Rzecz o medalionach, skórzanych kurtach i mieczach, czyli Serenity nawiązuje do dyskusji wokół netfliksowego Wiedźmina

Ale zarosło tu kurzem i pajęczynami. Wiem, obiecywałam powrót szybciej, potem się pozmieniało, porobiło, szlag trafił plany i moje motywacje do pisania. W końcu jednak dzisiaj doszłam do wniosku, że lepszego momentu na powrót do pisania nie będzie. Lepszego niż pojawienie się pierwszych oficjalnych zdjęć z netflixowego Wiedźmina i to o nich dzisiaj pozwolę sobie coś powiedzieć.

Fanpage Henry’ego Cavilla i jego profil na Intagramie podzieliły się wczoraj ze światem pierwszymi wizerunkami Białego Wilka, Cirilli i Yennefer. I od razu wywołały burzę, setki niezadowolonych komentarzy i tak dalej, i tak dalej. Nie miałabym z tym problemu, gdyby oburzenie miałoby jakąś podstawę, ale w sumie… nie ma.

Ale jak to płaski medalion?

Jako pierwszemu oberwało się biednemu wiedźmińskiemu medalionowi, bo twórcy śmieli zrobić go płaskim. Nie takim jak w polskim serialu/filmie (tam zawsze przypominał mi bardziej łeb dzika, a nie wilka, ale to można byłoby zrzucić definitywnie winę na słabą jakoś zdjęć) i na pewno nie tak jak w grach komputerowych, gdzie łeb wilka jest trójwymiarowy i szczerzy się do potworów.

Tymczasem jednak pamiętajmy, że serial ma być bliżej książek, niż gier, w związku z tym, przyjrzyjmy się, temu co mówi materiał źródłowy.

“Nieznajomy znów sięgnął w rozcięcie kaftana, wygrzebał okrągły medalion na srebrnym łańcuszku. Na medalionie wyobrażony był łeb wilka z wyszczerzonymi kłami.” – opowiadanie „Wiedźmin” ze zbioru „Ostatnie życzenie

„[Geralt] Patrzył w bok, bezustannie bawiąc się swym srebrnym wiedźmińskim medalionem, przedstawiającym głowę wilka z wyszczerzonymi kłami.” – „Krew elfów”

Żaden z powyższych cytatów nie wskazuje jednoznacznie ani na to, że medalion jest płaski, ani na to, że medalion jest trójwymiarowy. Pozostaje to raczej kwestią interpretacji, jednak należy pamiętać, że wersję trójwymiarową wypromowały grafiki z gier oraz medaliony dodawane do wersji kolekcjonerskich.

Co to ma być za pancerz?!?!

No i znowu dochodzimy do tego, że fani oburzają się na to, w czym zobaczymy Henry’ego Cavilla. Rzeczywiście daleko do temu do fantazyjnych pancerzy, które mogliśmy nosić chociażby w Wiedźminie 3 (w tym arcyniepraktycznego zestawu Szkoły Niedźwiedzia z długą przeszywanicą czy Szkoły Gryfa z najprawdziwszym na świecie napierśnikiem). Nie jest to także co widzieliśmy w serialu polskiej produkcji (i całe szczęście, bo bym się zapłakała).

„Czarna, skórzana, sięgająca bioder kurtka z długimi mankietami skrzącymi się od srebrnych ćwieków mogłaby wskazywać, że nieznajomy pochodzi z Novigradu lub okolic, ale moda na takie odzienie szeroko się ostatnio rozprzestrzeniła, zwłaszcza wśród młodziaków. Młodziakiem jednak nieznajomy nie był.” – opowiadanie “Coś więcej” ze zbioru “Miecz Przeznaczenia”

I znów netfliksowa wersja jest bliższa temu, co znamy z książek, jednocześnie nawiązując do czegoś, co znamy z pierwszej części gry jako Pancerz Kruka.

Mogłabym jeszcze poruszyć tutaj kwestię braku „dwóch mieczy”, ale znów efekt byłby ten sam – gra wykreowała pewien obraz, niekoniecznie zgodny z literackim pierwowzorem.

Bo ja jestem przyzwyczajony do…

I w ten sposób dochodzimy do prostej konkluzji i kwestii tego, w czym tkwi problem tych wszystkich ludzi. Z powodu popularnych interpretacji w grach i obecności przedstawień graficznych, do tychże gier nawiązujących, w wyobraźni szerokiej publiczności istnieje pewien zafałszowany, niezbyt wierny książkowemu oryginałowi obraz.

To nie pierwszy przypadek, w którym działa ta prawidłowość. Mało kto myśli, że Legolas mógłby mieć inne niż blond włosy (ja pierwotnie widziałam go raczej z ciemnymi włosami, choć Tolkien nigdzie nie opisał go tak dokładnie), a Aragon mógłby nie mieć surowej choć przystojnej twarzy Viggo Mortensena (serio, pierwowzór raczej do przystojnych nie należał). Podobnie przy innych ekranizacjach (i egranizacjach) znanych lub mniej znanych dzieł literatury – w masowej wyobraźni pozostaje ten zwizualizowany, spopularyzowany wizerunek, niekoniecznie mający wiele wspólnego z książkowym oryginałem.

PS. Zbroje Nilfgaardczyków nadal są… złe. Liczę jednak, że finalny efekt będzie dużo lepszy.

Sharing is caring!

3 thoughts on “Rzecz o medalionach, skórzanych kurtach i mieczach, czyli Serenity nawiązuje do dyskusji wokół netfliksowego Wiedźmina

  • 2 lipca 2019 at 16:46
    Permalink

    Nie sposób się nie zgodzić. Bodźce wizualne stymulują nasze myślenie w bardzo dużym stopniu, zdecydowanie silniejszym aniżeli słowo pisane czy dźwięk, aczkolwiek ten ostatni góruje w kwestii wpływania na emocje. Dobrze to widzę po sobie, kiedy szukam inspiracji na postacie do RPGów, a najlepszym przykładem będą różne koncepcje łączenia klas i ras w D&D. Można być nie przekonanym do jakiejś koncepcji np. krasnoluda mnicha, ale kiedy się zobaczy grafikę eksplorującą ten koncept w interesującym i trafiającym do nas kierunku wówczas nasza percepcja się zmienia, niekiedy bardzo drastycznie, na tyle, że nie możemy się opędzić od wyrytych w naszych umysłach skojarzeń wizualnych.

    Ps. Cieszę się, że wracacie (wracasz) do pisania.

    Reply
    • 2 lipca 2019 at 17:06
      Permalink

      Ja niestety coraz częściej łapię się na tym, że na pewne rzeczy patrzę inaczej właśnie z powodu graficznych interpretacji, ale musi to być taka grafika, która trafi do mojej estetyki. Dlatego choć uwielbiam Hugo Weavinga, to mój Elrond na zawsze zostanie inny niż ten z filmowych adaptacji.

      PS. Tak, wracamy, postaram się moją drugą połówkę trochę zmotywować do pisania. Choćby raz na kwartał.

      Reply
  • 10 lipca 2019 at 11:32
    Permalink

    O, świetny wpis. Ja nic nie mam do tych wizerunków, może dlatego, że jestem przywiązany raczej do książki, nie do gier. Osobiście zawsze wyobrażałem sobie medalion Geralta jako właśnie płaski i okrągły, z pyskiem wilka, który bardziej wyglądałby jak pysk wilka, a nie to coś, z gry.
    A ja właśnie mam problem z włosami blond u Legolasa. Po pierwsze, też wyobrażałem go sobie raczej z ciemnymi, ale więcej, mam fragment na podparcie tej tezy. Mianowicie, jak drużyna walczy przy rafach Sarn Gebir, jest opis, jak Legolas strzela do latającej bestii. I stoi coś, w rodzaju “w świetle księżyca, ciemna głowa elfa”. Można argumentować, że w nocy każde włosy są ciemne, ale niekoniecznie – w końcu księżyc był w pełni, o ile dobrze pamiętam, powinny w takim razie odbijać światło.
    Ale w ogóle, ludzie mają czasem wyobrażenia zniekształcone różnymi wyobrażeniami. Przykładowo, “każdy” wie, że potwór z “Frankensteina” został ożywiony przez elektryczność. Tymczasem w książce pani Shelley, nie ma ani słowa o elektryczności.
    Albo, bardziej kontrowersyjnie, negatywny obraz papieża Piusa XII, został rozpowszechniony po sztuce “Namiestnik”, wystawianej od początku lat 60tych.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *