Nastolatek, który wampirom się nie kłaniał – “Polowanie” Andrew Fukudy

„Polowanie” było dla mnie książką-zagadką. Nieznany autor o orientalnym naziwsku; blurb, który ani mnie nie zachęcił, ani nie zniechęcił; okładka, którą zapewne bym ominęła, bo tak bardzo się nie wyróżnia; niewiele mówiący tytuł. A jednak ciekawość wzięła górę i sięgnęłam po tę powieść.

Gene byłby typowym nastolatkiem, gdyby nie to, że… żyje w świecie zdominowanym przez wampiry, sam będąc w stu procentach człowiekiem. Oznacza to, że każdej nocy, ryzykuje idąc do szkoły, bo wystarczy jedna kropla krwi, by koledzy i koleżanki rzucili mu się do gardła. Nieoczekiwanie pewnego dnia zostaje wylosowany, by wziąć udział w Wielkim Polowaniu, niezwykle rzadkim wydarzeniu, w którym garstka wybrańców będzie mogła zapolować na ostatnich ludzi na globie.

 

Przyjrzyjmy się bliżej założeniom fabularnym: mamy zatem świat zdominowany przez wampiry, w którym ludzie (określani mianem heperów) są zdecydowaną mniejszością, o ile nie ginącym gatunkiem. Ci którzy przetrwali, maskują pomiędzy drapieżnikami. Dlaczego zatem, skoro poznają zwyczaje drapieżców (ojciec Gene’a zanim zniknął przekazał synowi szereg wskazówek, jak uniknąć wykrycia; jedna z bohaterek sama znalazła swój sposób na przetrwanie), nie zaczną walczyć z nimi w za dnia? Czemu Gene, skoro w szkole jest ciągle zagrożony atakiem, nie porzuci jej? Czemu nie zacznie szukać innych ludzi, skoro jest taki samotny? Przecież w dużej grupie jest raźniej i przede wszystkim bezpieczniej.

 

W pewnym miejscu książki pada wytłumaczenie, dlaczego wampiry podróżują konno i powozami, a inne środki transportu nie są dla nich:

Gdyby nie słońce technologia lokomotyw zapewne wydłużyłaby dystans przejazdów i wypadłaby konie.

 

Przeczytałam powyższe zdanie kilka razy i naprawdę nie wiem, dlaczego lokomotywy i pociągi nie są stworzone dla wampirów? Przecież tak naprawdę gdyby się zastanowić, to można byłoby stworzyć pociągi, które są całkowicie osłonięte od słońca (tak jak w filmie Underworld) a nawet jeśli nie od razu wymyślono by takie rozwiązanie, to przecież można wybudować w odległości specjalne stacje, w których wampiry mogłyby przetrwać dzień. Nie rozumiem, dlaczego autor odrzucił takie oczywiste rozwiązania.

 

Poza tym dlaczego wampiry przez setki czy tysiące lat swojej egzystencji nie wymyśliły skutecznej ochrony przed słońcem? Rozumiem, że problemem byłaby tu niewielka ilość śmiałków, którzy chcieliby testować takie produkty, ale przecież zawsze znajdzie się jakiś szaleniec albo przymuszony przez los, który zgłosi się na ochotnika, prawda?

 

Zostawmy jednak niedociągnięcie fabularne i przyjrzyjmy się bohaterom. Gene według słów narratora oraz innych postaci wyróżnia się wrodzoną inteligencją i chociaż w szkole stara się zbytnio nie wyróżniać, wszyscy wiedzą, że stać go na więcej. Przykro mi jednak stwierdzić, że nie ma to odzwierciedlenia w zachowaniu chłopaka. Owszem jest ostrożny, ale nie na tyle, żeby co chwilę nie być o krok od śmierci. W szkole przeżywanie wychodzi mu całkiem nieźle, ale kiedy tylko trafia do Instytutu Badań nad Heperami w roli łowcy przygotowanego do Wielkiego Polowania o mało nie ginie już drugiego dnia. Przede wszystkim nie bardzo wie, jak poradzić sobie ze swoim zapachem, który może przywabić drapieżników, z drugiej strony umiera z pragnienia. Mimo że woda jest bardzo blisko, bo w osadzie heperów, do której za dnia dostęp jest otwarty, Gene o mało nie żegna się przedwcześnie z życiem. Brakiem sprytu wykazał się również tuż przed rozpoczęciem Wielkich Łowów, kiedy okazało się, że w jego kwaterach dzień spędzą wszyscy polujący.

 

Gdyby nie powyższe grzeszki, gdyby nie to, że cała intryga do najbardziej skomplikowanych nie należy (udało mi się przewidzieć większość wypadków, a także odkryć tożsamość jednej z postaci na długo przed jej ujawnieniem się) „Polowanie” byłoby interesującą pozycją dla każdego, kto ma ochotę na lekką lekturę z wampirami w tle. Tymczasem jest to powieść niestety średnio udana i w wielu aspektach niedopracowana, którą owszem szybko się czyta, ale równie szybko zapomina.

Sharing is caring!

6 thoughts on “Nastolatek, który wampirom się nie kłaniał – “Polowanie” Andrew Fukudy

  • 13 kwietnia 2014 at 16:53
    Permalink

    A co właściwie te wampiry jedzą, skoro ludzie to taki ginący gatunek?

    Zastanawiam się, czy nie pożyczyć od Ciebie tej książki w ramach czytania złej literatury.;)

    Reply
    • 13 kwietnia 2014 at 18:09
      Permalink

      Teoretycznie wcinają sztuczne mięcho, albo od czasu do czasu zwierzęcinę 🙂

      Reply
    • 13 kwietnia 2014 at 18:37
      Permalink

      No to jeśli się przy hodowli tego sztucznego mięcha jakąś magią nie podpierają, to ceny żywności muszą być zawrotne (zwłaszcza, ze wampiry to raczej gatunek wyspecjalizowany pokarmowo i w przeciwieństwie do ludzi zastępczo roślinką się nie zapchają). No, chyba, ze się mylę.;)

      Reply
    • 13 kwietnia 2014 at 19:32
      Permalink

      Z tego co udało mi się zrozumieć, to ceny prawdziwego mięsa są zawrotne. Ale nic o hodowli sztucznego nie było powiedziane i z jednej strony to zrozumiałe (bo książka jest pisana z perspektywy człowieka), a z drugiej to trochę głupie, bo równie dobrze może się to mięso im na magię pojawiać.

      Reply
    • 13 kwietnia 2014 at 19:55
      Permalink

      Wiesz co, im bardziej mi tu piszesz, tym bardziej si,e to wszystko nie trzyma kupy… chyba sobie jednak przeczytam tę ksiązkę.;>

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *