Return of the (Red) Queen, czyli boję się o Resident Evil 6: The Final Chapter

Filmowe Resident Evil to niekończące się pasmo wzlotów i upadków. Pierwszy film powitany został dość chłodno przez fanów gier, drugi przyjęto cieplej, trzeci okazał się totalną porażką. O czwartym mam bardzo dobre zdanie, choć publiczność ma co do niego mieszane uczucia. Piąty, podobnie jak trzeci, okazał się klapą. Po pięciu latach Alice powróci, by ostatni raz zawalczyć z zombiakami.

Zanim zacznę pastwić się nad trailerem „szóstki” zadam zasadnicze pytanie. Dlaczego? Czy nie można było sobie odpuścić po czwórce, której zakończenie było, mimo swojej otwartości, całkiem niezłe i mogłoby zakończyć filmową sagę? Trzeba było jeszcze zrobić idiotyczną piątkę, a teraz jeszcze szóstkę? Dlaczego mamy ci uwierzyć, że The Final Chapter na pewno będzie finałowym rozdziałem tej męczącej i męczonej opowieści?

Ale zobaczmy, co jest w trailerze, może Anderson zafunduje nam porządny finał. Pierwsza scena trailera pokazuje nam pojedynek Alice z kimś, kogo w pierwszym ujęciu nie widać za dobrze. Kto to jest? Czy to Lord Friendzone? Tak, jak widać w poszukiwaniu lekarstwa zawędrował aż do świata ogarniętego Apokalipsą. No, ale jeśli pokazują jego postać już na samym początku, to musi być to ktoś ważny. I po dłuższej chwili uświadamiam sobie, mój boziu, przecież to Doktor Isaacs. Ale to niemożliwe, przecież w trójce Isaacs został ugryziony, zmienił się w Tyranta a ostatecznie zakończył życie jako drobno pokrojone kostki mięsa. Dlaczego więc żyje? Klon? A może Anderson stwierdził, że trójka jest mu niepotrzebna i że od tego momentu stanie się niekanoniczna.

Po tej krótkiej walce Alice wsiada na wybajerowany, futurystyczny motor odpalany na skan linii papilarnych i wyrusza w podróż. Do Raccoon City. Hej, a czy to nie było tak, że władze/Umbrella zrzuciły/a na RC atomówkę na zakończenie „dwójki”? A może to było inne Raccoon City?  No bo to miasto, do którego wjeżdża Alice wygląda na opuszczone i zniszczone, ale nie przez atomówkę. Czyli co dwójka też niekanoniczna?

Alice w kolejnych scenach spotyka się z Czerwoną Królową. Super, wreszcie jakaś kontynuacja wątków z poprzednich filmów. A więc Red Queen wróciła do Raccoon (a może wcale go nie opuściła?) i tylko tam można ją całkowicie eksterminować, powstrzymując ostateczną eksterminację ludzkości? Seems legit. Ale… gdzie by się ta wredota kryła? Rdzeń pierwszej królowej z Ula pod Raccoon został usmażony, poza tym wątpię, by Ul przetrwał.

A jednak przetrwał, bo jak widać w kolejnej scenie Alice ogląda jego schemat. Dalsza część trailera to niestety tak chaotyczne sceny, że ciężko mi cokolwiek o nich powiedzieć. Poza tym, że Alice walczy wciąż i wciąż z kolejnymi hordami wrogów i doktorem Isaacsem, który z naukowca stał się kolejnym Weskerem (ten też pojawia się w trailerze, ale zupełnie na moment i mam wrażenie, że jego postać albo zostanie zabita, albo co gorsza zmienią go w kogoś pokroju Nemesisa).

Generalnie wygląda to wszystko dość chaotycznie, a co gorsza – wydaje się kupy nie trzymać. Bo pamiętając zakończenie fatalnej piątki o podtytule Retribution, Alice i resztki ludzkości zgromadzone były w Białym Domu i oto przed nimi były całe hordy zombie i mutantów powstałych w skutek eksperymentów Umbrelli. Obroną dowodził Albert Wesker a wszystko wyglądało tak, jakby cóż ludzkość miała za chwilę wyginąć. Jakim cudem Alice udało się przebić przez te nieskończone hordy? A może to już jest niekanoniczne?

Ciężko mi w tym momencie uwierzyć, że będziemy mieli do czynienia z dobrym filmem. Zaprzeczanie kanonowi, który się samemu stworzyło, powroty bohaterów ex machina (no bo serio, dajcie mi dobre wytłumaczenie na Isaacsa), plus chaos w trailerze pokazuje, że to nie będzie produkcja przemyślana i dobra. I wątpię szczerze, że Anderson zamknie w końcu tę historię, no bo jak? Happy end?

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *