Filmowe podsumowanie miesiąca #28 – duma i uprzedzenie w Zwierzogrodzie (z zombiakami i superbohaterami)

Maj za nami, a nie był to miesiąc jakoś szczególnie obfity w filmy (no dobra, trochę się opierniczaliśmy z Turelem), ale nie należał też do najgorszych. Zapraszam zatem do podsumowania!

7691470.3Residue (2015)
Jak już kilkukrotnie wspominałam, lubimy z Turelem od czasu do czasu obejrzeć film spoza Hollywood. I tak właśnie trafiliśmy na Residue, brytyjską produkcję z Ramsayem Snowem i Nimfadorą Tonks w rolach głównych.
W Sylwestra dochodzi w Londynie do katastrofy – wybucha klub pełen uczestników noworocznej imprezy. Jednak śmierć tych ludzi nie jest największą tragedią – dochodzi do skażenia fragmentu dzielnicy, która szybko zostaje otoczona wojskowym kordonem. Kiedy jakiś czas później w okolicy zaczynają dziać się dziwne rzeczy fotografka Jennifer Preston próbuje rozwikłać sprawę.
Film ogląda się zaskakująco dobrze, choć nie porywa w żaden szczególny sposób, a co najgorsze wcale nie jest horrorem, choć taką klasyfikację gatunkową mu przypisano. To raczej film science-fiction, a konkretniej thriller, choć napięcia w nim akurat nie za wiele. Problemem jednak jest fakt, że fabuła się po prostu urywa. Wytłumaczenie – film powstał na podstawie mini-serialu BBC i odpowiada jego pierwszemu sezonowi. Co oznacza, że być może poznamy kiedyś dalszą część historii.

Captain America: Civil War (2016)7729780.3
To był obowiązkowy element naszego repertuaru na maj. Czekaliśmy na ten film z niemałymi obawami, a kiedy nadarzyła się okazja wspólnego nerdowskiego wyjścia dużą grupą na seans premierowy (Myszo, było świetnie, chcemy jeszcze raz, tylko może w piątek, ok?) – nie zastanawialiśmy się wiele.
W czasie kolejnej międzynarodowej akcji z udziałem superbohaterów ponownie dochodzi do strat w ludności cywilnej. Rosną więc naciski polityczne, by poddać herosów systemowi nadzoru i utworzyć organ decydujący o stopniu ich zaangażowania w działania militarne. Sytuacja ta poważnie wpływa na atmosferę panującą wśród Avengers, którzy starają się obronić świat przed nowym, nikczemnym nieprzyjacielem.
Miała być recenzja, miałam drugi raz iść do kina. Nie poszłam. Z recenzją poczekam chyba do Blu-Raya, bo nie wiem czy kina jeszcze grają Kapitana. Ś
wietnie się bawiłam, choć dostałam zupełnie inny film niż się spodziewałam. Główne zalety to wartka akcja, która nie pozwala się nudzić oraz jest tak niesamowicie dowcipna, że momentami płakałam ze śmiechu. Dodatkowy plus to relacje bohaterów, które w przeciwieństwie do Age of Ultron się w końcu pojawiły (nie, impreza u Starka nie była ich ekwiwalentem). Fabuła była trochę dziurawa, ale w trakcie seansu nawet nie zwraca się na to uwagi.

7708542.3The Witch (2015)
Z niezależnymi horrorami zawsze jest duże ryzyko. Chociaż nie, z każdym horrorem jest ryzyko niewypału, ponieważ to w sumie jest najtrudniejszy gatunek filmowy. A horrory niezależne, to już wyższa szkoła jazdy, bo z mniejszym budżetem trzeba zrobić takie samo (albo i jeszcze większe) wrażenie, jak w przypadku produkcji wysokobudżetowej.
Nowa Anglia, 1630 rok. William i Katherine po wygnaniu z wioski, wiodą spokojne życie z piątką dzieci w gospodarstwie w pobliżu lasu. Gdy ich najmłodszy syn znika, a plony niszczeją, członkowie rodziny zwracają się przeciwko sobie.
Świetna, intymna atmosfera, bo poza Williamem, Katherine i ich dziećmi nie ma w filmie nikogo innego. Jeśli dodać do tego ciągłe napięcie ze względu na niewiadomą pod postacią zagrażającej rodzinie czarownicy i tajemnicze wydarzenia dookoła powstaje całkiem ciekawy historyczny thriller (bo o horrorze nie ma co mówić). No i film ma bardzo ciekawe, niespodziewane zakończenie.

Pride and prejudice and zombies (2016)7714567.3
Zakochałam się w pomyśle na ten film od pierwszego trailera. A później ktoś (chyba Zwierz) gdzieś (chyba na facebooku) wydał dość niepochlebną opinię o filmie, więc na jakiś czas o nim zapomniałam. A potem przypomniał mi o nim Turel.
Film opowiada o perypetiach miłosnych sióstr Bennet, podczas gdy w hrabstwie Hertfordshire (i całej Anglii) szaleją zombie. Z tego też powodu regiment brytyjskiej armii zamiast na wojnę z Napoleonem trafiają do hrabstwa, by zwalczyć falę szkodników nie mających tyle dżentelmeńskiej przyzwoitości, by pozostać spokojnymi trupami na lokalnych cmentarzach.
Film można określić jako “uroczy”, aczkolwiek spodziewałam się filmu raczej złego acz zabawnego. A dostałam szczerze powiedziawszy produkcję, która ani nie jest tak dobra, by zachwycić, ani tak zła, by bawić. Zabawne jest fakt, że aktorka wcielająca się w rolę Elizabeth jest strasznie w niektórych scenach podobna do Kiry Knightley. Niewielki plusik za scenę po napisach, choć można byłoby się tego spodziewać, oraz za grę Matta Smitha, bo ofiarę losu też trzeba umieć zagrać.

7724774.3Zootopia (2016)
Długo zwlekałam z obejrzeniem tej animacji, bo bałam się (podświadomie), że może okazać się czymś zupełnie innym, niż się spodziewałam. I była, ale to już inna historia.
Akcja filmu rozgrywa się w świecie, w którym człowiek nigdy nie istniał, a zwierzęta stworzyły własny cywilizowany porządek. Główny bohater – lis, zostaje niesłusznie posądzony o przestępstwo. W ślad za nim wyrusza najlepszy miejscowy detektyw – królik, ale wkrótce sam staje się celem wielkiej konspiracji. Okoliczności zmuszają bohaterów do współpracy, której stawką jest życie ich oraz mieszkańców miasta.
Kocham tę animację, bo napisać o “Zwierzogrodzie” bajka to jakby skłamać. To dojrzała animacja, która pod płaszczykiem historii o biednej niedocenianej króliczce-policjantce porusza temat dyskryminacji, nietolerancji oraz postrzegania innych poprzez pryzmat stereotypów. Jednocześnie jest też świetnym obrazem sensacyjnym, podlanym zdrową dawką humoru.

X-men: Apocalypse (2016)7733303_1.3
Nie spodziewałam się niczego dobrego po tym filmie – bo trailery pokazywały ogrom porażki, jaką serwuje w najnowszej produkcji Brian Singer. Za wspólny seans i wspólne cierpienie na tym filmie dziękuję Ćmie książkowej.
Apocalypse to pierwszy i najpotężniejszy mutant z uniwersum X-Men, którego od zarania cywilizacji czczono niczym boga. Gdy budzi się do życia po wielu tysiącach lat, postanawia podbić świat i gromadzi wokół siebie grupę potężnych mutantów. Wspólnie postanawiają oczyścić rodzaj ludzki i zaprowadzić nowy porządek na świecie, którym odtąd niepodzielnie władać będzie Apocalypse.
Uch, to był męczący film. Naprawdę, dawno tak bardzo nie zmęczyłam się przy oglądaniu kina rozrywkowego. Niby wciąż coś się działo, ale wiało nudą; niby jest scenariusz, ale jakby go nie było. Twórcy chyba nie wiedzieli, jaką historię chcieli opowiedzieć, więc opowiadali wszystkie na raz, co na dobre nie wyszło. Na plus młodzi mutanci: Nightcrawler, Jean Grey i Cyclops; Storm wyglądała ładnie, ale w sumie poza tym szału nie ma. Fassy i McAvoy zagrali poprawnie w przeciwieństwie do znudzonej JLaw. Apocalypse, Angel i Psylocke najbardziej niewykorzystanymi postaciami w filmie.

PS. Jutro postaram się wrzucić recenzję “Arisjańskiego fioletu”, a w piątek notkę o Arkhamerze.

Sharing is caring!

4 thoughts on “Filmowe podsumowanie miesiąca #28 – duma i uprzedzenie w Zwierzogrodzie (z zombiakami i superbohaterami)

  • 3 czerwca 2016 at 10:36
    Permalink

    A, nie ma za co :). To co, teraz idziemy na Alicję?
    Przypomniałaś mi o Dumie i zombie, muszę to w końcu zobaczyć! Zwiastuny były całkiem urocze.

    Reply
    • 3 czerwca 2016 at 18:45
      Permalink

      Ja bym raczej na Warcrafta poszła, bo jakoś nie mam ochoty na Deppa patrzeć.

      Reply
        • 4 czerwca 2016 at 10:37
          Permalink

          Ale Alicja jest w wersji z napisami? Bo inaczej to Rickmana nie uświadczysz 🙁

          Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *