Filmowe podsumowanie miesiąca #14 – listopadowa ewolucja żółwi ninja (+ łańcuszek)

Listopad nie należał do miesięcy, które obfitowały w oglądane przez nas produkcje. Za nami właściwie tylko cztery obejrzane po raz pierwszy filmy (wychodzi jeden film tygodniowo), z czego połowa z nich to letnie blockbustery. Zaczynajmy!

Ewolucja planety małp (2014)
Krakatoa pod ostatnim filmowym podsumowaniem miesiąca polecała tę właśnie produkcję, jako naprawdę świetny film. Z resztą i tak planowałam go obejrzeć. Jednak pozostał mi pewien niedosyt.
Zamieszkujące San Francisco niedobitki ludzkiej rasy spotykają inteligentne małpy, których przywódcą jest Cezar. Zawarty przez obie grupy pokój wydaje się krótkotrwały.
Film mi się podobał, owszem, mimo że fabuła była dość przewidywalna i kręciła się wokół schematu Caesar lubi ludzi -> Koba nie lubi ludzi -> Koba będzie szukał pretekstu, żeby zniszczyć zaufanie Caesara -> Koba sprowokuje ludzi -> Caesar będzie zmuszony do walki. I właściwie niewiele się pomyliłam. Andy Serkis zagrał fajnie, ale wydaje mi się, że w poprzedniej części miał trochę więcej do zaprezentowania. Co mi nie pasuje? Małpy raz migają, raz mówią, nie wiadomo dlaczego nie migają cały czas, albo nie mówią cały czas. To dla mnie takie dziwne. Największym minusem jest to, że strasznie się to wszystko dłuży – nie wiem, może mi się wydawało, ale film trwał strasznie długo i trochę mnie zmęczył.

 

Wojownicze żółwie ninja (2014)
W dzieciństwie byłam wielką fanką przygód żółwi używających ninjitsu i trochę obawiałam się, że twórcy skopią temat. Ale po seansie muszę przyznać – nie było tak źle!
Ciemność zapanowała w Nowym Jorku, bo Shredder i jego Klan Walczących Stóp trzymają wszystkich w ryzach – od policji po polityków. Przyszłość wygląda ponuro, ale nagle spod ziemi wyrastają czterej niezwykli bracia – Wojownicze Żółwie Ninja. Żółwie muszą współpracować z nieustraszoną dziennikarką April O’Neil i jej superinteligentnym kamerzystą Vernem Fenwickiem, aby uratować miasto i powstrzymać diaboliczny plan Shreddera.
To zaskakująco dobry film – zabawny, pełen akcji. Spodziewałam się czegoś znacznie gorszego i słabego fabularnie. No może fabuła nie jest jakaś zachwycająca i dość przewidywalna, ale przewidywałam, że będzie całkowitym crapem. A tak dostaliśmy sporo fajnych momentów, sytuacje abstrakcyjne i zabawne. I tylko żółwie wyglądały raczej słabo…

 

Ostatni Władca Wiatru (2010)
Cóż, nie bardzo chciałam oglądać ten film, bo wielokrotnie już słyszałam jak bardzo słaby jest (ba, chyba ktoś uznał go za jeden z najgorszych filmów ever). Ale Turel ma dar przekonywania, a ja mam coś z masochisty.
Potomek znaczącej linii Awatarów musi nauczyć się odpowiedzialnego działania, aby skutecznie stawić czoła narodowi Ognia i nie dopuścić do zniewolenia narodów Wody, Ziemi i Powietrza.
I w sumie nie wiem, co się stało, bo wszyscy tak na ten film narzekają, a ja stwierdzam, że to zwyczajny średniak. Miał szansę na to by być dobrym filmem, ale zostało to zmarnowane. Czuć, że miał potencjał, ale wszystko zabite zostało przez chaotyczną fabułę, przeciętną grę aktorską i chyba najgorzej dobranych aktorów (Zuko, Zhao i Ozai tak bardzo mi nie pasowali do swoich ról). A najbardziej zasmuciło mnie, że twórcy brak treści próbowali zapchać popisami thai chi. Efekty specjalne nie powalają na kolana, ale nie jest to coś, na co można narzekać (znaczy widziałam gorsze).

 

Ouija (2014)
Jak wiecie jestem wielką fanką horrorów, zwłaszcza jeśli to są filmy o opętaniach i duchach. Ouijy co prawda w planach nie miałam (chciałam obejrzeć Annabel, czyli prequel do świetnej Obecności), ale jakoś nie było okazji, więc z Turelem obejrzeliśmy tę produkcję.
Po tragicznym wypadku, w którym ginie Debbie, przyjaciele postanawiają nawiązać kontakt ze zmarłą. Chcą przywołać ducha koleżanki za pomocą deski wykorzystywanej w seansach spirytystycznych zwanej “Ouija”. Podczas rytuału sprowadzają na siebie nieczyste siły, przez co muszą stawić czoła swoim największym lękom.
To zły film i nie będę mówiła nawet, że nie jest. Aktorstwo jest do kitu, scenariusz to taki standardzik horrorowy (choć plot twist pod koniec filmu jest naprawdę fajny, choć sama końcówka jest trochę dziwaczna i jakby na siłę), nic czego bym nie widziała w takim Paranormalu albo innych tego typu produkcji. Aczkolwiek do pośmiania się w dobrym towarzystwie jest okej. I kto do cholery w polskiej wersji językowej zmienił prosty tytuł Ouija (wszyscy fani horroru wiedzą czym jest) w “Diabelska plansza Ouija”?

 

I na koniec obiecany w tytule łańcuszek. Dokładnie rzecz ujmując – odpowiedź na łańcuszek, do którego zaprosiła mnie Moreni. Nie będę nominować nikogo, aczkolwiek pytania są na tyle kreatywne, że nie mogę się oprzeć, by nie odpowiedzieć.

 

1. Mówi się, że jeśli Bóg chce nas ukarać, to spełnia nasze marzenia. Jakim spełnionym marzeniem mógłby ukarać ciebie?
Prawdopodobnie dałby mi te wszystkie książki, które tak bardzo chcę posiadać i przeczytać. Jaka w tym kara? Ano mieszkania nie mam zbyt wielkiego, a marzenia książkowe całkiem spore, więc to już samo w sobie jest karą, a po drugie – kto powiedział, że dałby mi czas, żeby je przeczytać?
 
2.  W twojej łazience zalągł się Cthulhu. Co robisz?
Yhm, własny Cthulhu w mojej łazience – no cóż, przede wszystkim sprawdzam, czy inni mieszkańcy R’leyh nie polęgli mi się w innych miejscach domu. A Cthulhu regularnie karmię i głaszczę, bo zawsze dobrze jest żyć dobrze z Wielkim Przedwiecznym. I od czasu do czasu składam mu kogoś w ofierze.
 
3. Gdyby Vader i Yoda wzięli udział w debacie wyborczej (każdy reprezentowałby swoją stronę Mocy) jak mogłaby ona przebiegać?
Cóż, prawdopodobnie zaczęłoby się od słów, a skończyłoby się na pojedynku na Moc. Biedny byłby prowadzący dyskusję, bo prawdopodobnie Vader udusiłby go Force Gripem w momencie, kiedy zaczęłoby się robić gorąco, a prowadzący próbowałby uspokoić dyskutantów.
 
4. Którym z Power Rengers chciałbyś być i dlaczego?
Kiedyś lubiłam Różową Wojowniczkę, ale jeżeli miałabym wybierać to wybrałabym chyba rolę Zielonego Wojownika – hej, ten jego flet i jego Smokozord! Z resztą to chyba jedna z najfajniej napisanych postaci w tym całym serialu.
 
5. Znajdujesz w ogródku szczenię wilkora. Co robisz?
Oczywiście, że go zatrzymuję! Nikt by mi nie podskoczył, jakby zobaczył mnie z wilkorem. Tylko zastanawiam się, gdzie ja bym go trzymała i ile musiałabym wydać na karmę dla niego. 
 
6. Będąc na spacerze mijasz łąkę, na której pasie się wielki, biały koń. Zwierzak przyjaźnie do ciebie podchodzi, więc zaczynasz go głaskać po chrapach. Nagle z tyłu słyszysz wypowiedziane najmroczniejszym tonem (i niewątpliwie wielkimi literami) “ZOSTAW PIMPUSIA W SPOKOJU”. Co robisz?
Odwracam się powoli i ostrożnie. Kiedy Śmierć podejdzie bliżej proszę go o autograf i robię sobie z nim selfie! 
 
7. Masz możliwość umówienia się na kawę z dowolnie wybranym X-manem. Z kim pójdziesz?
Turel wybrałby X-23, ale ja najchętniej poszłabym na kawę z Magnetem. 
 
8. Co jest najźlejszym złem, jakiego może dopuścić się pisarz?
Długo się nad tym zastanawiałam, ale doszłam do wniosku, że chyba najźlejszym złem, jakiego się można dopuścić, to chyba zachować się tak jak ostatnio zachował się niejaki pan KTL.
 
9. Co uważasz za tak brzydkie, że aż urocze?
Bulldog angielski – no spójrzcie jakie to paskudne i jakie słodkie! 
 
10. Jaki serial polecisz osobie, która nie ogląda seriali?
Myślałam i myślałam, ale wymyśliłam tylko Firefly – zasadniczo jest krótki, więc nie ma tysiąca sezonów i miliona odcinków do nadrobienia. No i to klasyk jest.
11. Największe popkulturowe rozczarowanie tego roku to…?
Waham się między Godzillą, Frozen albo Maleficent. Aczkolwiek chyba wybiorę Godzillę.

Sharing is caring!

6 thoughts on “Filmowe podsumowanie miesiąca #14 – listopadowa ewolucja żółwi ninja (+ łańcuszek)

  • 30 listopada 2014 at 15:17
    Permalink

    Nie oglądałem żadnego z nich, ale ostatni jest intrygujący. Chociaż mało jest DOBRYCH horrorów 🙂

    Reply
    • 30 listopada 2014 at 16:45
      Permalink

      Ouija jest ciekawym tematem i jeżeli ktoś naprawdę by się postarał to można byłoby wyciągnąć z tego naprawdę klimatyczny horror. Ale jest niestety średniakiem/słabym filmem. Ostatni dobry i klimatyczny horror jaki widziałam to była Obecność.

      Reply
  • 30 listopada 2014 at 18:53
    Permalink

    Więc mówisz, że Żółwie jednak nie są totalną porażką? Dopsz, sprawdzimy.
    I odpowiedzi fajne, selfie ze Śmiercią mnie rozbroiło. Też chcę!:D

    Reply
    • 30 listopada 2014 at 21:55
      Permalink

      Żółwie są bardzo przyjemne – takie idealnie do obejrzenia. Tylko CGI trochę boli, ale nie za mocno 🙂

      Reply
  • 8 grudnia 2014 at 18:55
    Permalink

    I dalej twierdzę, że małpia planeta to świetny film. 8D Chociaż może przydałoby się ją obejrzeć jeszcze raz. Film momentami rzeczywiście nieco przynudzał, ale kiedy się skończył, to jakoś tego czasu nie odczuwałam. Nawet to zakończenie w stylu “patrzajta, metafora, mądra taka i ładna” mi nie zepsuło filmu. Ale to też pewnie dlatego, że uwielbiam oryginalną “Planetę Małp” i udana próba opowiedzenia tej historii na nowo wprowadza mnie w zachwyt większy niż może powinnam odczuwać. (;
    Co do “Żółwi”, podobno jeśli nie ma się żadnych oczekiwań względem filmu, no właśnie nawet da się obejrzeć.

    Krakatoa

    Reply
    • 8 grudnia 2014 at 20:43
      Permalink

      Nie twierdzę, że Dawn of the Planet of the Apes jest złym filmem – ale raczej podobał mi się znacznie mniej niż Rise of the Planet of the Apes.
      Z Żółwiami to z jednej strony bałam się, że będzie kicha, ale w sumie zastanawiałam się, czy nie jest o aby materiał, którego nie da się schrzanić. No i nie schrzanili 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *