Gdy ogień Herezji zapłonie – “Galaktyka w ogniu” Bena Countera

Herezja nabiera tempa – w Legionie Synów Horusa zaszły nieodwracalne zmiany. Już wojna z Technokracją Aurecjańską pokazała, że zepsucie Mistrza Wojny postępuje. Tamte działania miały jeszcze pozory skrytości, co zatem stanie się, gdy Horus zechce zagrać w otwarte karty?

Cztery Legiony szykują się do walki przeciwko buntownikom na Isstvanie III, planecie niegdyś podległej Imperium. Teraz jednak jej mieszkańcy są rebeliantami i zdrajcami. A za zdradę Horus chce ich pokazowo ukarać, by nikt nigdy nie sprzeciwił się Mistrzowi Wojny. Tak przynajmniej twierdzi oficjalnie. Prawdziwy zamysł Prymarchy XIV Legionu znają tylko najwierniejsi. Nawet jednak oni nie zdają sobie sprawy, że plany może pokrzyżować rosnące w siły wyznanie Lectitio Divinitatus. Jak potoczą się dalsze losy Galaktyki?

Wypada na samym początku zaznaczyć, że bardzo sugestywny tytuł idealnie pasuje do treści powieści Bena Countera. W trzecim tomie Herezji Horusa na pewno czeka nas najwięcej akcji – zmagania wojenne na Isstvanie III rozpoczynają się jeszcze przed setną stroną „Galaktyki w ogniu” i potrwają aż do samego jej końca. Galaktyka zapłonie – ogień bratobójczej walki rozpętany przez Horusa ogarnie wszystkie światy opanowane przez ludzkość i dotrze na samą Terrę.

Wielka Krucjata przeżywa agonię, a wraz z nią konają również ideały, przyświecające Imperatorowi, kiedy ją rozpoczynał. Już wojna przeciwko Technokracji Aurecjańskiej pokazała, że Mistrz Wojny dąży do podboju, nie asymilacji. Wszystkiemu winien jest Chaos, który spaczył duszę Horusa na Davinie i doprowadził do tego, że ukochany syn odwrócił się od ojca. „Galaktyka w ogniu” rozwija wątek wpływu bogów Osnowy na Prymarchę XIV Legionu i jego przybocznych. Niegdyś tępione przejawy kultu religijnego – składanie krwawych ofiar, różnego rodzaju rytuały, wiara w magię – teraz stały się dla nich istotnym elementem codzienności. Na flagowym okręcie Horusa, „Mściwym Duchu”, pojawiają się liczne świadectwa postępującego spaczenia – symbole, które rozpozna każdy fan Warhammera 40.000: ośmioramienna gwiazda, tron z czaszek na tle bazaltowej wieży, wyłaniającej się z rzeki krwi.

Kultowi bogów Osnowy przeciwstawiany jest rozwijający się kult Imperatora jako istoty boskiej – Lectitio Divinitatus. Oficjalnie zakazany i tępiony, zdobywa sobie na pokładach imperialnych statków wyznawców wśród cywilów, załogi i Gwardii Imperialnej. Mimo prześladowań (przywodzących na myśl prześladowania pierwszych chrześcijan) ze strony Horusa i podległych mu Astartes wyznawcy Boga-Imperatora nie porzucają swojej wiary, a we wszystkim umacniają ich cuda dokonywane przez świętą – Euphrati Keeler.

Zmiany dotykają nie tylko sfery światopoglądowej – zmieniają się również postaci. Mocną metamorfozę przechodzi Horus – ostatecznie odrzuca pozory wierności Imperatorowi, zdejmując tym samym maskę i ujawniając twarz zdrajcy. Mistrz Wojny, nie tak dawno jeszcze płaczący nad jednym poległym Astartes, teraz skazuje część swojego Legionu na śmierć, tylko dlatego, że podejrzewa ich o lojalność wobec Imperatora. Niegdyś z czułością i miłością mówiący o ojcu, teraz okazuje mu tylko pogardę i lekceważenie.

„Galaktyka w ogniu” tak naprawdę otwiera dopiero Herezję Horusa, poprzednia dwa tomy bowiem były preludium do wydarzeń, które Mistrz Wojny rozpoczął na Isstvanie III. Od tego momentu możemy się spodziewać dużej ilości akcji i wielu scen batalistycznych. Ben Counter świetnie poradził sobie z zadaniem odmalowania bratobójczego konfliktu. Nie zaniedbał przy okazji innych, pozamilitarnych wątków zapoczątkowanych przez Dana Abnetta i Grahama McNeilla, co więcej, można zaryzykować stwierdzenie, że bardzo udanie je rozwinął i wplótł w wartką akcję powieści. „Galaktykę w ogniu” powinien przeczytać każdy szanujący się fan Warhammera 40.000, a także każdy fan porządnej militarnej sf. Pozostaje żałować jedynie, że kolejne książki z serii Herezja Horusa wydane zostaną dopiero w 2013 roku.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów.




Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *