To jeszcze targi czy może coś więcej? O WTK 2018 słów kilka

Warszawskie Targi Książki w tym roku miały do zaoferowania trochę więcej niż niekończące się kolejki i mnogie stoiska z książkami. W tym roku bowiem, po raz pierwszy na targach pojawiły się panele dyskusyjne i prelekcje poza główną kanapą literacką.

Pojawienie się stref tematycznych (popkultura, kryminał, fantastyka) to chyba po części odpowiedź na narzekanie odwiedzających, że tak naprawdę ciężko zagospodarować czas pomiędzy poszczególnymi spotkania z autorami (a te przecież na Targach zazwyczaj ograniczają się głównie do krótkiej wymiany zdań, złożenia autografu i wspólnego zdjęcia; a w przypadku niektórych autorów zazwyczaj jest to tylko autograf i zdjęcie), o ile się oczywiście nie stoi w gigantycznych kolejkach. W tym roku kolejek wielkich nie uświadczyłam, ale w sumie na Targach spędziłam trochę mniej czasu niż w latach poprzednich (chwila w piątek oraz spora część soboty).

Naprawdę świetnie, że panele i prelekcje się pojawiły! Jest z tą kwestią jednak kilka problemów. Po pierwsze – oznaczenie poszczególnych stref na mapie (zwłaszcza strefy fantastyki i strefy popkultury). Na mapce, dołączonej do programu imprezy, obie strefy umiejscowione są za sektorami V i wszystko wygląda tak, jakby znajdowały się na ich końcu. Pewne zatem, że bez problemu dotrzemy na miejsce ruszyłyśmy… i po części trafiłyśmy. Znalazłyśmy się z Moreni i Ćmą Książkową  w dobrym miejscu, ale nie na dobrym poziomie. Okazuje się bowiem, że obie te strefy znajdowały się piętro wyżej. Mapka o tyleż utrudniała sprawę, że nie było na niej oznaczonych ciągów komunikacyjnych (schodów i wind) oraz brakowało informacji, że do obu tych stref dotrzemy tylko jednymi, umieszczonymi w pobliżu sektorów V, schodami.

Drugi problem to bardziej subiektywna kwestia. W sobotę trafiłam na dwa panele: o tym czy autor powinien słuchać fanów oraz panel Hardej Hordy. Jak na tym drugim bawiłam się doskonale, a moderatorka dyskusji (Silaqui) była doskonale przygotowana do jej poprowadzenia i świetnie sobie radziła z przedstawicielkami grupy (choć mam wrażenie, że gdyby jej nie było Horda również świetnie by sobie poradziła – Marta Kisiel i Aneta Jadowska to takie osobowości, które moderatorki w dyskusji praktycznie nie potrzebują, albo potrzebują jej tylko po to, by czasami oddała głos komuś innemu). Pierwsza – cóż, miałam wrażenie, że prowadząca straciła panowanie nad kierunkiem dyskusji, która zmieniła się w rant dwóch autorek na złych redaktorów/recenzentów/blogerów. Możliwe, że zaproszenie tych konkretnych postaci było błędem. Albo błędem był wybór takiej a nie innej prowadzącej, chociaż skłaniam się ku temu, że winą za taki a nie inny kształt panelu ponosi kiepski dobór dyskutantów.

Mimo tego narzekania, uważam, że WTK poszło w dobrym kierunku. Co prawda nie wydaje mi się dobrym pomysłem dosztukowanie do Targów wydarzenia, jakim jest Meet Point (event youtube’owo-esportowy), bo robi się w tym przypadku zbyt duży groch z kapustą, ale panele i prelekcje poza główną kanapą literacką świetnie się sprawdziły. Może jeszcze warto przemyśleć powstanie innych stref tematycznych poza czterema tegorocznymi (kryminał, fantastyka, popkultura i tematyka górska, o której trochę zapomniałam na wstępie), na przykład strefy dziecięcej itp.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *