Filmowe podsumowanie miesiąca #27 – marzec i kwiecień pod znakiem nietoperza i homara

Po świetnym pod względem filmów lutym marzec był posuchą, obejrzeliśmy wówczas zaledwie cztery filmy, co uznałam za wynik żenująco niski, więc nie miałam zamiaru tworzyć podsumowania dla czterech produkcji, z których jedna doczekała się obszernej, pełnej spoilerów notki. Kwiecień był niewiele lepszy, ale dość tego marudzenia, teraz zapraszam do filmowego podsumowania marca i kwietnia! 

7724743.3The Lobster (2015)
Na ten film trafiłam przypadkiem, nawet nie wiem właściwie jak. Czy mignął mi gdzieś jego trailer? Nie wiem, ale postanowiłam, że to może być coś!
W świecie niedalekiej przyszłości nikomu nie wolno być samemu. Samotność rodzi niepotrzebny zgiełk. Zgodnie z zaleceniem władz miasta, samotni trafiają do Hotelu. Miejsca, w którym spotkają innych samotnych. To tu w ciągu 45 dni powinni znaleźć partnera. Jeśli nie uda im się odszukać miłości, pod postacią zwierząt trafią do Lasu. Tam sami będą musieli walczyć o przetrwanie.
Och, mój boziu. Ten film był dziwny, ale w takim pozytywnym dość sensie. Dystopijny świat, w którym każdy musi mieć partnera, a osoby, które go nie mają mają przed sobą perspektywę uciekania przed światem lub też zgłoszenie się do specjalnego ośrodka. Jeśli w trakcie pobytu zejdą się z innym samotnikiem – zostają małżeństwem. Jeśli nie, zostają zamienieni przez zwierze. To strasznie, strasznie smutny film, ze świetnie napisanymi i zagranymi postaciami. Przemyślenie po filmie: Czy konieczne jest, abyśmy byli do siebie idealnie dopasowani, żebyśmy byli szczęśliwi?

The Hallow (2015)7699717.3
Tym razem film wymyślił Turel, który koniecznie chciał obejrzeć jakiś mały, niezależny horror. Trafiło na irlandzką produkcję, która przykuła jego uwagę ciekawym konceptem.
Związany z ochroną przyrody Adam zostaje wysłany do Irlandii. Podczas swoich obserwacji w lesie miejscowi ostrzegają go przed istotami strzegącymi lasu. Ignoruje jednak ich ostrzeżenia, dalej przekraczając granicę drzew i próbując rozwikłać pojawiające się przed nim problemy.
Koncept filmu był dobry – istoty z folkloru mszczą się na ludziach za doznane z naszej strony krzywdy. Pod względem wizualnym też jest całkiem nieźle, bo efekty cieszą oko. Tylko problematyczna jest nieco fabuła, bo właściwie wszystko dzieje się tak… totalnie bez powodu i żadnej logiki. Dodatkowo twórcy za szybko zaczęli rzucać straszakami zamiast budować atmosferę grozy. No i pewne zastrzeżenia mam do aktorów, bo niestety zagrali bardzo średnio.

7730589.3Batman v Superman: Dawn of Justice (2016)
Nie miałam zamiaru tego oglądać. Naprawdę. Wiedziałam właściwie, że nie można się po nim spodziewać niczego dobrego, co zaznaczałam już przy okazji trailerów.
W obawie przed poczynaniami nieposkromionego superbohatera o boskich zdolnościach, najznamienitszy obywatel Gotham City, a zarazem zaciekły strażnik porządku, staje do walki z otaczanym czcią wybawcą Metropolis, podczas gdy świat usiłuje ustalić, jakiego bohatera naprawdę potrzebuje.
Ktokolwiek liczył na dobry film – niech porzuci nadzieję. To bubel, jakich mało z niespójną fabułą, deus ex machina i imperatywem, który każe robić bohaterom tak, by wszystko szło po myśli twórców. Dorzućcie do tego sobie milczenie i gapienie się na siebie, masę idiotyzmów (Twoja matka też ma na imię Martha? To ja już cię nie biję i się zakumplujemy!) i mesjanizm (Supek cierpi za miliony). Kto chce więcej idiotyzmów, temu polecam sięgnąć do notki.

The Forest (2016)7716966.3
I tu znowu decydował Turel, choć sama byłam ciekawa, co wyjdzie z tego filmu, zwłaszcza że sam w sobie koncept nie zwiastował niczego strasznego.
Sara wyjeżdża do Japonii, aby odnaleźć swoją siostrę, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Amerykanka wyrusza do owianego złą sławą, ze względu na popularność wśród samobójców, lasu Aokigahara. Pomimo ostrzeżeń tubylców, Sara zbacza z trasy, aby odkryć prawdę o losach zaginionej. Kobieta nie podejrzewa, że wkraczając do lasu, ściąga na siebie gniew wściekłych i udręczonych dusz zmarłych, którzy polują na każdego, kto się tam pojawi.
Generalnie film nie byłby zły, gdyby tylko potrafił się określić pod względem tego, czy ma być to horror paranormalny czy jednak thriller nastawiony na psychologię postaci. I to jest największy problem, bo straszaki nie są straszne. Aczkolwiek fabuła i plot twist są całkiem spoko. I Natalie Dorner w podwójnej roli się całkiem nieźle sprawdziła.

7733956.3Justice League vs Teen Titans (2016)
Animowane uniwersum DC jest o tyle dobre, że nie ma tam żadnego odpowiednika Zacka Snydera, który stawiałby na patos. I ktokolwiek szuka dobrego filmu z Supermanem i resztą powinien sięgnąć po filmy animowane.
Damien Wayne zostaje przez ojca wysłany do specjalnej szkoły dla młodych, obdarzonych zdolnościami. Ma nauczyć się tam kooperacji z innymi bohaterami. Spotyka się tam z Beastboyem, Blue Beetlem i Raven, którzy trenują pod okiem Starfire. Tymczasem świat dorosłych bohaterów musi stawić czoła Trygonowi.
Animacja byłaby całkiem fajna, gdyby nie to, że po pierwsze rzeczywiście cofnięto Damiena w rozwoju, do okresu z Batman vs Robin, co jest trochę głupie. Dodatkowo brakowało mi Justice League w pełnym składzie (gdzie Shazam, gdzie Aquaman?). Teen Titans wypadli nieźle, ale moim zdaniem trochę za dobrzy byli. Dzieciaki z mocami są fajnym tematem, ale z drugiej strony okazało się, że w sumie poradzili sobie z Trygonem bez Justice League. No i tytuł lekko z tyłka.

Justice League: War (2014)7578319.3
Głupio się przyznać, ale znajomość z animowanym uniwersum DC zaczęłam od środka, od Tronu Atlantydy, a nie widziałam… pierwszego filmu w tym timelinie.
Na Ziemi pojawiają się tajemnicze urządzenia, które doprowadzają do serii wybuchu w największych miastach Stanów. Ściąga to uwagę wszystkich bohaterów, włącznie z przebywającą w Ameryce Wonder Woman. Najpotężniejsi superbohaterowie jednoczą siły jako Liga Sprawiedliwych, aby powstrzymać inwazję obcych na Ziemię i zmierzyć się z potężnym Dakseidem.
To była dobra bajka. Fabuła nie było jakoś wyjątkowo wspaniała (ba można by rzec, że mocno naciągana, byle tylko doprowadzić do powstania Justice League), ale film jest dowcipny (przyznaję bez bicia, że momentami zwijałam się ze śmiechu) i przede wszystkim dobrze się go ogląda (w przeciwieństwie do aktorskich filmów DC). Minus – Darkseid obtłuczony jak szmata, och come on!

7695948.3Karbala (2015)
Przyznaję bez bicia. To był mój wybór. Bo podobno superprodukcja, bo podobno dobry polski film wojenny. Wstyd mi.
To były cztery dni piekła… Irackie miasto Karbala. 2004 rok, środek wojny w Iraku. Zaczyna się ważne muzułmańskie święto Aszura. Bojówki Al-Kaidy i As-Sadra atakują miejscowy ratusz – siedzibę lojalnych władz i policji, w którym przetrzymywani są też aresztowani terroryści. Ich kolejne wściekłe ataki odpiera osiemdziesięciu polskich i bułgarskich żołnierzy, którzy mają zapasy jedzenia oraz broni jedynie na 24 godziny walk.
Ja chcę odwidzieć ten film, to było tak złe. Przede wszystkim jak na film wojenny kompletnie mnie nie obchodziło, co dzieje się na ekranie. Wynudziłam się za wsze czasy, co przy takim materiale źródłowym nie powinno mieć miejsca. Dodajmy do tego trzęsącą się kamerę, beznadziejne aktorstwo, to będziemy mieli prawie pełen obraz tego filmu. Całości dopełniają również słabe dialogi…

High-rise (2015)7727022.3
To był film, na który wyczekiwałam. Niezależna brytyjska produkcja, Tom Hiddleston w obsadzie. Spodziewałąm się uczty dla oka i umysłu.
Doktor Laing wprowadza się do luksusowego apartamentowca. Pełen przepychu, zakrapianych imprez i szalonych orgii raj szybko zmienia się w prawdziwe piekło.
Można byłoby uznać, że ten film to przerost formy nad treścią, jednak to tylko pozór. W “High-Rise” treści jest dużo, od przemyśleń dotyczących tego, gdzie zaczyna i kończy się cywilizacja, przez kwestię moralności i tego, czy w tłumie łatwiej jest porzucić zasady moralne, aż po rozważania dotyczące walki klas. Z resztą sam budynek jest metaforą społeczeństwa – dolne piętra zamieszkiwane są przez najbiedniejszych, górne to swoista arystokracja. Doktor Laing jako człowiek mieszkający mniej więcej w połowie jest nieco wyobcowany, bo z jednej strony nie pasuje już do tych nizin i ma ambicję by sięgnąć wyżej; z drugiej wyższe piętra go nie chcą, widząc w nim kogoś poniżej swojego standardu. Samą zaś sytuację, do jakiej dochodzi w budynku (braki w energi elektrycznej i wodzie na niższych piętrach budynku) i późniejsze zamieszki można nieco porównać do rewolucji francuskiej albo jeszcze lepiej do rewolucji lutoweji październikowej w Rosji.
Nie jest to łatwy film i raczej nadaje się do niewielkiego kina studyjnego niż do wielkiej sali w multipleksie. Za to gra aktorska jest po prostu bezbłędna – Hiddleston wygląda na niesamowicie zagubionwego w tym wszystkim, co się dzieje dookoła niego, Evans jest prawdziwym przodownikiem rewolucji, a Jeremy Irons wypada świetnie w roli rzadko opuszczającego swoje piętro (swój dwór) monarchy. Strona wizualna i dźwiękowa – majestersztyk. Zachwyconam, choć mocno zmęczona. Zapewne obejrzę go jeszcze raz, a potem, napiszę o nim szerzej.

7715662.3The Hateful Eight (2015)
Planowałam pójść w styczniu do kina na nowego Tarantino, ale plany się jakoś zmieniły w trakcie i odpuściłam. W sumei całkiem dobrze się stało, że nie wydałam pieniędzy na bilet.
Dwaj łowcy głów, próbując znaleźć schronienie przed zamiecią śnieżną, trafiają do małego zajazdu w Wyoming, gdzie wplątani zostają w splot krwawych wydarzeń.
Cóż Tarantino w swoim stylu. Film jest dowcipny (to trzeba przyznać), ale miejscami straszliwie się dłuży i kolejne sceny są niekiedy męką. Brakowało mi trochę w tym oryginalności – bo “Nienawistna” to w sumie trochę “Django”, trochę “Bękartów” i innych filmów tego reżysera. Byłoby lepiej, gdyby Tarantino odpuściłby sobie tę przydługawą czołówkę w stylu westernowym oraz wszystkie wypełniacze w postaci ujęć na niebo i góry dookoła.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *