Oblicze nierzeczywistości – “Czarne” Anny Kańtoch

Kontrapunkty to seria wydawnicza Powergraphu, w której ukazuje się proza wymykająca się schematom, uciekająca od szufladkowania. Takie właśnie jest „Czarne” Anny Kańtoch, łączące elementy realizmu magicznego, fantastyki i powieści grozy.

Bezimienna bohaterka-narratorka książki jest pensjonariuszką zakładu dla nerwowo chorych. Istota jej choroby pozostaje przez dłuższy czas tajona przed czytelnikiem i wydawać się by mogło, że przebywa w sanatorium doktora Kempera jedynie przypadkiem. Kańtoch stopniowo pokazuje nam przypadłość bohaterki, a przynajmniej jej objawy: poczucie nierzeczywistości, dostrzeganie przenikania się teraźniejszości z przyszłością.

Akcja toczy się niespiesznie, niemalże jednostajnie, jednak nigdzie do fabuły nie wkradły się dłużyzny. Autorka bardzo mocno skupia się na budowaniu psychiki bohaterki, która staje się tak rzeczywista, że aż niemal namacalna. Ciekawym zabiegiem jest wielokrotne upewnianie czytelników o fascynacji kobietami. Właściwie poznajemy przyczynę takiego stanu rzeczy – narratorka w dzieciństwie została oczarowana przez Jadwigę Rathe, aktorkę.

Jadwiga znajduje się niemalże w centrum książki i to jedna z dokładniej opisanych postaci, jednak tak naprawdę nie wiemy o niej nic pewnego. Wielokrotnie odniosłam wrażenie, że słynna aktorka jest rzeczywista i nierzeczywista jednocześnie, że może być projekcją chorego/rozedrganego umysłu bohaterki. Właściwie w powieści Kańtoch nic nie jest prawdziwe tak do końca – ani zakład dla nerwowo chorych, ani dom brata w Warszawie, ani brat i Towarzystwo Spirytystyczne – nic poza Czarnem i główną bohaterką.

Największa zaleta „Czarnego” to możliwość wielokrotnej interpretacji fabuły. Zaczynając od prostego wytłumaczenia wszystkich wydarzeń za pomocą stwierdzenia, że „to są najprawdopodobniej urojenia bohaterki”, która wymaga opieki i leczenia bardziej niż jest się do tego w stanie przyznać; poprzez interpretacje bardziej skomplikowane, ale wykluczające udział nadnaturalnych mocy; aż po fantastyczne wyjaśnienia opierające się na ingerencji czegoś obcego i nie do końca ludzkiego. Jednakże tak otwarta konwencja powoduje, że czytelnik może zgubić się w domysłach i nie znaleźć żadnych odpowiedzi.

„Czarne” polecam wszystkim tym, którzy szukają lektury ambitnej i ciekawej. Mnogość konwencji, poczynając od powieści obyczajowej, poprzez thriller na fantastyce kończąc, potwierdza pisarską dojrzałość autorki i udowadnia, że jej powieść idealnie pasuje do serii Kontrapunkty. Anna Kańtoch napisała naprawdę dobrą opowieść, która ma spore szanse na zdobycie nagrody im. Janusza A. Zajdla.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu Powergraph.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *