Stosik #30 – wrześniowo-urodzinowo-konwentowy (+pamiątki z Coperniconu)

Za oknem jesień, zimno i ponuro, a ja aby jakoś tę ponurość i zimność odgonić zawijam się w kocyk i nadrabiam wieczorami Penny Dreadful (notka będzie, jak obejrzę wszystko, za mną już cały pierwszy sezon i siedem odcinków drugiego), a tymczasem przypomniało mi się, że w okolicach urodzin miałam wrzucić stosik z nowymi nabytkami. Wrzucę go dopiero teraz, przy okazji uzupełniając notkę o nabytki z Coperniconu. A zatem stosik:

4f806802-6b36-4e4d-944c-c07b97d2ddcd

Sporo w nim mamy Tolkiena, bo aż trzy pozycje. Pierwszą z nich, u góry jest pożyczony od pewnej lorieńskiej wiedźmy “Pan Gawen i Zielony Rycerz”, którego chciałam przeczytać jeszcze przed Coperniconem w ramach reaserchu do prelekcji o tym, czy “Władca Pierścieni” jest, czy nie jest eposem rycerskim. Nie udało się, ale jak tylko znajdę wolną chwilę to obiecuję go uważnie przestudiować.

Poniżej mamy książeczkę związaną z kreowanym przez Tolkiena Śródziemiem, czyli “Atlas Śródziemia” – pozycja, na którą od dawna chorowałam. Troszeczkę żałuję, że jest to wydanie kieszonkowe, a nie normalne, bo niestety niektóre mapki mogą być lekko nieczytelne. No i średnio się to rozkłada, jeśli chce się coś komuś pokazać. “Atlas” kupiłam w promocji 3 za 2, jako ten trzeci, w cenie dwóch groszy.

“Trafny wybór” to zaś efekt wymiany książkowej na jednej z facebookowych grup. Wymieniłam zawadzającą mi Sylvię Day (a przynajmniej tak mi się wydaje) na “dorosłą” książkę Rowling. Co prawda czytałam o niej bardzo mieszane opinie, ale generalnie wszystko jest lepsze od historycznego erotyka, w którym historii tyle co kot napłakał.

Dwie najniższe pozycje to również efekt promocji 3 za 2. “Beowulfa” planowałam nabyć jak tylko się pojawił na polskim rynku, ba nawet kombinowałam, żeby wyrwać egzemplarz do recenzji. Ale jakoś tak wyszło, że trochę się jakoś z “Beowulfem” nam nie było po drodze i jakoś tak dopiero teraz udało się zdobyć ten tytuł. A najniżej, ale nie najniżej w moim serduszku, leży sobie “Niebo ze stali” Roberta M. Wegnera. To przed Coperniconem był zakup must have (znaczy ogólnie wszystkie tomy “Opowieści z meekhańskiego pogranicza” to pozycje obowiązkowe w mojej biblioteczce, ale zakup mógłby zaczekać sobie jeszcze jakiś czas), więc promocja 3 za 2 była idealną okazją, by je nabyć.

A teraz przechodzimy do pamiątek z Coperniconu.

wp_20160929_19_30_51_pro

Koszulki z Białym Drzewem od cudownych GrumpyGeeks. Gondor (bo koszulki nie tylko my z Turelem kupiliśmy) wygląda godnie i w miarę jednakowo.

wp_20160929_19_32_29_pro

Reszta Coperniconowych nabytków. I nie tylko. To znaczy – u góry mamy drugą smoczą kulkę, tym razem urokliwą “4”, kupioną dla Turela. Poniżej po prawej stronie – raportóweczka/mapniczek kupiony za konwentową walutę a z przeznaczeniem larpowym (zabrakło mi 10 copernicoinów do plecaka z Deadpoolem!), a po lewej, na wierzchu mamy ślicznego liska-zakładkę z Filcarium.

Pod liskiem jest “Luna: Nów” Iana McDonalda otrzymana w ramach prezentu urodzinowego od Moreni. Pamiętacie może, że w majowym stosiku pojawił się egzemplarz tej książki… Jednak niedługo potem zniknął, więc moja wspaniała przyjaciółka podarowała mi “Lunę” jako prezent urodzinowy. Co do tego co stało się z pierwszym egzemplarzem to dłuższa historia i w ogóle dość skomplikowana i nieprzyjemna. I zakończyłaby się wylewaniem brudów.

A na koniec malutka porcja autografów:

wp_20160929_19_41_08_pro

Specjalnie po to kupiłam “Niebo ze stali”. Na kolejnej książce wyciskam od mojego ulubionego autora jakąś dłuższą dedykację.

wp_20160929_19_41_40_pro

Aneta Jadowska na “Ropuszkach” życzy mi, aby drobiazgi nie kwasiły całości. Dedykacja wypisana pięknym atramentem o wdzięcznej nazwie Chopin.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *