Co jest nie tak z trailerem Batman v Superman: Dawn of Justice?

Powiecie, że jestem monotematyczna, ale… w weekend światło dzienne ujrzał trailer Batman v Superman: Dawn of Justice i od tamtego momentu myślałam tylko, co mogłabym tak naprawdę o tej zapowiedzi napisać.

Zacznijmy może od tego, co czeka nas fabularnie w filmie. Odwołam się może trochę do tego, co pisze filmweb.

W Batman v. Superman Superman nie jest sługusem władz. Wręcz przeciwnie: wiele światowych rządów mu nie ufa. Ale to Superman przybywa do Gotham i prowokuje konfrontację… za podszeptem Leksa Luthora. [1]

Tymczasem jednak w pierwszym opisie, jaki pojawił się w tamtym serwisie możemy przeczytać

Akcja Batman v Superman ma rozgrywać się dwa lata po wydarzeniach przedstawionych w Człowieku ze stali. Clark Kent mieszka z Lois Lane i pracuje w redakcji Daily Planet. Ale zasięg działań Supermana staje się międzynarodowy. Bohater angażuje się w wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Różne nacje (m.in. Chińczycy) widzą w nim jednak amerykańskiego obywatela, który wtyka nos w nie swoje sprawy. Nie ufa mu również Batman, który przygotowuje jakąś broń przeciwko potężnemu Kryptończykowi. [2]

Według wcześniejszej [2] informacji to Batman mógłby być prowodyrem konfliktu, bo… był po prostu zazdrosny o międzynarodową chwałę i sławę oraz kobiety, wino i śpiew. Tymczasem jak się może okazać według nowych [1] doniesień to Lex Luthor ma nasłać Supermana na Wayne’a. I jakkolwiek rozumiem działania Lexa (w końcu Wayne Enterprises jest głównym rywalem dla LexCorpu), tak nie wiem, dlaczego Supcio dałby się tak wykorzystać?

Trzeba dodać, że częściowe potwierdzenie tej starszej informacji możemy odnaleźć w trailerze. Dlaczego tylko częściowe? Ano, bo przede wszystkim mamy na pewno Batmana, który przedstawiony jest w taki sposób, jakby mu się działania Supermana nie podobały. Warto odnieść się również tutaj do pomnika, który przewija się w trailerze i napisu False God (fałszywy bóg) oraz zwrócić uwagę na to, że zaraz po ujawnieniu tego napisu pojawiają się sceny z Waynem. Obrazy, jakie są nam serwowane (ludzie traktujący Kal-Ela jako boga, żołnierze klękający na jego widok), generalnie mocno gryzą się z informacjami o tym, jakoby wszyscy poza Amerykanami podchodzili do niego z rezerwą. Dodatkowo zupełnie co innego mówi narracja (wielu identyfikuje pierwszy głos z Luthorem), która wyraźnie zaznacza niepokój o to, co dzieje się dookoła niedawnego zbawcy ludzkości. Jak widzicie – fabuła jest dość niejednoznaczna w tym momencie i pewnie taka pozostanie jeszcze przez jakiś czas, pewnym można być jednak, że Superman uzyska tutaj prawie boską rangę.

Odnieśmy się jednak do kilku rzeczy z trailera. Po pierwsze Batman. W uniwersum pojawia się zupełnie niespodziewanie – serio, po solowym filmie Supermana najlepiej byłoby wprowadzić solowy film z nowym Batkiem (bo trylogia Nolana się nie liczy), żeby przedstawić postać i jego miejsce w tym uniwersum. Tymczasem jednak DC stwierdziło – wrzućmy go kompletnie bez prezentacji i bez wcześniejszego zaznaczenia jego istnienia w świecie do filmu, który ma stworzyć podstawy Justice League. Wayne ani jego korporacja nie zagościły na sekundkę w Man of Steel, co uważam, za podstawowy błąd w budowaniu spójnego filmowego uniwersum (weźmy chociażby takie MCU za przykład – agent Coulson i SHIELD pojawiają się właściwie w każdym filmie, wyraźnie zaznaczając jedność tego świata). Batman przez to wygląda niczym element wrzucony do produkcji na siłę, nie istniejący wcześniej w tym wspólnym, podobno, świecie. Nie wiemy, jaki Wayne jest w tym uniwersum, przez co nie da się go skonfrontować z działaniami Kenta.

Po drugie – Wonder Woman i Aquaman. Zakrzykniecie, przecież ich nie ma! No właśnie jest to problem. Podobno mają się pojawić w tym filmie gościnnie, więc warto byłoby wykorzystać ten pierwszy, niewiele mówiący trailer, do prezentacji kontekstu ich obecności. Oczywiście byłaby to od razu świetna okazja do przedstawienia nam tych postaci w innej formie niż plakaty kontekstowe, zaprezentowania próbki Jasona Momoy i Gal Gadot.

Po trzecie, pomówmy również o tym, czego brakuje w trailerze Dawn of Justice. Brakuje w nim chociażby… kolorów? Serio, to najbardziej zniechęca mnie do filmowego uniwersum DC. Jest szarobure, z przytłumionymi barwami. Nawet biegający w komiksach w zielonych getrach Aquaman tutaj jest ponurym gościem o wielce napuszonej minie w ciemnym pancerzu. W zapowiedzi też brakuje kolorów – tendencja do prezentacji nam wszystkiego w niebieskoszarych barwach jest zła. Rozumiem „umracznianie” uniwersum oraz zbliżenie do „realizmu” (nawet hiperrealistyczna trylogia Nolana była bardziej kolorowa), ale kiedy ostatni raz wyglądałam za okno świat nie był niebieskoszary z lekkim dodatkiem czerwieni. Ten film będzie po prostu nudny z punktu wizualnego.

Nie nastawiam się na wiele, bo Man of Steel kompletnie mnie załamał (miejscami był tak patetyczny, że trylogia Nolana wymięka), a tutaj zapowiada się na powtórkę, z większą ilością jeszcze górnolotnych w mniemaniu twórców scen i mniejszym sensem. Czy obejrzę? Pewnie tak, choć pewnie po seansie zrobię sobie sesyjkę terapeutyczną z trylogią Nolana.

Sharing is caring!

7 thoughts on “Co jest nie tak z trailerem Batman v Superman: Dawn of Justice?

  • 21 kwietnia 2015 at 05:34
    Permalink

    ‘”Po drugie – Wonder Woman i Aquamen”‘
    Aquaman. On jest jeden.
    ”Nawet biegający w komiksach w zielonych getrach Aquaman tutaj jest ponurym gościem o wielce napuszonej minie w ciemnym pancerzu.”
    Ależ Aquaman też miał w komiksach mroczny okres. Broda, trójząb zamiast łapy. Fakt, też biegał wtedy też w zielonych getrach, ale wtedy ogólnie komiksy były kolorowsze.

    Reply
    • 21 kwietnia 2015 at 07:57
      Permalink

      Mroczniejszy okres, mroczniejszym okresem, ale “mroczność” filmowego uniwersum DC sprawia, że mi się rzygać chce. Ileż można?

      Reply
      • 21 kwietnia 2015 at 09:26
        Permalink

        Sprzedał się mroczny Batman, to wszystko do tego dostosowują. No i łatwiej zrobić to niż dobry humor 🙂

        BTW jak Ci się podobał ostatni odcinek iZombie? Bo moja sympatia do tego serialu poszła ostro w górę. :).

        Reply
        • 21 kwietnia 2015 at 09:44
          Permalink

          Mroczny Batman, mrocznym Batmanem, ale ileż można? Trylogię Nolana bardzo lubię, ale nie była filmem superbohaterskim. Filmy superbohaterskie muszą być nieco odrealnione, a przy tym jeszcze doprawione odrobiną humoru, bo inaczej będą ciężkostrawne i ociekające patosem, a to mnie drażni strasznie (bo pewnych granic nie powinno się przekraczać – Nolan świetnie w trylogii Mrocznego Rycerza te granice wyczuł i dodatkowo wyśmiał całe te zjawisko patetyzowania wszystkiego.

          Szóstego odcinka jeszcze nie widziałam, ale to co zaprezentował piąty: cud, miód i orzeszki! Blaine taki sprytny wow, wow!

          Reply
  • 5 maja 2015 at 20:46
    Permalink

    Mroczność mrocznością, szaroburo i mokro musi być, aaaleee, burtonowskie “Batmany” mają w sobie oceany mroczności, a jest w nich kolorowo i jaskrawo. Dobra, taki styl reżysera, ale da się to razem połączyć. Ale w nowych filmach DC musi być realistycznie i mrocznie, a to oznacza tylko jedno – blame it on the rain, Tylko potem nawet tęczy na niebie nie będzie, ino ciężkie chmury się ostoją.
    Mi w zasadzie przeszkadza jedno w tym trailerze – ta sprawa z traktowaniem Supermena jako boga. Wtf? Ale czemu? Przecież wiadomo, że to kosmita. I ok, są tacy zafiskowani ludzie, którzy by go okrzyknęli bogiem ze względu na jego moce, nawet jeśli są wytłumaczalne, ale naprawdę byłby to tak duży ruch, żeby aż jakiś “ruch oporu” przeciw temu robić? Czemu w MCU nikt nie ma takich problemów z Thorem? A bo tam ludzie są pewnie bardziej ogarnięci. False god, łomujeju, jakież to boleśnie i odrzucająco patetyczne, aż się się odechciewa…

    Reply
    • 5 maja 2015 at 21:46
      Permalink

      Całe DCU jest strasznie patetyczne. Już Man of Steel było tak ociekające patosem, że aż szkoda gadać, a wydaje mi się, że kolejny film będzie tylko gorszy. A widziałaś zdjęcia Suicide Squad? Oni są tak bardzo nijacy…

      Reply
  • 6 maja 2015 at 20:34
    Permalink

    Bo musi być poważnie, inaczej widz komiksowej ekranizacji nie kupi, no weź, popatrz no tylko, jak źle Marvel sobie radzi z tą swoją wesołością. Liczy się tylko Powaga, inaczej nie ma dobrego filmu. ;d Jak dla mnie SS wyglądają całkiem w porządku. Szału nie ma, choć może są nieco aż nazbyt komiksowi, raczej jakby ich z lat 90-tych wyciągnęli.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *