Filmowe podsumowanie #22 – wrześniowy pakt z Lucy

Po całkiem dobrym filmowo sierpniu przyszedł niezbyt dobry pod tym względem wrzesień. Faktem jest, że zaprzątało nas wtedy sporo spraw, a jeszcze bardziej od oglądania filmów odciągały takie sprawy jak Copernicon, to zrozumiecie, że czasami oglądanie filmów schodziło na dalszy plan. Poza tym jakoś nie mieliśmy z Turelem pomysłu na to, co oglądać. 

7686704.3Poltergeist (2015)
Remake’i mają to do siebie (zwłaszcza jeśli o horrorach mowa), że zazwyczaj wypadają słabiej niż się spodziewaliśmy. Można więc było spodziewać się, że nowy Poltergeist powtórzy tę smutną tendencję.
Rodzina z trojgiem dzieci przeprowadza się na spokojne przedmieścia, do pozornie zwykłego domu, który stopniowo zaczyna odkrywać swą mroczną tajemnicę. Kolejne niepokojące znaki stają się zaproszeniem do rzeczywistości dużo bardziej przerażającej niż najgorszy sen. Związany z domem duch poltergeist wykorzystuje przeciwko rodzinie jej największe lęki i porywa najmłodszą córkę do równoległego świata, z którego nie ma ucieczki. Ostateczna konfrontacja z potężnym poltergeistem wydaje się z góry przegrana. Aby go pokonać, bohaterowie będą musieli zrozumieć naturę zła, z którym mają do czynienia. Czy wezwany na pomoc egzorcysta ocali rodzinę, zanim będzie za późno?
Ech, to bardzo średni film, słaby horror i żałosny remake. Mamy nieudane próby straszenia (na początku filmu) oraz fatalną próbę wypędzania duchów, z parodią Constantine’a w roli zawodowego świeckiego egzorcysty. Co prawda nie nudziłam się jakoś szczególnie, ale kiedy już w połowie filmu twórcy odkryli wszystkie karty, uznać należy, że ktoś tu nie potrafi pisać scenariuszy. No i masa błędów logicznych, idiotyzmów i dzieciak, który boi się własnego cienia jest opcją żałosną. Najlepsza scena w filmie? Cóż, Maddie w końcówce, w aucie, mówiąca rodzicom, że w sumie nie doprowadziła duchów do światła. I kilka mrugnięć do widza, ze scenami niemalże żywcem skopiowanymi z oryginału.

Exctinction (2015)7639108.3
Turel ma talent do wynajdowania filmów mało znanych, a zapowiadających się interesująco. W ten sposób obejrzeliśmy takie produkcje jak choćby Moon czy Open Grave, ale oprócz perełek trafiają się też nieco gorsze produkcje.
Tajemnicza choroba przerodziła ludzi w krwiożercze zombie i tylko nielicznym udało się przeżyć. Lu wraz ze swoim ojcem mieszka w Harmony, a jedynym żywym człowiekiem, jakiego widują jest ich lekko ześwirowany sąsiad. Życie ich nie rozpieszcza – od lat trwa zima, w sąsiedztwie kurczą się zapasy jedzenia, a na dodatek, wbrew temu, co mogłoby się wydawać, zarażeni nie wyginęli i wciąż stanowią kłopot dla żywych.
Cóż, może nie jest to najbardziej porywający film, jaki widziałam, ale zrealizowany został w ciekawej konwencji – bardzo duże poczucie intymności, zaledwie troje bohaterów przez większość filmu i dość specyficzna atmosfera. Jeśli dodatkowo dodać do tego bardzo ciekawe ujęcia – dostajemy interesujący i całkiem sprawnie nakręcony film. Tylko szkoda, że niestety pełen dziur logicznych.

7673270.3What we do in the shadows (2014)
Zdecydowany faworyt w zestawieniu i chyba jedna z najciekawszych produkcji ostatnich lat. Bo czy ktoś wyobrażał sobie paradokument z wampirami w Nowej Zelandii? I to paradokument tak absurdalnie śmieszny?
Viago (379 l.), Deacon (183 l.), Vladislav (862 l.) i Petyr (8000 l.) mieszkają razem na przedmieściach współczesnego Wellington w Nowej Zelandii. Ich życie rozpoczyna się dopiero po zmroku, kiedy to opuszczają trumny i legowiska, by stawić czoła codzienności, która również dla wampirów bywa niełatwa. Nieśmiertelność i pragnienie świeżej ludzkiej krwi już dawno przestały być ich głównym zmartwieniem, bo współczesność stawia przed nimi nowe wyzwania. Grupa filmowców towarzyszy im podczas codziennych obowiązków, drobnych kłótni czy nocnych wyjść na miasto, które z błyskotliwym humorem uświadamiają nam, że choć ich serca przestały bić wieki temu, wciąż żywią gorące i bardzo ludzkie uczucia.
Uroczy i zabawny filmik. Wampiry w konwencji materiału dokumentalnego. Przepraszam, nie wampiry a najbardziej pierdołowate wampiry, jakie kiedykolwiek widziało kino. Ale byli uroczy i dowcipni, a całość została zrealizowana bardzo fajnie, więc seans jak najbardziej na plus. Może nie jest to Hotel Transylwania, na którym zaśmiewałam się do rozpuku, ale też było całkiem dowcipnie. I ta ich stylizacja. I te teksty. To produkcja, którą mogę oglądać wciąż i wciąż i mi się nie znudzi.

Lucy (2014)7625182.3
Ta produkcja chodziła za nami przez jakiś czas, aż w końcu nadszedł odpowiedni moment i odważyliśmy się ją zobaczyć.
Lucy mieszkająca na Tajwanie studentka zostaje namówiona przez swojego chłopaka do dostarczenia ważnej teczki pewnemu biznesmenowi. Zanim jeszcze dziewczyna zorientuje się w co została wplątana, stanie się zakładniczką bezwzględnego pana Janga, na którego rozkaz do organizmu Lucy zostanie chirurgicznie wszyta paczka z silną syntetyczną substancją przypominającą narkotyk. Przypadkowo substancja chemiczna rzeczywiście przenika do organizmu Lucy. Pod jej wpływem ciało dziewczyny zaczyna podlegać niewyobrażalnym transformacjom, a najbardziej doświadcza tego mózg, którego potencjał zostaje uwolniony i osiąga zdumiewające, pozostające dotychczas jedynie w sferze hipotez możliwości…
Gdyby nie ten cały bełkot o uwalnianiu potencjału mózgu byłby to całkiem przyjemny film o lasce, która została zmuszona do przemytu supernarkotyku i w wyniku tego, że był trefny to zyskała supermoce. Tymczasem jednak jest to totalna bujda z całkiem przyjemną grą aktorską Scarlet Johanson, ale bez potencjału fabularnego. Na plus – ciekawe ujęcia i część efektów specjalnych. Minus – dziwaczny montaż, tak typowy dla Bessona.

7562607.3The Covenant (2006)
Nie wiem, dlaczego się zgodziłam. Może to urok Turela, a może to Sebastian Stan? ^^ Faktem jest, że fajerwerków się nie spodziewałam, ale też nie dostałam niczego poniżej pewnej normy.
Film opowiada historię czterech studentów związanych ze sobą niezwykłym rodowodem. Jako potomkowie rodzin, które osiedliły się w kolonii Ipswich w XVII wieku, chłopcy urodzili się posiadając niezwykłą moc. Kiedy piąty potomek nagle wprowadza się do miasta, zostają ujawnione skrywane od lat sekrety i istnieje niebezpieczeństwo złamania paktu milczenia chroniącego ich rodziny.
Widać tutaj sporą inspirację komiksami The Darkness z dodatkiem historii o czarownicach (a właściwie ich męskich potomkach) i z filmem młodzieżowym w gatunku ocierającym się o romans paranormalny. Nie jest to niestety arcydzieło kina, bo mimo że ma wiele naprawdę nieźle zrealizowanych scen, to przede wszystkim strona scenariuszowa boli i naprawdę można byłoby lepiej poprowadzić fabułę. Aktorsko wypadło to raczej na średnim poziomie, bez fajerwerków, a efekty specjalne no troszeczkę się zestarzały. Najgorszym problemem z tym filmem jest to, że niestety strasznie się dłuży. Ach, no i główni bohaterowie są strasznymi dupkami.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *