Top 5 ULUBIONYCH scen z filmowych Hobbitów

Dzisiaj zaprezentuję wam coś, czego się nie spodziewacie. 5 ulubionych scen z trylogii Hobbita. Tak, tak dobrze widzicie: ULUBIONYCH. Żeby nie było, że tylko hejtuję bezpodstawnie – pewne rzeczy jednak w Hobbicie mi się podobały. Kolejność scen jest losowa, bo tak.

1. Rozmowa Bilba ze Smaugiem wewnątrz Samotnej Góry („Pustkowie Smauga”)

To chyba jedna z moich najulubieńszych scen i do tego świetnie zagrana. No ale czego się spodziewać, jeśli obaj aktorzy – Martin Freeman i Benedict Cumberbatch – już ze sobą wcześniej grali i naprawdę niesamowicie wypadają w duecie. I nawet jeśli mam wrażenie, że to nie rozmawiają Smaug z Bilbem a Sherlock z Watsonem, to i tak jest to jedna z najlepszych scen filmowego Hobbita.

 

2. Wędrówka krasnoludów przez Mroczną Puszczę („Pustkowie Smauga”)

Muszę to przyznać – w tym miejscu Peter Jackson zrobił naprawdę świetną robotę. I choć wędrówka krasnoludów odbiega od tego, co znamy z książki, to wydaje mi się, że akurat to odstępstwo wyszło filmom na dobre. Gdyby zekranizować to w wersji książkowej wypadło by to dość blado i nudnawo, a tak dostajemy mroczną, psychodeliczną scenę, która mnie oczarowała i sprawiła, że musiałam przyznać: ok, PJ tu ci wyszło.

 

3. Biała Rada vs. Sauron („Bitwa Pięciu Armii”)

Przed seansem byłam meganegatywnie nastawiona do tej sceny i… myliłam się. Po seansie musiałam przyznać, że choć scena sama w sobie dość absurdalna i niekanoniczna to została zrealizowana bardzo fajnie. Elrond i Saruman walczący z upiorami pierścienia (sic!) – naprawdę wypadli świetnie (zawsze twierdziłam, że Elrond genialnie wygląda w zbroi i z mieczem w ręku). I w scenie przeszkadza mi tylko Galadriela a’la topielica – wygląda bardziej śmiesznie niż strasznie, no i przede wszystkim jej metamorfoza jest tak nielogiczna, że płakać się chce, ale mimo to scena nadal mi się podoba.

 

4. Thorin i kompanioni śpiewają („Niezwykła podróż”)

I niezależnie czy śpiewają przy zmywaniu naczyń w domu Bilba, czy śpiewają już po kolacji zasiadając w jego saloniku to tak czy siak robią na mnie niesamowite wrażenie. I wszystko jest jeszcze bardziej smutne, kiedy uświadamiam sobie, że ta piosenka to jedna z niewielu pozytywnych rzeczy związanych z filmowym Hobbitem. I nieodmiennie za każdym razem, kiedy widzę scenę przechodzą mnie ciarki – jest piękna, piękna, piękna!

 

5. Zagadki w ciemnościach („Niezwykła podróż”)

Sceny z Gollumem zawsze chwytają mnie za serca, a zagadki były i w książce jedną z moich ulubionych scen. I naprawdę zrobiło mi się miło, że ta scena została wprowadzona do filmu w bardzo, ale to bardzo nietkniętym stanie. I gra aktorska Serkisa – poezja po prostu!

 

A jakie są wasze ulubione sceny w filmowych Hobbitach?

Sharing is caring!

7 thoughts on “Top 5 ULUBIONYCH scen z filmowych Hobbitów

  • 5 lutego 2015 at 10:28
    Permalink

    Najlepsiejsza to ta, kiedy w czasie ostatniej bitwy w “Bitwie Pięciu Armii” Dain widzi te… wielkie tunele w ziemi i mówi “Oh, come on!”

    Reply
  • 6 lutego 2015 at 18:06
    Permalink

    “Żeby nie było, że tylko hejtuję bezpodstawnie”
    Bo ja wieeem… Skoro piszesz, że Ci się nie podoba, a potem piszesz, dlaczego Ci się nie podoba, to jak na moją logikę chyba nie jest to bezpodstawne nielubienie. ;d

    Trudno mi wybrać jakąś jedną, najulubieńszą scenę, bo chyba niemal w każdej jest coś, co mi się podoba, ale to już czyste fangirlowanie i wybieranie Dobrej sceny raczej nie polega na podnoszeniu jakości sceny niezbyt dobrej przez wzgląd na to, jak się Thorinowi pięknie włosy układają. xD
    Ale doszłam do wniosku, że najbardziej jednak podoba mi się rozmowa Bilba ze Smaugiem. Na szczęście oglądanie “Sherlocka” nie rzutowało mi na postrzeganie tych postaci. Ta scena jest tak cudownie zrobiona, że nawet jestem w stanie wybaczyć twórcom, że zrobili ze Smauga kaczkowatą i pokraczną wywernę. Nie, to nie sam Smaug taki jest. Każda wywerna taka jest. Jak się ma taaakieee przednie łapy, to się nie da na ziemi poruszać z gracją. :/
    Dodałabym jeszcze scenę z orłami z końca pierwszej części. Nie chodzi o sama scenę ratowania krasnoludów, ale lot później. Nie tylko widoki są piękne, ale i same orły są (prze)cudownie i niesamowicie realistycznie zanimowane. Tym bardziej mi się podobają, że te z LotRa to wręcz przeciwnie, w ogóle mi się nie podobają.

    Krakatoa

    Reply
    • 7 lutego 2015 at 05:34
      Permalink

      No wiesz, niektórzy twierdzą, że hejtuję bezpodstawnie i legendarnie 😉
      Ja bardzo chciałabym fangirlować Thorina, ale nie mogę – ze względu na to, że Thorinem się mieni właśnie, nie Kili czy na przykład Fili – za ładny i za młody jak na Thorina, Fangirlowałabym Armitage’a właśnie w roli albo starszego Thorina albo lepszego Kilego/Filego, a ten nieokreślonowiekowy Thorin (który wygląda jakby mógł być wnukiem Balina) tak strasznie mi nie pasuje… ale muszę mu przyznać – ma niekiedy momenty.

      Reply
  • 8 lutego 2015 at 21:06
    Permalink

    No wiem niestety. Ale hejterstwo to się ostatnio strasznie na niemal całe nielubienie rozszerzyło. Jeszcze trochę i będę hejterką, bo nie lubię ostro przyprawionych potraw.
    Filmowy Thorin to pewnie wiekiem gdzieś tak w połowie grupy się plasuje. Mi tam osobiście ta zmiana nie przeszkadza. x D Chociaż mógłby mieć choć nieco więcej siwizny we włosach. Ale z drugiej strony dzięki temu że Balin jest starszy, jest między nimi mocniejsza więź. Balin tam był, widział wszystko, znał Thorina wcześniej, też ma za czym tęsknić i żałować utraty domu.
    Btw. a fokle to trupiszcza wracają na antenę!!! 8D

    Krakatoa

    Reply
    • 8 lutego 2015 at 21:21
      Permalink

      Thorin miał bardzo fajne szkice koncepcyjne i to właśnie takie, które zakładały trochę więcej siwizny – pewnie będę za jakiś czas zabierać się za analizę albumu do pierwszego Hobbita, więc wrzucę kilka skanów tego, co będzie w środku, łącznie z projektami krasnoludów.
      A o trupiszczach wiem, więc szykuj się na notkę (haha, jesteś moją ulubioną i pewnie jedyną stałą czytelniczką notek o TWD).

      Reply
    • 11 lutego 2015 at 17:54
      Permalink

      Nie miałabym nic przeciwko, gdyby Thorin był w filmie starszy i bardziej pomarszczony, bo pewnie byłoby to coś w stylu “patrzcie jak Armitage się pięknie zestarzeje”. x D No ale wiadomo przecież, dlaczego Pan Majestatyczny, Fili i Kili wyglądają jak wyglądają, i w zasadzie nie jest to coś, z czym można by logicznie się sprzeczać.
      A masz taki album do macania? Taki całkowicie własny?
      To wychodzi na to, że w zasadzie piszesz te notki dla mnie. x D

      Krakatoa

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *