Fandom, Tolkien a tęcza, czyli Serenity głos w sprawie afery wokół Tolk-Folkowej deklaracji

Pisząc ten tekst, mam świadomość, że być może dolewam oliwy do prawie wygasłego już ognia. Albo paliwa rakietowego, bo znając środowisko, o którym za moment napiszę i temat, który poruszę, mogę się spodziewać, że nie obejdzie się bez ofiar. Ale nie mogę przejść bez komentarza obok tego, co się w fandomie wydarzyło i nie mogę nie udzielić odpowiedzi na kilka zasadniczych pytań, które się pojawiło przy tej okazji.

Przyczyna konfliktu

Wszystko zaczęło się siedemnastego maja bieżącego roku, kiedy to Tolk-Folk, plenerowy konwent fanów twórczości Tolkiena, zmienił zdjęcie profilowe i umieścił swojego logo na tęczowej fladze, z okazji Dnia Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii, dając jednocześnie do zrozumienia, że są otwarci na osoby ze środowiska LGBTQIA+ i nie spotkają się one tam z wykluczeniem.

Pewnie spora część z Was pomyśli sobie: a gdzie tu pole do flejmu i największej zadymy w środowisku tolkienowskim od lat, której echo dotarło również w inne miejsca? Przecież Tolk-Folk zadeklarował, że są środowiskiem otwartym i nie odrzucającym nikogo ze względu na orientację seksualną.

Jak się jednak okazuje niektórzy uznali to za dobrą okazję do nakręcenia spirali nienawiści i niechęci. Niesamowicie szybko pod postem Tolk-Folku zaczęły się pojawiać komentarze bardzo negatywnie odnoszące się do ich stanowiska. I gdyby na tym poprzestano, to być może nie było tekstu, bo w sumie komentarze, komentarzami, ale były to stanowiska pojedynczych ludzi. Jednak… w całość włączył się Tolkienowski Serwis Informacyjny – Elendilion i rozpętała się burza. Elendilion określił działania Tolk-Folku jako sarumaństwo („Co tolkieniści myślą o łączeniu treści tolkienowskich i symboliki LGBT? Mnie, Galadhornowi, od razu się to skojarzyło z Sarumanem Wielu Barw. Tolk Folk zrobił krok w kierunku, w jakim Elendilion nigdy nie będzie chciał kroczyć… Galadhorn”[1]) i zdecydowanie wypowiadał się przeciwko jakimkolwiek powiązaniom między środowiskiem tolkienowskim a osobami LGBT, podkreślając mocno reprezentowanie katolickich wartości w dobie moralnego zepsucia oraz na każdym kroku zapewniając, że działają w duchu literatury i poglądów Tolkiena.

Echa

Sprawa tak naprawdę bardzo szybko przestała być tylko wewnętrznym konfliktem środowiska tolkienowskiego. Jako że Tolk-Folk jest konwentem i do tego odbywają się na nim larpy, dyskusja dotarła również na grupy związane z tym środowiskiem. I… również podzieliła ludzi na dwa wrogie obozy, z których jeden deklarował, że wchodząc w larpa powinno się poglądy polityczne pozostawić za progiem.

Czy na pewno?

To znaczy – zgadzam się, poglądy polityczne powinniśmy zostawić za progiem, kiedy wkraczamy na jakiegokolwiek larpa, czy na jakikolwiek konwent. Nie powinno się liczyć to czy jesteśmy za podatkiem progresywnym, popieramy kandydaturę Jakiego na prezydenta Warszawy czy może chcielibyśmy powrotu monarchii do Polski. Na konwencie powinna liczyć się wspólnota fanów, zainteresowań i działań w środowisku fanowskim.

Tyle, że… bycie osobą nieheteronormatywną nie jest poglądem politycznym. Tego nie możemy zostawić przed progiem konwentu, tego nie możemy „wyłączyć”. Tacy po prostu jesteśmy, tak samo jak jesteśmy rudzi czy niebieskoocy. I tak samo, jak ci rudzi czy niebieskoocy chcemy czuć się bezpiecznie, móc otwarcie wziąć swoją sympatię za rękę i nie musieć się bać, że ktoś nas fizycznie czy słownie zaatakuje.

A w tolkienówku nadal wrze

Wróćmy jednak do środowiska fanów Tolkiena na moment, bo to, co się tam dzieje szczególnie mnie dotknęło. Jak większość z Was pewnie wie – jestem mocno związana z twórczością Profesora. Kocham Śródziemie całą sobą i dotąd czułam się członkiem tego fandomu, mimo wielu problemów, jakie do tej pory obserwowałam.

Rozumiem, że Tolkien tworzył w duchu katolickiego nauczania i można w jego prozie odnaleźć całe mnóstwo odniesień do religii, której gorliwym wiernym był, choć uwaga uwaga! Są to wartości dość ogólne i uniwersalne: miłość do bliźniego, szacunek dla odmienności, porozumienie ponad podziałami. Z oczywistych względów w twórczości Tolkiena wątki homoseksualne się nie pojawiają – żył i tworzył w zupełnie innych realiach niż nasze, co ważniejsze nauczanie Kościoła wówczas potępiało homoseksualizm jako jeden z najcięższych grzechów.

Na katolicyzm Tolkiena i brak postaw nieheteronormatywnych[2] w całej jego twórczości powołują się administratorzy Elendilionu oraz grono oburzonych akcją Tolk-Folku, twierdząc, że Profesor przewraca się teraz z tego powodu w grobie. Ich problem polega na tym, że za pewnik przyjmują pewną interpretację postaci autora. Interpretację, którą stworzyli sobie na podstawie lektury jego biografii czy nawet listów i z powodu której zdają się zapominać o pewnym jakże istotnym szczególe.

Nikt tak naprawdę nie wie, jaka była postawa Tolkiena wobec osób nieheteronormatywnych, a wszystko to tylko interpretacje. I co ważniejsze – czy ta postawa, prywatna, miałaby wpływ na np. niechęć do fanów swojej twórczości reprezentujących tęczową społeczność? Oraz pytanie najważniejsze: czy gdyby Profesor nadal żył obecnie, w roku 2018, jak wyglądałyby jego poglądy? Może należałby do progresywnej, katolickiej społeczności szanującej również osoby ze środowiska LGBTQIA+? Nie wiemy.

Co wiemy tak naprawdę? Wiemy, że „Władca Pierścieni” niesie ze sobą pozytywny przekaz. Przekaz o przyjaźni pomimo różnic. O zacieraniu się podziałów.

Jak żyć? Co robić?

To, że deklaruje się otwartość na osoby innej orientacji, to że deklaruje się: u nas spokojnie możesz być taki, jaki jesteś naprawdę, bez konieczności ukrywania się i zrobimy wszystko, żeby nikt cię nie uraził negatywnymi komentarzami czy obraźliwymi słowami, jak dla mnie nie jest poglądem politycznym. Nie jest nawet deklaracją światopoglądową. To bycie zwykłym, porządnym człowiekiem. A w przypadku konwentu (takiego jak Tolk-Folk) to bycie miejscem przyjaznym i bezpiecznym dla wszystkich fanów.

Czy takie deklaracje powinny zostać wydane przez organizatorów wszystkich konwentów? Cóż, byłoby naprawdę nieźle, ale nie oszukujmy się – nie zostaną. Ważne jednak, by organizatorzy konwentów i larpów zadbali o przyjazną atmosferę, zadbali, by na ich wydarzeniach nie dochodziło nieprzyjemnych sytuacji.

Na koniec ode mnie mały apel. Żyjcie i pozwólcie żyć innym. Bądźcie spoko ludźmi. I pamiętajcie: bycie fanem jest dla wszystkich!

[1] Polecam lekturę tego oświadczenia i komentarzy Elendilionu pod nim: https://www.facebook.com/ElendilionInformacje/posts/2136255563058105

[2] Niektórzy interpretatorzy twórczości Profesora próbowali doszukiwać się tego typu kwestii w zachowaniu Gimlego i Legolasa oraz postawie Sama wobec Froda, jednak ja mimo szczerych chęci nie jestem w stanie przyznać racji takiemu myśleniu o tych postaciach – to raczej silna męsko-męska przyjaźń, taka jaką Tolkien mógł obserwować w okopach pierwszej wojny światowej.

Sharing is caring!

4 thoughts on “Fandom, Tolkien a tęcza, czyli Serenity głos w sprawie afery wokół Tolk-Folkowej deklaracji

  • 27 maja 2018 at 10:04
    Permalink

    Cóż… Osobiście kiedy dowiedziałam się o całej sprawie z tą aferą poczułam się bardzo… Zniesmaczona i smutna. Do tej pory z niecierpliwością czekałam na osiemnastkę, by w końcu móc się wybrać na jakiś tolkienowski event. W zasadzie czekam odkąd pierwszy raz przeczytałam Władcę, a potem Hobbita, co było już prawie siedem lat temu (jeszcze rok sobie poczekam). I przez ten cały czas byłam pozytywnie nastawiona do tego wszystkiego. Miałam nawet w głowie idealną wizję mnie, mojej partnerki, a w przyszłości może i naszych dzieci, bawiących się w to. W tym roku poczułam się… Osaczona i niepewna. Jestem jaka jestem. To nie jest coś, co mogę zmienić. I, przez litość, nie wstydzę się tego. Ale chciałabym móc bez strachu przed wyśmianiem, bez obawy, że ktoś nas zaatakuje, wziąć razem z moją partnerką udział w zabawie, o której zawsze marzyłam.

    Reply
    • 27 maja 2018 at 10:22
      Permalink

      Droga Little Red Fox, całe szczęście w fandomie tolkienowskim jest sporo osób, które nie popierają ani nie reprezentują postawy Galdhorna.
      Mimo wszystko rozumiem twoją postawę i niepewność. Oraz zapewne masę wątpliwości, czy warto w ogóle myśleć o zabawie w Śródziemiu. Mam jednak nadzieję, że z tego nie zrezygnujesz! Śródziemie jest piękne i jest w Śródziemiu miejsce dla wszystkich!

      Reply
  • 29 maja 2018 at 13:44
    Permalink

    Ja tak na zupełnie ludzkim poziomie nie jestem w stanie pojąć ni zaakceptować tego, ile jadu i nienawiści może dobywać się spod palców osób uważających się za Chrześcijan.

    Reply
  • 29 maja 2018 at 18:05
    Permalink

    Do tej pory każdy mój udział w konwencie niósł za sobą poczucie przynależności do fandomu, bez względu na wierzenia, poglądy lub orientację. Zawsze widziałam (i widzę) konwenty jako miejsca otwarte dla wszystkich, gdzie każdy może wyrazić siebie w dowolny sposób. Dziwne jest więc oburzanie się na deklaracje otwartości na osoby LGBTQ+. Zrobił się bardzo nieprzyjemny kocioł :/

    Reply

Odpowiedz na „Geek Kocha NajmocniejAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *