O słodka naiwności bohaterów horroru

Dzisiaj nieco nietypowo – natchnęło mnie wreszcie do napisania czegoś innego niż recenzja. Tematu do rozważań dostarczył mi film Evil Dead (2013) i oglądany jakiś czas temu Sinister (2012).

Oglądając horrory miewam niekiedy wrażenie, że ich bohaterom powycinał ktoś fragmenty mózgu odpowiadające za instynkt samozachowawczy. Zastanawiam się, czy twórcy potrafią bazować fabułę tylko na naiwności kreowanych przez siebie postaci. Bo na to by wychodziło. Pozwolę sobie na krótki przegląd arcygłupich praktyk, prezentowanych w horrorach.

 

 

 Znalazłeś dziwnie wyglądającą książkę/tajemnicze nagranie? Koniecznie przeczytaj/odtwórz je

O takie ostrzeżenie dobrze jest zignorować 😉
Najczęstszym powodem uwolnienia się zła wszelakiego w horrorach są artefakty, które zostały znalezione przez bohaterów. Dajmy na to taki Evil Dead. Grupka przyjaciół znajduje w piwnicy domku dziwnie wyglądającą książkę. Co robią? Zabierają ją ze sobą, a jeden z bohaterów powodowany ciekawością pozwala sobie na bliższe oględziny znaleziska. A kiedy natrafia w książce na napis „Zostaw tę książkę w spokoju” jakoś mało go to obchodzi. Oczywiście tym intensywniej kartkuje tomiszcze, aż wreszcie znajduje na wpół zatartą inskrypcję. I co robi? Czyta ją. GŁOŚNO.

 

Albo taki Sinister. Facet znajduje na setychu domu, do którego się wprowadził pudełko z taśmami filmowymi. Są na nich różne daty, najpóźniejsza pochodzi sprzed roku i możliwe, że dotyczy tragedii, która rozegrała się przed rzeczonym domem. I co robi nasz bohater? Zamiast szorować z nimi na policję, to ogląda jedną po drugiej, sprowadzając na siebie nieszczęście.
 

W obliczu zagrożenia koniecznie się rozdzielcie

W ilu filmach grozy bywało tak, że grupa bohaterów wpada na ten genialny pomysł, żeby rozdzielić się w obliczu zagrożenia? Przecież pojedynczo będzie trudniej nas złapać! Co z tego, że łatwiej będzie was wyeliminować?

 

To motyw tak ograny i tak naiwny, że postanowiono sparodiować go w Domu w głębi lasu.

 

 

 

Mówię do ciebie słodkim głosem Twojej laski/siostry/najlepszej kumpeli, więc mnie wypuść

I znowu na tapetę wezmę Evil Dead. Jedna z bohaterek, Mia, została opętana, zaczęła się zachowywać agresywnie wobec przyjaciół, postrzeliła brata, więc bohaterowie zamknęli ją w piwnicy. W międzyczasie doszło do kilku innych wypadków (nie będę spoilować co się wydarzyło konkretnie, bo może ktoś jednak zechce obejrzeć ten film), ale dla naszego wywodu ważne jest to, że w momencie, kiedy wszystko się nieco uspokoiło, narzeczona głównego bohatera wraca do domku po jakieś duperelki. No i słyszy słodki głosik Mii proszący o zejście do piwnicy, bo ją boli noga. I w ogóle przeprasza, że była agresywna, teraz będzie nad sobą panować. I co się dzieje? Oczywiście schodzimy do piwnicy, bo przecież Mię boli noga i trzeba jej pomóc. Powodzenia!

 

Ucieknę do miejsca, z którego jest tylko jedno wyjście – to którym weszłam/wszedłem

Kolejna bolączka filmowych horrorów (i thrillerów) – ofiara ucieka (do chyba z góry upatrzonego) miejsca, z którego jest tylko jedna droga ucieczki – oczywiście są to drzwi, którymi właśnie weszła i w których lada moment pojawi się ścigający ją morderca/potwór. Logiczne jest to tylko w miejscu, którego ofiara nie zna – np. w obcym domu. Ale jeśli ucieka się po centrum handlowym, w którym już pewnie nie raz była/akademiku, w którym mieszka itp., to dlaczego akurat musi wybrać miejsce z tylko jednymi drzwiami?

 

Znajduję w domu świadectwo mrocznych praktyk/kanibalizmu – pójdę zapytać właściciela o co chodzi

Tu kłaniają się wszystkie slashery takie jak Droga bez powrotu czy Teksańska masakra – bohaterowie wchodzą do opuszczonego domu/szukają łazienki w domu przy drodze i wpadają na poodrąbywane członki/słoiki pełne mózgów lub oczu/narzędzia zbrodni/inne. Oczywiście, zamiast dać jak najszybciej nogę z takiej chałupki to z ciekawością zaglądają jeszcze głębiej do domu, jakby szukając właściciela, żeby móc zapytać, czy to aby nie pomyłka, albo przypadkiem nie jest to plan filmowy do slashera, a te mózgi i krew na ścianach to tylko atrapy.
 

Ciężko ranny kumpel głównego bohatera umiera dopiero na sam koniec/po dramatycznym wyznaniu

I Evil Dead po raz kolejny się kłania. Główny winowajca całego zamieszania, Eric, od samego początku staje się celem ataku Zła – najsampierw atakuje go własna dziewczyna: tłucze okulary, wbija igłę niemalże w oko i dźga odłamkiem szkła. Oczywiście bohater pokonuje swoją cud-miód kochanicę, przyjaciel ratuje go przed śmiercią wyjmując tkwiący w ranie odłamek szkła i tamując krwawienie taśmą izolacyjną. Potem zostaje postrzelony dość mocno za pomocą gwoździownicy – nie przeszkadza mu to niemalże ostrzelać z tej samej gwoździownicy winowajczyni, która mści się na nim tłukąc go łomem. W międzyczasie udziela również rad, jak pozbyć się tego czegoś, co opętało Mię. Potem, kiedy główny bohater walczy z demoniczną siostrunią w piwnicy, nieoczekiwanie Eric pojawia się jeszcze raz na scenie, aby uratować Davida i skonać ze słowami o wielkiej przyjaźni na ustach.

 

 Hej, to tylko efekt stresu/Zaraz będzie z nią (nim) wszystko ok

I jeszcze raz Evil Dead (możliwe, że nie ostatni) – Mia opętana przez demona postrzeliwuje swojego brata, po czym zostaje zamknięta w piwnicy. Laska Erica, Olivia, która jest pielęgniarką, twierdzi, że Mia zachowuje się tak z powodu stresu poodstawieniowego i zaraz wszystko będzie z nią ok. Wystarczy, że poda się jej jeszcze jedną dawkę środka uspokajającego i dziewczę obudzi się rano rześkie, słodkie i nie pamiętające nawet o ekscesach. Tak, oczywiście, na pewno uda się wam podać ten środek uspokajający lasce, która bez żadnego wysiłku mogłaby urwać wam wszystkim głowy, gdyby tylko chciała zakończyć to tak szybko.

 

Jeśli wiesz co się dzieje – nie mów nic!

Choćbyś znał wasze właściwe położenie, wiedział co się takiego dookoła dzieje – bądź cicho. Nie mów nic, przecież cię wyśmieją. Podtrzymuj wersję o stresie poodstawieniowym, nie pozwól by ktokolwiek skojarzył wydarzenia z tym artefaktem, który przypadkiem jest w twoim pokoju. Przecież to się nie dzieje naprawdę, to się nie dzieje, póki nie powiesz na głos, że wiesz, co się dzieje. Jeśli już musisz powiedzieć, że wiesz co się dzieje, i dlaczego się tak dzieje, to zrób to tuż przed swoją śmiercią. I to tak, żeby Zło też wiedziało, że ty wiesz.

 

Tych irytująco naiwnych motywów w horrorach jest pewnie jeszcze więcej. Dlaczego twórcy nie zadadzą sobie odrobiny trudu i nie spowodują, że bohaterowie będą mieli więcej instynktu samozachowawczego? Dlaczego bohaterowie horrorów zachowują się, jakby nigdy nie oglądali żadnego horroru? Czekam na film grozy, w którym będą inteligentni bohaterowie i Zło, które będzie ich inteligentnie atakowało. Ale się pewnie nie doczekam…

Sharing is caring!

5 thoughts on “O słodka naiwności bohaterów horroru

  • 7 sierpnia 2013 at 18:41
    Permalink

    Nie no, przy obmacywaniu artefaktów to trochę się czepiasz. Natura ludzka już taka, że jak piszą “Nie dotykać”, to tym bardziej chce macać.;) To jest IMO jedyny sensowny wątek w horrorach, zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z nastoletnimi bohaterami, a nie dorosłymi.

    Ale reszta miodna. Tylko dorzuciłabym jeszcze: “Jestem sama w domu i słyszę dziwne odgłosy na strychu, jakby ktoś zwłoki wlókł. Muszę to sprawdzić, sama.” Strych to chyba najgłupsze w takiej sytuacji pomieszczenie, bo najłatwiej przecież zaatakować bohatera z góry. Więc to prawie zawsze jest strych.;)

    Reply
    • 7 sierpnia 2013 at 21:13
      Permalink

      Pech chciał, że w najnowszym Evil Deadzie bohaterami są dorośli ludzie.
      Z resztą bardziej w tym obmacywaniu artefaktów chodzi o to, że bohaterowie zachowują się jakby nigdy horroru nie oglądali i nie wiedzieli, że dziwnie podejrzanie wyglądające książki czy taśmy zawsze sprowadzają nieszczęście. Z drugiej strony – nawet jak z ciekawości zajrzą do takiej książeczki, to przecież nic się nie dzieje (zazwyczaj) jeśli nie będą jej na głos czytali. A oni jak na złość czytają.

      Co do “jestem sama w domu i słyszę dziwne odgłosy” to przypomniałam sobie o tym dopiero po napisaniu tekstu, a że i tak wyszedł już dość obszerny, to stwierdziłam, że jak mi się uzbiera materiału to zrobię drugi tekst o najgłupszych horrorowych zachowaniach.

      Reply
  • 8 sierpnia 2013 at 20:27
    Permalink

    Zachowanie ludzi w horrorach było uroczo sparodiowane w “Domie w głębi lasu” – zwłaszcza scena z wyborem tego co ma ich zabić. Była cudowna.

    Myślę, że raczej nie doczekasz się horroru z inteligentnymi bohaterami bo niektóre (absurdalne) zachowania są wpisane w ramy tego gatunku i nic tego nie zmieni. Zresztą jak wyobrażasz sobie film, gdzie bohaterowie dzielnie trzymają się razem, uciekają wtedy kiedy powinni i gdzie powinni oraz robią masę oczywistych rzeczy. Wtedy “zło” musiałoby być mega inteligentne i niemal niemożliwe do stworzenia.

    Reply
    • 8 sierpnia 2013 at 20:54
      Permalink

      “Dom w głębi lasu” był uroczy pod względem parodiowania zachowania ludzi w horrorach. Najlepsze było moim zdaniem uzasadnianie zidiocenia blondynki czy właśnie: “Musimy się rozdzielić”. Choć i tak scena z obstawianiem w centrali była cudowna <3

      Ale pomyśl, jaki byłby to horror, gdyby ludzie się zachowali logicznie – jaką inwencją mogliby się wykazać twórcy w budowaniu napięcia, bez używania ogranych trików z naiwnymi bohaterami. Poza tym zło też miałoby w końcu okazję wykazać, jakie to inteligentne jest, no bo w końcu demony czy diabły do głupich raczej nie należą i swoje sposoby by miały.

      Reply
    • 20 października 2013 at 17:55
      Permalink

      Hej, Serenity 😀 Zrobiliśmy wczoraj sobie ze znajomymi noc filmową i m.in. był film “Dom w głębi lasu” – strasznie mi się spodobało to, że w tak pomysłowy sposób sparodiował konwencję horroru <3

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *