Nie-relacja z Warszawskich Targów Książki 2016

Na Warszawskich Targach Książki byłam pierwszy raz, co więcej wybierając się na Targi nie wiedziałam właściwie czego się spodziewać. I to w sumie będzie taka nie-relacja okiem targowego świeżaka.

Największym problemem z relacjonowaniem takiej imprezy jest fakt, że w przypadku Targów Książki ciężko mówić cokolwiek o „programie” imprezy, bo jest on dość szczątkowy i właściwie opiera się o spotkania z autorami na stoiskach ich wydawców oraz to co dzieje się na poszczególnych scenach. To niewiele, zwłaszcza że spotkania z autorami raczej ograniczają się do kilkuminutowej rozmowy przy okazji podpisywania książki/kolekcjonowania autografu do zeszytu. Istnieją także atrakcje będące inicjatywami grup niezależnych od organizatorów Targów. Ale nie ma co się czarować – Targi przede wszystkim oznaczają czas spędzony głównie na wędrówkach pomiędzy stoiskami wystawców.

WP_20160521_11_01_28_Pro
Ćma, Moreni i Serenity postanowiły uczcić swoje spotkanie wspólnym selfikiem. Znaczy samojebką, nie selfpublikowaną książką 😛

A tych było naprawdę wielu. Tak wielu, że o połowie z nich nigdy wcześniej nie słyszałam. Ciężko było zatem odnaleźć te, które się znało, zwłaszcza jeśli przed Targami nie zrobiło się notatek (a takowych nie poczyniłam; co gorsza jeszcze prawie nie zajrzałam do harmonogramu spotkań). Takie osoby zamiast na ślepo poruszać się po terenie targowym chętnie udałyby się bezpośrednio w miejsce, które najbardziej je interesowało. Nie było to jednak możliwe, ponieważ mapki, które rozstawione były na Targach co kilkadziesiąt kroków, zawierały jedynie numerację stanowisk, bez nazw poszczególnych wystawców. Co gorsza – mapka przedstawiała teren targów, nie zaznaczając jednocześnie, gdzie dokładnie jesteś. Dopiero w sobotę po południu ktoś wpadł, by ponalepiać na mapki naklejki z napisem „tu jesteś”. Duży minus za to i mam nadzieję, że się to zmieni w przyszłych latach.

WP_20160522_11_45_21_Pro
Dopiero w sobotę (chyba) pojawiły się na mapkach znaczki “tu jesteś”, mimo że były potrzebne od samego początku.

Jakie mam inne przemyślenia po Targach? Cóż, nie są one dobrą okazją do nabywania książek, chyba że korzystasz ze stanowisk antykwariatów. Albo – chcesz nabyć książkę i popędzić z nią zaraz do autora, by ten ją podpisał. W innym przypadku raczej wstrzymaj się z zakupami. No i mimo tego, że większość wystawców posiada terminale do płatności kartą – polecam mieć przy sobie gotówkę. I to najlepiej wyliczoną ilość, bo Targi to wielka pokusa nabywania książek.

WP_20160521_16_40_20_Pro
Moja wizyta na Targach miała tylko jeden cel: kupić książkę Zwierza i załapać się na autograf.

Warszawskie Targi Książki byłyby dla mnie idealną okazją do porozmawiania o książkach. Problem jednak leżał w tym, że nie było prawie do tego okazji – poza dyskusjami w naprawdę wąskim gronie (w piątek popołudniu wraz z towarzyszącą mi Moreni spotkałyśmy się z Oceansoul; w sobotę rano poruszałyśmy się w towarzystwie Ćmy). Co prawda w sobotnie popołudnie odbyło się spotkanie blogerów książkowych, jednakże właściwie nie doszło na nim do żadnej dyskusji, bo zostało zdominowane przez loterię. Fajnie, że taka inicjatywa jest, jednak myślę, że spokojnie można byłoby te dwie sprawy rozdzielić – bo spotkanie blogerów powinno prowadzić do wymiany doświadczeń z blogowania oraz zacieśnianiu więzów w blogosferze, a loteria mogłaby cóż odbywać się w innym terminie.

WP_20160521_17_04_40_Pro
Spotkanie blogerów niestety ograniczyło się do loterii (bardzo sympatyczny pomysł, ale można zorganizować go jako osobny event), zabrakło trochę integracji i wymiany poglądów. Wiecie, ja nawet nie wiem, jacy blogerzy byli na tym spotkaniu.

Moje narzekania na Targi nie oznaczają jednak, że jestem niezadowolona. Najnormalniej w świecie nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Wiem, że Targi to nie konwent i właściwie nie ma potrzeby, by siedzieć na nich przez całe cztery dni, bo nie oferują tylu atrakcji – wystarczy jeden dzień by obejść wszystkie stanowiska i zdobyć autografy.

WP_20160521_16_47_32_Pro 1
Z Pawłem Kornewem też strzeliłam sobie foto. I nawet książkę nabyłam (choć nie było jej w planach)!

Na koniec dodam jeszcze, że Stadion Narodowy moim zdaniem jest mocno nietrafionym miejscem na Targi, ze względu na straszne problemy z wentylacją chociażby w sektorze akademickim. Podobnie było również w strefie komiksowej. Drugim problemem była kwestia wejść na teren Targów Książki – dostępne były dwa wejścia, które… cóż wiecznie się korkowały, ponieważ grupy ludzi próbowały w jednym czasie przepłynąć przez nie w obie strony: na Targi i z Targów. I nikt niestety przez cały czas trwania z tym nie zrobił, co wyraźnie mnie dziwiło, bo rozwiązanie było proste – lewa wejście (patrząc od al. Zielenieckiej) – dla wchodzących na Targi, prawa dla opuszczających. Koniec, brak problemów, swobodny przepływ ludzi.

WP_20160522_19_20_00_Pro
Targowe nabytki. “Dwóch panów z branży” cieszy bardzo, podobnie jak wylosowany w loterii “Turniej Cieni”, a poza tym mam nadzieję, że powieść Kornewa będzie miłym zaskoczeniem. Kolorowanka, erotyk i “Arisjański fiolet” czymkolwiek jest są dziełem przypadku albo zrządzenia losu na loterii 😛
WP_20160523_18_52_45_Pro
Cudowne książkowe zakładki ze stoiska Epikbox – wszystkie były śliczne i mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kiedyś je nabyć. Aż żal używać.
WP_20160523_18_53_09_Pro
“Mam nadzieję, że będzie się miło czytać” – ja też Kasiu. Ale recenzje są bardzo pozytywne, więc nie mam powodu do obaw.
WP_20160523_18_53_28_Pro
Trochę teraz żałuję, że nie mam dedykacji na “Przeklętym metalu”, ale jeśli książka okaże się dobra, to za wszelką cenę postaram się to zmienić 🙂

Sharing is caring!

4 thoughts on “Nie-relacja z Warszawskich Targów Książki 2016

  • 24 maja 2016 at 00:01
    Permalink

    Z wentylacją zawsze jest problem, niestety, nie wiem czy to kwestia Targów czy może zawsze tak jest. Bo na Targach jest zawsze.
    Właśnie, jak człowiek sprawdzi ceny, może okazać się, że za tę samą książkę w sklepie zapłaci mniej niż na Targach (wyjątkiem jest chyba Prószyński, zawsze mają doskonałe promocje. Mają też najwygodniejsze stoisko i lubię u nich kupować). Tego Ćwieka na którego się czaiłam, widziałam w sobotę w Empiku za 27zł. Natomiast mama wrażenie, że jeśli chodzi o zakładki/koszulki/torebki itp. Targi stoją na poziomie bardzo przyzwoitego konwentu :).

    Reply
    • 24 maja 2016 at 09:53
      Permalink

      No proszę, wyszło taniej niż nawet gdybyśmy we trzy dały się skusić na promocję z SQN z opcją 3 za 2.

      Reply
  • 24 maja 2016 at 15:56
    Permalink

    O, o, o! Zakładki magnetyczne! 😉 Wybacz monotematyczność, ale bardzo trudno mi znaleźć gdziekolwiek takie, które mi się by podobały. Swego czasu zakupiłem na Allegro komplet czterech z Gry o Tron i od tamtego czasu jestem ich wyznawcą.

    Reply
    • 24 maja 2016 at 21:03
      Permalink

      Poka poka! Ja bardzo cieszę się ze swoich, ale najchętniej kupiłabym pewnie większość tego, co było na stoisku. Były przecudowne potterowskie, był też uroczy Deadpool. Pewnie będę szukała tych zakładek na konwentach.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *