Retrofuturystyczny wyścig zbrojeń – “Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka” Marka Hoddera

Pierwsza powieść Marka Hoddera przyjęta została z wielkim entuzjazmem – jednogłośnie spodobała się i krytykom, i czytelnikom. Fabryka Słów poszła za ciosem i jakiś czas temu ich nakładem ukazała „Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka”. Jak wypada kontynuacja przygód Burtona i Swinburne’a w porównania z częścią pierwszą?

Zaczyna się mocnym uderzeniem – sir Richard Burton nie żyje. A przynajmniej myśli tak kompletnie pijany Swinburne, układając elegię na cześć, martwego jak mu się zdaje, przyjaciela. Jednak agentowi Jego Królewskiej Mości nie spieszy się na tamten świat (choć, jak zobaczymy, okazji do tego będzie miał bardzo wiele) i mimo że solidnie poobijany, a także nieźle pijany, ruszy na spotkanie kolejnej przygodzie (całkowicie nieświadomie, oczywiście). Tym razem czeka go spotkanie z tytułowym Nakręcanym Człowiekiem, zostanie wmieszany w sprawę kradzieży diamentów o niezwykłych właściwościach i przyjdzie mu rozwiązać zagadkę tajemniczego pretendenta do nazwiska Tichborne.

Jak wynika z powyższego opisu, Hodder zdaje się nie kontynuować wątków rozpoczętych i niezakończonych w „Dziwnej sprawie Skaczącego Jacka”. Jednak jest to przeświadczenie błędne, bowiem wszystkie wydarzenia, które obserwować mogliśmy w poprzednim tomie, jak i w tomie obecnym, znajdą swój finał, najprawdopodobniej w trzeciej części przygód Richarda Burtona. Nie zdradzę jednak, w jaki sposób miałyby się one połączyć, ponieważ zabrałabym Wam całą frajdę z czytania i odnajdowania powiązań.

Fabuła „Zdumiewającej sprawy Nakręcanego Człowieka” jest dużo bardziej złożona niż ta znana z tomu pierwszego, ponieważ właściwie nakładają się tutaj na siebie trzy bardzo ważne wątki: pojawienie się Nakręcanego Człowieka, stworzonego przez Charlesa Babbage’a, kradzieży niezwykłych czarnych diamentów, a także zagadka pretendenta do nazwiska Tichborne; pozornie nie układają się one w żaden sensowny wzór. Jednakże Hodder zaskakuje i sprawnie łączy ze sobą wszystkie te trzy sprawy w jeden, misterny spisek, który ma na celu zmianę porządku dziejów.

Po raz kolejny autor raczy nas ogromną ilością wynalazków, które w XIX-wiecznym Londynie nie miały szansy bytu, jednak wyobraźnia twórcy starannie wpasowuje je w obraz wykreowanego świata. Eugenicy i technicy nie zadowolili się papugami, psami i łabędziami, megakońmi i końmi parowymi, ani też „pensami z ćwiartką” i roto fotelami. Po hodderowskim Londynie poruszają się teraz parowe krocionogi (oczywiście odpowiednio powiększone) i żuki, które stają się nowym środkiem transportu. Eugenicy idą jeszcze jeden krok na przód, tworząc teoretyczne rozwiązanie problemu głodu w Irlandii, jednak konsekwencje ich czynów będą straszliwe – tysiące ofiar, pożartych przez mięsożerne rośliny, i reszta populacji Irlandii bez dachu nad głową. A w tle groźba konfliktu światowego, w którym decydującą rolę najprawdopodobniej odegrają te dwie frakcje.

Komu spodobała się „Dziwna sprawa Skaczącego Jacka”, ten na pewno będzie zadowolony, czytając „Zdumiewającą sprawę Nakręcanego Człowieka”. Hodder tworzy naprawdę wyjątkową prozę, znakomicie wykorzystuje wyobraźnię, kreując coraz to bardziej dziwaczne wynalazki i skomplikowaną fabułę. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejny tom przygód Burtona i Swinburne’a utrzyma ten poziom, bo jest on bliski doskonałości.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję: wydawnictwu Fabryka Słów.



Sharing is caring!

One thought on “Retrofuturystyczny wyścig zbrojeń – “Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka” Marka Hoddera

  • 26 czerwca 2018 at 12:06
    Permalink

    Ech… jak sobie pomyślę, że moje własne pomysły sprzed nie tak wcale dawna, też stały się już retrofuturystyką, to ech…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *