powodów skłaniam się jednak do drugiej opcji. Może i sporo narzekam na książkę ale jako wielki fan uniwersum Warhammera 40k wymagam po prostu więcej.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękujemy wydawnictwu Copernicus Corporation.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *