Stosik #29 – letni z niespodzianką

Wiem, że z niecierpliwością wyglądacie tekstu o BvS, ale tak jak mówiłam – napisanie go trochę potrwa (prawie trzy godziny filmu przemnóżcie przez milion pięćset przerw dłuższych i krótszych, żeby dopisać komentarz jakiś, a potem dodajcie jeszcze do tego moje zmęczenie materiału a otrzymacie w przybliżeniu czas, którego potrzebuję na napisanie tekstu). Dlatego dzisiaj podrzucę stosik. Stosik uzupełniony ciekawostką.WP_20160720_19_20_19_Pro

Oto jest stosik, a prezentuje go niezawodny diabeł Sławek. Może ilościowo nie powala, ale jest całkiem ładnie jeśli chodzi o rozmiary. A to wszystko dlatego, że “Wilcze ostrza” z niesławnego cyklu o Kosmicznym Wilku, “Żywe srebro” Abnetta (tom szósty Duchów Gaunta) oraz “Głębia. Powrót” Podlewskiego, które otrzymaliśmy do recenzji (pierwsze dwie od wydawnictwa Copernicus, trzecią od niezawodnej Fabryki Słów) są dość słusznych rozmiarów, co nieco mnie przeraziło (bo moja torebka jednak określoną objętość ma).

Pod egzemplarzami recenzenckimi jest pożyczony od znajomej Cervenak. Z “Czarnoksiężnikiem. Władcą wilków” to trochę zabawna historia jest. Ponieważ owa koleżanka, Dun, stwierdziła, że chętnie pozna moją opinię na temat tejże książki i sama, z własnej, nieprzymuszonej woli przyniosła mi ją i zaoferowała do przeczytania.

Dalsze dwie książki, czyli “Dom czarów” i “Lodowy smok” to efekt tego, że Serenity czasem ma szczęście w internecie. To znaczy pierwsza to efekt wymiany – za “Zombie.pl”, które w moim odczuciu mogłyby nie powstać dostałam całkiem dobrze oceniany horror Jamesa Herberta (którego “Innych” czytałam będąc jeszcze w gimnazjum i całkiem mi się podobali). “Lodowy smok” Martina to zupełnie inna historia. Od czasu do czasu zdarza mi się na jednym z portali aukcyjnych zalicytować jakąś książkę, licząc że może uda się nie wydając na nią milionów (budżet rozłożony na różne rzeczy, nie tylko na literaturę). I “Lodowego smoka” nabyłam za bagatela, 6 zł wraz z przesyłką!

A teraz, żeby jeszcze bardziej zasłużyć na miano łowcy okazji – obiecywana w tytule niespodzianka.

A co to za trumienka, Sławku? #DiabełSławek #Piekło1.5 #coffin #surprise #whatisthat

A photo posted by Ewa Iwaniec (@serenity_imho) on

Jak się pewnie już większość domyśliła – ta trumienka to Death Magnetic w wersji kolekcjonerskiej. Koszulka, płyta DVD, płyta CD z demami i tak dalej i tak dalej. Na Instagramie co jakiś czas publikuję kolejne zdjęcia z unboxingu, więc tam możecie się przekonać, co dokładnie jest w środku. Z tym niespodziankowym zakupem wiąże się dość… ciekawa historia. Otóż, Serenity i Turel postanowili się przejechać do Factory i popatrzeć, co ciekawego uda się wydropić w outlecie Empiku. Co prawda byłam nastawiona bardziej na zakup książki, ale trumience Death Magnetic w prawie idealnym stanie (lekko przybrudzone wieko, dwa małe wgięcia z boku coffina), przecenionej ponad pięciokrotnie się nie odmawia.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *