Filmowe podsumowanie miesiąca #26 – rekordowy luty

Luty już za nami, pora więc na filmowe podsumowanie miesiąca. Pod względem obejrzanych filmów był wyjątkowy – obejrzeliśmy aż 14 produkcji, co oznacza, że seans wypadał raz na dwa dni. Jeśli chodzi o poziom – cóż, zdarzyło się kilka totalnych klap, ale ogólnie nie było źle.

7712157.3Makbet (2015)
Serenity uwielbia Szekspira. A Szekspir na wielkim ekranie, z całym dobrodziejstwem kinowego inwentarza – to nie lada gratka. I choć słyszałam, że Makbet z Fassbenderem nie do końca się udał, musiałam przekonać się o tym na własnej skórze.
Mogłam nie oglądać tego filmu, zwłaszcza że słyszałam, jak bardzo jest słaby. I borze szumiący, on jest tak słaby, że chce się płakać. Twórcy wzięli Makbeta, pocięli go na części i chyba z marszu zekranizowali, nie myśląc nad konwencją, czy nad czymkolwiek. Nie to jest jednak gwoździem do trumny, bo dałoby się żyć, gdyby tylko aktorzy zagrali dobrze. A tu Fassbender i Cottilard deklamują swoje kwestie – raz ciszej, raz głośniej, ale kompletnie przede wszystkim bez wyrazu czy emocji. Nie grają w ogóle, raczej są kukiełkami, które stoją, albo idą, albo leżą.
Najgorsze jest to, że Szekspira da się świenie przetworzyć na film – Koriolan, choć w dość dziwnej konwencji, był produkcją udaną. A jeszcze lepszy był Hollow Crown, którego uznaję za najcudowniejszą na świecię filmową produkcję szekspirowską. Podobnie jak w przypadku Makbeta w Henrykach czy Ryszardzie II jest pełno monologów, a jakoś dało się je tam zagrać z pasją (monolog Henryka IV o śnie, monolog Henryka księcia Hal do korony – piękne). Tymczasem w Makbecie kompletnie nie wykorzystano potencjału pojawiających się tam monologów, a obie główne postaci są kompletnie bez życia.

Syn Batmana (2014)7644818.3
Serię filmów animowanych o Batmanie zaczęliśmy z Turelem oglądać od środka – od całkiem przyjemnego Batman vs Robin. Trzeba było zatem nadrobić pierwszy film w serii.
Na szczycie górskiej twierdzy znajduje się baza tajemniczej Ligii Zabójców oraz jej lidera Ra’sa Al Ghula. Wraz ze swoją córką Talią dowodzi wyszkoloną armią zabójców, planując podbicie świata. Niespodziewany bunt wewnątrz Ligii zmusza Talię i jej syna Damiana do ucieczki do Gotham City. Talia prosi o wsparcie Batmana, który dowiaduje się, że jest ojcem chłopca. Zemsta płynie we krwi!
Największym komplementem o tym filmie, który mogę powiedzieć jest to, że dzięki tej produkcji widzę, jaki postęp robi seria o Batmanie. Jest średni pod względem fabularnym i pod względem kreacji postaci. Za to całkiem nieźle poradzono sobie z humorem (Nightwing do Batmana: “Nie zgubiłeś czegoś?” sprawił, że sturlałam się z łóżka) i oczywiście z animacją (och jest śliczny pod tym względem).

7644831.3Atak na Arkham (2014)
Idąc za ciosem nadrobiliśmy jeszcze inną produkcję o Batmanie. Potraktować to można jako rozgrzewkę przed zbliżającym się w tym roku Suicide Squadem.
Witaj w mrocznym sercu Gotham City. Wznosi się tam Azyl Arkham, który gwałtownie zaludnia się dzikimi i niebezpiecznymi przestępcami. Kiedy Batman przegrywa z Riddlerem, musi zrobić wszystko by odzyskać z Arkham sekretną i bardzo niebezpieczną rzecz. Pomoc przychodzi z nieoczekiwanej strony.
Czułam się jakbym oglądała rozgrywkę z Arkham Asylum na modach. Nie oznacza to wcale, że film był kiepski, bo nie był. Był całkiem niezły, choć nieco za długo się rozkręcał (mam nadzieję, że przy aktorskim Suicide Squadzie nie będzie to tak długo trwać). Całkiem mocno zżyłam się z postaciami – na tyle mocno, że szkoda mi było King Sharka (sparowanie go z Killer Frost było takie słodkie <3), humor był niezły. Tylko animacja trochę raziła w oczka (odpowiadało za nią inne studio niż za Batmany w serii z Damianem oraz tytuły takie jak Gods and Monsters i Throne of Atlantis).

Bad Blood (2016)7720931.3
No i czas przyszedł też na najnowszą animację z Człowiekiem-nietoperzem w roli głównej, czyli Bad Blood, przetłumaczone jakimś nieszczęśliwym trafem na polski jako Mroczne czasy.
Batman po nieudanej misji znika, zaś Gotham terroryzowane jest przez nową grupę przestępczą. Zmusza to Damiana do powrotu do miasta, by ramię w ramię z Nightwingiem oraz tajemniczą Batwoman zmierzyć się z nowymi zagrożeniami. Muszą także odnaleźć Bruce’a.
To jest bardzo dobry film! Odpowiednio skonstruowana historia, ciekawa intryga (świetnie połączyła w całość fabuły z Son of Batman i Batman vs Robin) i dużo bardzo dobrych dowcipów (przy niektórych scenach nie można nie chichotać). Co prawda zniesmaczyła mnie trochę postawa Thalii w kontekście walki na zjeździe (zabij Damiana, zrobimy sobie nowego syna, zwłaszcza że jeszcze dwa filmy temu uważała go za najukochańsze dziecko), ale jestem w stanie zrozumieć, że tak to musiało wyglądać w momencie, kiedy po prostu jej stuknęło na punkcie władzy. Kreska i animacja jak zwykle znakomite, a akcja naprawdę dynamiczna.

7716978.3Deadpool (2016)
Bałam się tego filmu, bo niecały rok wcześniej Fox wydał gniot, jakim była Fantastyczna Czwórka. Z drugiej strony ilość pozytywnych opinii tuż po premierze tak bardzo mnie nakręciła, że chyba chciałam aż za mocno, żeby Deadpool okazał się arcydziełem.
Wade Wilson – niegdyś agent służb specjalnych, a obecnie najemnik – poddany zostaje nielegalnemu eksperymentowi, w wyniku którego nabywa niezwykłych mocy samouzdrawiania. Odtąd staje się znany jako “Deadpool” i wyposażony w nowe zdolności oraz czarne poczucie humoru wyrusza z misją wymierzenia sprawiedliwości człowiekowi, który niemal zniszczył mu życie.
Wciąż nie wiem co do końca o tym filmie sądzić. Naprawdę mam mieszane uczucia – był dobry, ale kurczę czegoś. Mam wrażenie, że w filmie było za mało Deadpoola, a za dużo Wade’a Wilsona; za często Deadpool latał bez maski. No i pozostaje jeszcze kwestia fabuły, która jednak nie do końca zachwyciła. Wszystko inne – humor, poziom brutalności i gry aktorskiej stało na odpowiednio Deadpoolowym poziomie. Pewnie i tak obejrzę go jeszcze raz… i wtedy napiszę recenzję.

Super 8 (2011)7404124.3
A to była produkcja obejrzana pod wpływem chwili. Co prawda Turel twierdził, że chciał zobaczyć ten film od dawna, aczkolwiek nigdy wcześniej o tym nie mówił. Ja zaś nie wiedząc co to za film… cóż w zupełności nie miałam pojęcia, na co się nastawiać.
Latem 1979 r. grupa nastolatków z małego miasteczka w Ohio kręci amatorski film na taśmie 8 mm. Są świadkami katastrofy kolejowej i podejrzewają, że nie była ona przypadkowa. Wkrótce potem w mieście mają miejsce niezwykłe zjawiska, a miejscowy szeryf próbuje odkryć prawdę – coś bardziej przerażającego, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Nie lubię kina z dziecięcymi aktorami w rolach głównych – głównie ze względu na to, że większość dzieciaków nie gra za dobrze. Ani nie wypada zbyt naturalnie. Tutaj też było podobnie – młodzi aktorzy wypadli średnio, fabuła wypadła średnio, efekty też były średnie. Ten film to taki typowy średniak, o którym niewiele w ogóle można powiedzieć. Cóż dobrze, że nie widziałam tej produkcji przed obejrzeniem Abramsowych Star Treków, bo zawahałabym się, czy jest sens, aby je oglądać.

7676599.3The Voices (2014)
Cholera jasna! – zakrzyknęła Serenity tuż po seansie. Dlaczego? Cóż, oglądając materiał Ichaboda o najlepszych jego zdaniem filmach ubiegłego roku otrzymałam informację, że Głosy są czarną komedią. Nic bardziej mylnego.
Jerry jest uroczym, ale cierpiącym na schizofremię pracownikiem fabryki wanien gdzieś na amerykańskiej prowincji. Od pierwszego spotkania szaleńczo podkochuje się w swojej nowej koleżance z księgowości. Miła, seksowna, zabawna i pochodząca z deszczowej Anglii Fiona jest chodzącym ideałem. Ich pierwsza randka kończy się jednak wyjątkowo pechowo. Jerry przez przypadek zabija Fionę. Na szczęście zagubionemu mężczyźnie z pomocą przychodzą jego najlepsi przyjaciele – wścibski kot i potulny pies, którzy zawsze wesprą go rozmową i dobrymi radami.
Kto określił ten film jako czarną komedię? To dramat psychologiczny o człowieku z dużym problemem psychicznym, który został pozostawiony samemu sobie. Świetne studium choroby, pokazane oczami chorego, a nie jego otoczenia. Problem w tym, że zareklamowano mi go jako czarną komedię, więc nastawiłam się na film stricte rozrywkowy. A tu okazał się być czymś innym. Ale niemniej jednak nie mogę docenić ciekawego scenariusza, świetnej gry aktorskiej czy uniknięcia łzawego zakończenia w stylu “i ozdrowiał nagle i żałował za grzechy”.

Czego dusza zapragnie (2015)7698444.3
Po ciężkim klimacie wprowadzonym przez The Voices musieliśm z Turelem obejrzeć jakiś lekki i śmieszny film. Padło na Czego dusza zapragnie, który jest połączeniem Bruce’a Wszechmogącego z typowo angielskim humorem.
Zwyczajny z pozoru nauczyciel gimnazjum Neil Clarke odkrywa w sobie magiczne moce. Może brzmi to trochę nieprawdopodobnie, ale to szczera prawda: wystarczy, że Neil machnie ręką, a wszystko co sobie wymyśli staje się faktem. W ten właśnie sposób może sprawić, że zniknie banda rozwrzeszczanych bachorów z jego klasy, albo że jego kumpel zostanie obiektem adoracji wymarzonej kpbiety. Skromny dotąd i niepozorny Neil Clarke wkrótce przekona się, że magiczne moce to nie żarty i trzeba bardzo ostrożnie się nimi bawić.
Brytyjska odpowiedź na Bruce’a Wszechmogącego. Jest bardziej absurdalna, bardziej kwikogenna i zdecydowanie mocniej do mnie przemówiła. No i przede wszystkim naprawdę świetna gra aktorska – Simon Pegg dał niesamowity pokaz umiejętności, a zupełnie niesamowicie wypadł w roli jego psa Robin Williams. Absolutnie polecam jako rozrywkowy film na wieczór, będziecie się turlać ze śmiechu.

7700984.3Victor Frankenstein (2015)
Na ten film czekałam od dłuższego już czasu – i nie wiem, czy bardziej ze względu, że ciekawa byłam kolejnej interpretacji historii Mary Shelley, czy ze względu na ciekawie zapowiadającą się rolę Daniela Radcliffe’a.
Klasyczna historia Frankensteina doczekała się reinterpretacji – utalentowany garbus uratowany z cyrku przez Victora Frankensteina zostaje jego partnerem w eksperymencie, który może zrewolucjonizować naukę. We dwóch starają się tchnąć życie w zszytego z kawałków homunkulusa.
Kurczę, zapowiadał się naprawdę bardzo fajny film z ciekawą obsadą (McAvoy, Radcliffe, Andrew Scott, Gatiss). Początek zwiastował również grę konkretną konwencją – Igor, który przestaje być garbusem (a właściwie nigdy nim nie był), Igor jako partner, a nie sługa Frankensteina. Dodatkowo filmowcy na początku próbowali trochę odtworzyć klimat Sherlocków z RDJem i Lawem poprzez charakterystyczne dla tamtych filmów slow motion, ale potem tego zaprzestali, skupiając się tylko na efekcie dorysowywania elementów anatomicznych. To film interesujący ze względu na podejście do Victora Frankensteina jako totalnie odciętego od rzeczywistości, przekonanego o własnej wyższości dupka, który uwielbia stosować emocjonalny szantaż na swoim “podwładnym”, który podwładnym nie jest (o czym go zapewnia). Niestety z powodu niezdecydowania twórców – czy ma być to studium psychologiczne ogarniętego manią człowieka, czy film przygodowy z odrobiną czarnego humoru i thrillera. Prze to moim zdaniem zmarnowano potencjał na pokazanie całej historii z jakiegoś innego punktu. Za to na plus wspaniałe aktorstwo oraz przecudowne kostiumy.

Projekt Lazarus (2015)7695552.3
Co to za miesiąc, w którym nie obejrzymy żadnego horroru? Tym razem trafiło na Projekt Lazarus, którego tytuł został gdzieś tam przez nas zasłyszany. Liczyliśmy przynajmniej na kilka jump scare’ów.
Grupa naukowców przeprowadza eksperyment na martwym psie, starając się przywrócić go do życia. Gdy odkrywają sposób na ożywianie zmarłych i pragną ogłosić to światu, ich sponsor zamyka projekt i konfiskuje wszelkie materiały. Oburzeni naukowcy postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i powrócić do badań. W trakcie pracy dochodzi do tragicznego wypadku, w którym ginie Zoe. Pozostali decydują się wskrzesić koleżankę w ten sam sposób, w jaki ożywili psa. Nie wiedzą jednak, jakie niesie to ze sobą konsekwencje…
Liczyłam, że to będzie dobry horror, który zaskoczy mnie kilkoma jump scare’ami i poudaje chociaż, że jest straszny. Tymczasem dostałam film o interesującej tematyce, ale koszmarnie nijaki. Przez długi czas niewiele się w nim dzieje, by pod koniec nadrobić to szaleńczym tempem akcji. Samą fabułę uważam za całkiem udaną (choć pojawiło się kilka mniejszych i większych bzdurek), aczkolwiek i tak najbardziej spodobał mi się finał, w którym twórcy zabawili się kosztem widzów, dając złudną nadzieję na pozytywne zakończenie historii.

7701961.3Więzień labiryntu: Próby ognia (2015)
Nawet nie wiem, dlaczego obejrzałam kontynuację filmu, który mnie w żaden sposób nie wciągnął. Może liczyłam, że seria się rozwinie w coś ciekawego.
Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie. W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.
Jeżeli twierdziłam, że pierwsza część była słaba i pełna dziur logicznych, to druga jest po prostu już absolutnie nie do przełknięcia. Generalnie film nudny, przydługawy i właściwie wypełniony bezsensowną i bezładną bieganiną. Dodatkowo film mega przewidywalny i właściwie strasznie czuć inspirację Igrzyskami śmierci i Niezgodną, co jeszcze bardziej irytowało, bo chciałoby się zobaczyć coś nowego. A finał po prostu totalnie mnie ogłupił.

Birdman (2014)7672894.3
To produkcja, którą chciałąm nadorbić od dawna . Zwłaszcza, że większość widzów była zgodna – to warty obejrzenia film.
Tragikomiczne perypetie aktora, który niegdyś zyskał sławę jako bohater serii hollywoodzkich filmów o komiksowym superbohaterze, a teraz próbuje wystawić na Broadwayu sztukę we własnej adaptacji i reżyserii, z sobą samym w roli głównej. Jeśli chce doprowadzić do premiery, musi stawić czoło licznym przeciwnościom losu i własnemu ego, odzyskać zaufanie bliskich, odbudować zrujnowaną karierę i odnaleźć siebie.
Wzięłam się za nadrabianie oscarowych filmów z poprzednich lat. Obejrzałam zatem Birdmana i to taki słodko-gorzki obraz o aktorstwie. O tym, jak przestaje się dostrzegać osobę, a patrzy się na najbardziej znaną postać. I nie zmienią tego lata ani kolejne rzeczy, które będziesz robić. Z drugiej strony to film wielu interpretacji, więc pewnie, jakbym drugi raz go obejrzała to miałabym jeszcze inny pomysł na to jak go odczytywać (na pewno widziałam tam jeszcze krytykę recenzentów, którzy zamiast analizować, nalepiają tylko metki). Poza tym film został świetnie zrealizowany wizualnie – ujęcia i praca kamery, które zachwycają i każą wierzyć, że są chaotyczne i niezaplanowane, choć są doskonale rozplanowane. Muzyka idealnie podkreślająca wszystko w filmie i, och, gra aktorska na wyśmienitym poziomie (znienawidziłam Edwarda Nortona w jego roli).

7692393.3Inside Out (2015)
O tej produkcji słyszałam same pochlebne opinie, że to taki dojrzały, fajny film, ale jednocześnie nadaje się też idealnie dla dzieci.
Dorastanie bywa trudne, także dla Riley. Jak każdym z nas, bohaterką kierują uczucia: Radość, Strach, Gniew, Odraza i Smutek. Kiedy dziewczyna jest zmuszona porzucić swoje dotychczasowe życie na środkowym zachodzie USA, ponieważ jej ojciec dostał pracę w San Francisco, usiłuje dostosować się do nowej sytuacji. Chociaż Radość, najważniejsze uczucie, robi wszystko, by utrzymać pozytywną atmosferę, Riley nie jest łatwo odnaleźć się w nowym mieście, domu i szkole…
Liczyłam na jakieś takie niesamowite *bum*, takie jakie mnie uderzyło przy oglądaniu Big Hero Six, a tu okazało się, że bajka była dobra, ale zabrakło jej… uroku? Pazura? Tak chyba zabrakło mi tutaj pazura, bajka była zbyt grzeczna, zbyt jednoznaczna i jednotorowa. Miała pięknie pokazać, że oprócz radości są w życiu chwile smutku i czasami są powiązane ze sobą. Okej, ale można było zrobić to mniej łopatologicznie.

Pentameron (2015)7708222.3
Kiedyś, dawno temu słyszałam o tej produkcji (albo czytałam pewnie na blogu Zwierza popkulturalnego), ale nie odczuwałam presji by go obejrzeć. Po czym Turel zdecydował, że to będzie idealny film na wieczór. Czy był?
Wszystko zaczyna się od wyprawy po serce morskiego potwora. Zaborcza i wyniosła królowa gotowa jest poświęcić niejedno życie, żeby osiągnąć swój cel – urodzić upragnionego syna. Popadający w szaleństwo nieobliczalny król oddaje rękę swojej pięknej i niewinnej córki zdeformowanemu olbrzymowi. Dwie tajemnicze siostry zabiegają o względy lubieżnego władcy. Stawką są wieczna młodość i nieustające piękno, ale wygrać może tylko jedna z nich. W każdym człowieku kryje się potwór. A miłość, piękno i marzenia mają swoją wysoką cenę.
Wizualnie – śliczny. Ale fabularnie to jest wydmuszka. Historie są miałkie, średnio zrozumiałe i generalnie absolutnie nijakie. Choć bywały momenty dowcipne, to im dalej w opowieść, tym większe zażenowanie odczuwałam i tym mniej mi się to podobało. Jedynie finał historii z dziewczyną wydaną za ogra (albo grotronowego Thenna) mi się podobał. Gra aktorska? Była całkiem ok, to jeden z dwóch plusów tego filmu.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *