Jak pokazać coś, żeby nic nie pokazać? Krótka refleksja nad trailerem trzeciego Hobbita

Dwa dni temu światło dzienne ujrzał trailer trzeciej i finalnej (oby!) części Hobbita. Zapowiedź krótka, bo krótka, ale postanowiłam poświęcić jej notkę (choćby i dlatego, że ostatnio niewiele piszę, więc chcę ponownie wpaść w rytm pisania co drugi dzień). Oto co zobaczymy w trailerze Bitwy Pięciu Armii.

 

Początek, z resztą jak i cały trailer, jest mocno chaotyczny. To mamy migawkę z Bilbem gdzieś tam – nie mam pojęcia co to za miejsce, może coś wewnątrz Samotnej Góry, potem pojawiają się chyba scenki z Esgaroth – a to mignie nam twarzyczka Tauriel (a nie, czekajcie, ona gości na ekranie dłuższą chwilkę), a to Gandalf przemknie na koniu. I wiecie co? Nie mam pojęcia do czego dopasować te sceny – totalnie nie wiem jaki to moment historii. Tylko jedno z tej sekwencji potrafię rozpoznać – Smauga niszczącego Miasto na Jeziorze.

 

Potem widzimy uroczą scenkę z tlącymi się jeszcze ruinami Esgaroth w tle. Właściwie wrzucona została, bo wrzucona, ale co ona oznacza, zupełnie nie wiem. Wiem tylko, że widzę odwróconych do widzów Legolasa i Tauriel, obserwujących krzątaninę ludzi/elfów/wujwiekogo – cytując Szekspira „Orzec nie umiem, domyślać się boję”. Wszystko po to, by przypomnieć nam, że Orlando Bloom wciąż gra w tym filmie (nie bójcie się to nie jego ostatni występ w tym trailerze).

 

I teraz zaczyna się najlepsze – zanim zobaczymy kolejną scenę (jakieś cosie idą sobie po wzgórzach – może to uchodźcy z Esgaroth, a może armia Thrandyego) jeszcze w trakcie zaciemnienia pojawia się nam… wokalna partia z utworu Steward of Gondor (ze ścieżki dźwiękowej Powrotu Króla), w oryginalnym wykonaniu Billyego Boyda (o ile dobrze orientuję się posiada ona własny tytuł – Edge of Night). Po kiego diabła? Nie można było wymyśleć czegoś nowego? Chociaż już od pierwszej części twierdziłam, że w Hobbicie pojawiają się odgrzewane muzyczne kotlety.

 

W międzyczasie krasnoludy biegają po Morii… cholera, to nie Moria, to tylko Samotna Góra, choć wygląda o wiele bardziej reprezentatywnie niż Moria ukazana w filmowym Władcy Pierścieni (co dziwne, skoro to Khazad-dum był tym centralnym krasnoludzkim ośrodkiem). Stawiają na nogi jakieś figury, jakby nie były zagrożone atakiem smoka albo ludzi, albo zazdrosnych elfów. Mamy przebitkę na Barda, Thrandyego który łazi gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie – choć wydaje się, że może to być Dol Guldur, ale znów nie mam pewności; oraz Galadrielę, która znajduje Gandalfa, wyglądającego jakby tłukł się dopiero co z Balrogiem (ale to chyba efekt „walki” z Sauronem). Serio, te sceny tyle wnoszą do tej zapowiedzi, że dostajemy wyraźny przekaz – znów będzie to bardziej film o elfach, niż o krasnoludach.

 

Potem żeby przypomnieć, że jednak w tym filmie są krasnoludy zobaczymy kilka przebitek na drużynę Thorina – a to jakaś scenka ze skarbca w Samotnej Górze, a to sam Thorin, a to opancerzone krasnoludki gotowe chyba do bitwy. Ale żeby nie było za dużo krasnoludów, to ponownie mamy Barda – tym razem w konfrontacji z Legolasem (tak, pamiętamy Orlando Bloom gra w tym filmie i żebyście mieli pewność, że gra, to dostaniecie jeszcze jedną sceną z Legolasem), a potem następuje scena, która wprawiła mnie w nastrój wszechobecnego WTFa. Elfy rozstępują się przed Bardem, jakby był co najmniej ich władcą. A może został? Z PJem wszystko jest możliwe.

 

I znowu Bilbo – niemalże identyczny z traileru drugiego Hobbita, a potem Balin i Dwalin w jakimś zaprzęgu (?). Serio, nie wiem, co tam się dzieje, ale zaczynam powoli nie ogarniać wizji Jacksona. Potem mamy scenę Bardowo (strasznie dużo Barda w tym trailerze, jakby był kimś ważnym, a nie gościem, który tylko zabija smoka) – Thorinową (w której Thorin wygląda jak Biała Czarownica z Opowieści z Narni – sprawdźcie sami, czy nie jest podobny). Ale żeby nie było za dużego stężenia krasnoludów to PJ znowu daje nam elfy – tym razem wojującego Thranduila i, oczywiście, migawkę na Legolasa. A potem znowu Barda w idiotycznej scenie zjazdu wozem z jakiejś tam górki w ujwiejogrodzie.

 

Aż wreszcie nadchodzi końcówka czyli zapowiedź faktycznej Bitwy Pięciu Armii. Najpierw – bojowo nastawiony Kili, potem maszerujące orki (oczywiście cóż to byłyby za orki, gdyby nie pojawił się ich przewspaniały lider Azog, czyli Ork-Co-Dawno-Powinien-Być-Już-Martwy). Po ujęciu z armią orków zobaczymy kolejnego super-orka – Bolga; przerażonego Bilba… i krasnoludzką kawalerię. Tak, dobrze widzicie – krasnoludzką kawalerię. I tu chciałabym zwrócić waszą uwagę, że choć rzeczywiście krasnoludowie jeśli muszą podróżują na kozłach lub kucach, nigdy nie wystawiali jednostek kawalerii. A tu nagle szanowny pan reżyser umyślił, że jednak wsadzi krasnoludy w siodła. A na koniec, żebyście nie zapomnieli, że jest ważny, zobaczycie Barda. I migawkę z okiem Saurona, ale rzekłabym, że kij już mu w oko…

 

Sharing is caring!

4 thoughts on “Jak pokazać coś, żeby nic nie pokazać? Krótka refleksja nad trailerem trzeciego Hobbita

  • 8 sierpnia 2014 at 17:43
    Permalink

    Rzuć kiedyś swoim subiektywnym okiem na ‘Silmarillion’, proszę, Chciałbym znać twoje zdanie.

    Reply
    • 8 sierpnia 2014 at 21:59
      Permalink

      Drogi Anonimie moje zdanie na temat Silmarillionu możesz poznać już teraz – jest cudowny, piękny i potrafię go czytać wciąż i wciąż i coś nowego odkrywać. I co najważniejsze moim zdaniem: Silmarillion nie jest ekranizowalny, bo to tak, jakby próbować zekranizować historię świata od jego powstania do teraźniejszości; zaś wyjmowanie historii z szerszego kontekstu jest moim zdaniem bez sensu. Nie da się na przykład pokazać historii Berena i Luthien bez podstawy jaką jest historia Silmarili, Turin nie może egzystować w oderwaniu od historii najsłynniejszych kochanków Śródziemia itd.

      Reply
    • 9 sierpnia 2014 at 02:28
      Permalink

      Racja. Nawet jeśli by zrobili, to w życiu nie zwróciły by im się koszty, bo szczerze, kto by to oglądał?

      Reply
    • 9 sierpnia 2014 at 09:05
      Permalink

      Wydaje mi się, że pojawiłaby się cała masa ludzi, którzy poszliby do kina, bo to w końcu kolejna rzecz ze Śródziemia i to w reżyserii wspaniałego Jacksona. A druga połowa poszłaby zobaczyć kolejny blockbuster fantasy.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *