Czasem i Serenity sięga po klasykę, czyli Classic Book Tag

Miałam wczoraj wrzucić recenzję drugiego tomu “Głębi” Marcina Podlewskiego, ale z powodu fatalnego samopoczucia nie skończyłam jej pisać. I tak się zastanawiałam, czy nie napisać na szybko czegoś innego, ale nie było pomysłu. Niejako w sukurs przyszedł mi Piotr Muszyński z bloga Fanboj i Życie, który nominował mnie do Classic Book Taga.

1) Popularna klasyka, która Ci się nie spodobała:

Chyba będzie to “Frankenstein” Mary Shelley, ale prawdopodobnie było to dość wynikiem dość fatalnego zbiegu okoliczności. To znaczy za lekturę tego klasyka literatury grozy zabrałam się bez odpowiedniego przygotowania – z marszu i w zbyt młodym wieku (a miałam wtedy może coś koło piętnastu lat). Generalnie był to moment, w którym przeżywałam wielką fascynację horrorem, przeczytałam całego dostępnego pod ręką Kinga, lepsze i gorsze powieści Mastertona – słowem wszystko, co miałam pod ręką. Kiedy zaś nie było co czytać sięgnęłam po klasykę, czyli właśnie “Frankensteina”.

I odbiłam się od niego jak od ściany, bo nie wiedziałam czego się spodziewać albo spodziewałam się czegoś zupełnie innego, zetknęłam się z literaturą tak różną od współczesnych mistrzów gatunku. To był zupełnie inny język, zupełnie inny styl oraz zupełnie nie ten klimat. Nie sądziłam, że będzie to lektura tak cholernie trudna i żmudna w czytaniu, tak bardzo męcząca. I po kolejnej próbie przeczytania choć kilku stron porzuciłam powieść Shelley, nie dotrwawszy do końca.

Może kiedyś do “Frankensteina” wrócę. Kiedy już będę gotowa skonfrontować się z niełatwym językiem i filozoficznymi dywagacjami (bo dobrze pamiętam, że tych było pełno?), wrócę i pokonam swojego potwora.

2) O którym okresie historycznym lubisz czytać najbardziej

To bardzo trudne pytanie, bo w sumie takich okresów jest kilka. Przede wszystkim jest średniowiecze – najukochańsza z minionych epok. Wielka fascynacja rycerstwem dotknęła mnie wiele, wiele lat temu (nawet nie wiem, z jakiego powodu, ale prawdopodobnie były to książeczki dla dzieci i młodzieży – ktoś kojarzy może taki tytuł jak “Zamki średniowiecza”?) i nigdy mnie nie opuściła. Ba, sprawiła nawet, że zrealizowałam poniekąd moje marzenie o przeniesieniu się w czasie do średniowiecza – to znaczy zaczęłam przygodę z rycerstwem i rekonstrukcją historyczną. O średniowieczu lubię czytać nie tylko w kontekście naukowym czy popularnonaukowym, ale również w literaturze pięknej. I w sumie ciągle zgrzytam, bo ciężko mi trafić na dobrze napisane powieści historyczne, bo większość jest okraszona taką ilością błędów merytorycznych, że aż szkoda gadać (a że na średniowieczu się tak jakby znam, to od razu widzę, gdzie autor pisze bzdury). Fascynacja średniowieczem odbiła się też na moim guście literackim – to znaczy chętniej sięgam po klasyczną fantasy, taką wiecie, w pseudośredniowiecznych realiach.

Druga epoka, która niesamowicie mnie fascynuje to ten fragment XIX wieku, znany jako epoka wiktoriańska. Jakoś zawsze ciągnęło mnie do Anglii i do jej historii, do jej kultury. Fascynowała mnie oczywiście angielska szlachta i jej wewnętrzne zależności. Poza tym – te stroje, piękne choć ani wygodne, ani szczególnie funkcjonalne, ani bezpieczne dla zdrowia i życia właścicielki. Och, no i oczywiście jest to ulubiona epoka większości autorów tworzących steampunk, a to jeden z moich ulubionych podgatunków w literaturze fantastycznej.

3) Ulubiona baśń

Och, to bardzo ciężkie pytanie, bo jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Chociaż gdyby się tak zastanowić dogłębnie, to strasznie, ale strasznie w dzieciństwie lubiłam “Królową śniegu” Andersena, bo to przede wszystkim jedna z nielicznych historii dla dzieci, gdzie mamy silną bohaterkę kobiecą (to znaczy dziewczęcą), czyli Gerdę, która ratuje biednego Kaja z rąk tytułowej Królowej Śniegu.

4) Klasyka, której nieznajomości wstydzisz się najbardziej

Może wielu z was będzie się z tego śmiało, albo coś… Ale wciąż nie przeczytałam “Mistrza i Małgorzaty”. Chciałam go przeczytać bardzo wcześnie, ale jakoś nie wyszło (znaczy pani bibliotekarka powiedziała, że nie zrozumiem go odpowiedni i kazała mi wybrać sobie inną książkę), a potem kiedy miałam go czytać w liceum to po prostu nie zdążyłam – i jak do tej pory nadal tego nie zrobiłam. Poza tym chcę “Mistrza i Małgorzatę” w jakimś ładnym wydaniu, więc najpierw musi mi takie wpaść w oko.

5) Pięć klasycznych powieści, które zamierzasz przeczytać w najbliższym czasie

Nie wiem, czym jest najbliższy czas, bo póki co mam kilka innych rzeczy w planach, ale chciałabym jak najszybciej wspomnianego wyżej “Mistrza i Małgorzatę” nadrobić. Oprócz tego mam przecież poemat “Pan Gawen i Zielony Rycerz” w opracowaniu Tolkiena (a jest to rzecz klasyczna, bo raz że Tolkien, dwa że literatura średniowieczna), no i “Beowulfa”. Poza tym na na moim celowniku znajduje się “Duma i uprzedzenie”, a w trakcie pisania tej notki doszłam do wniosku, że jestem już gotowa zmierzyć się z “Frankensteinem” po raz kolejny i mam nadzieję, że walkę tę tym razem wygram.

6) Ulubiona współczesna powieść bazująca na klasyce

Nie mam pojęcia…? Albo ujmę to inaczej – jako, że Tolkien całymi garściami czerpie z klasyki literatury, z opowieści arturiańskich, z “Beowulfa” czy innych poematów rycerskich, to moją ulubioną współczesną powieścią bazującą na klasyce jest “Władca Pierścieni”, który właściwie sam już został uznany za klasykę i wpisany w kanon literatury (i współczesnej, i kanon fantasy).

7) Ulubiona ekranizacja filmowa / serialowa

Może się wam to wydać dziwne, ale szalenie uwielbiam “Trzech muszkieterów” w reżyserii Paula W. S. Andersona. Ludzie bardzo mocno narzekają na ten film, ale ja świetnie się bawiłam oglądając akurat tę ekranizację, aczkolwiek łatwiej byłoby mi to nazwać adaptacją. Grali tam lubiani przeze mnie aktorzy (Ray Stevenson, Orlando Bloom, Mads Mikkelsen, Milla Jovovitch, Christoph Waltz czy Till Schwaiger), a dzięki temu filmowi przekonałam się ostatecznie do Luke’a Evansa (którego nota bene na początku pomyliłam z Orlando Bloomem, ale to nie jest tylko moje spostrzeżenie). No i jest to taka dość fajna reinterpretacja Dumasa, nieco zwariowana, ale bardzo sympatyczna.

8) Najgorsza adaptacja klasyki

Jeśli uznać, że “Hobbit” jest klasyką, a właściwie jest klasyką, to tak, ekranizacje/adaptacje “Hobbita” są najgorszą adaptacją jaką zdarzyło mi się widzieć. Aż dziw bierze, że “Władca Pierścieni” jest dziełem tego samego reżysera. Ale jak to już gdzieś kiedyś pisałam – winę za problemy “Hobbita” ponosi zarówno PJ, jak i studio, które zażyczyło sobie aż trzech filmów, w związku z czym wątki trzeba było rozwlec, a kiedy brakowało materiału to trochę wątków dopisano. Z resztą, napisałam o tym notkę.

9) Ulubiona szata graficzna, którą chcesz mieć w kolekcji

Przede wszystkim chciałabym mieć “Ziemiomorze” w tym zbiorczym, ładnym wydaniu. A skoro już byłoby “Ziemiomorze”, to i “Sześć światów Hain” no i “Rybaka znad Morza Wewnętrznego” – mimo że nieporęczne i grube, ale za to jak ślicznie wyglądałyby na półce! No i najważniejsze, że są porządnie wydane. Chciałabym też mieć “Władcę Pierścieni” w twardej oprawie z ilustracjami Alana Lee, bo w tej szacie graficznej mam “Dzieci Hurina”, “Silmarillion” i komiks “Hobbit”.

10) Mało znana klasyka, którą chcesz polecić

Zdecydowanie “Carmilla” Le Fanu, zwłaszcza wszystkim fascynatom wampirów. Wszyscy kojarzą “Draculę” Stokera, a mało kto pamięta o dziełach wcześniejszych (o Polidorim mało kto słyszał, “Wampira Varneya” też niewielu kojarzy, a Carmillę może i kojarzą niektórzy). Ponownie odeślę was do lektury mojej notki, bo zbiór “W ciemnym zwierciadle” recenzowałam tutaj, na tym blogu, a stanowczo nie lubię się powtarzać.

Zaś do Classic Book Taga zapraszam:

Sharing is caring!

6 thoughts on “Czasem i Serenity sięga po klasykę, czyli Classic Book Tag

  • 19 października 2016 at 18:08
    Permalink

    Yay, dzięki, będę miała o czym napisać notkę na piątek (miał być Piskorski, ale leży i kwiczy). 😀

    Reply
    • 19 października 2016 at 18:37
      Permalink

      Bo dobry łańcuszek nie jest zły 😛 A czemu ci Piskorski leży i kwiczy?

      Reply
      • 19 października 2016 at 20:22
        Permalink

        A bo mnie się go jakoś czytać nie chce. Często tak z nim mam – niby dobre, a nie wchodzi.

        Reply
        • 19 października 2016 at 21:56
          Permalink

          Ooooo…. biedactwo :/ Ja jeszcze nie wiem, czy dostanę :/

          Reply
  • 26 października 2016 at 23:54
    Permalink

    Mam “Sześć światów Hain” w tym zbiorczym wydaniu i właśnie to czytam, rzeczywiście, mniej wygodne niż przeciętna książka. Ale cudnie wygląda, to masz rację. 🙂

    Reply
    • 27 października 2016 at 00:19
      Permalink

      A jak udałoby mi się mieć wszystkie trzy to jak pięknie by wyglądały razem 🙂 Choć zajęłyby pewnie pół szerokości mojej obecnej póki na książki 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *