Antologia Fantazmaty – wywiad z koordynatorem projektu, Dawidem Wiktorskim

Już 16 kwietnia premierę mieć będzie antologia “Fantazmaty”. Z tej okazji postanowiłam zadać kilka pytań jej głównemu pomysłodawcy oraz koordynatorowi całego projektu, Dawidowi „Fenrirowi” Wiktorskiemu.

Skąd pomysł, żeby zorganizować konkurs dla debiutantów i zebrać najlepsze teksty w antologię?

Przede wszystkim zadecydowały o tym moje obserwacje rynku wydawniczego, który, wbrew pozorom, nie jest zbyt dziś łaskawy, szczególnie dla debiutantów. Mamy ogromną podaż (czyli ludzi, którzy piszą, i to naprawdę dobrze), ale zdecydowanie za mały popyt na teksty fantastyczne. Dobrze wiemy, że wydawnictwa i czasopisma (te ostatnie bardzo nieliczne) muszą celować jednocześnie w jakość i komercyjność tekstu, a to sprawia, że o publikację dziś niełatwo, szczególnie gdy w grę wchodzi właśnie czynnik ekonomiczny. A miałem okazję widzieć kilka dobrych tekstów, których autorom odmówiono właśnie ze względu na mały lub niewystarczający potencjał sprzedażowy. Dlaczego więc nie stworzyć projektu, w którym finanse nie odgrywają znaczącej roli?

Zatem uczestnicy konkursu mogą liczyć jedynie na publikację i to, że dzięki “Fantazmatom” ich nazwisko przestanie być całkowicie anonimowe?

Przede wszystkim ujęcie tematu słowami “liczyć jedynie na publikację” jest w pewien sposób błędne, jeśli spojrzeć na założenia całych Fantazmatów, które od A do Z są przedsięwzięciem non–profit. Oznacza to tyle, że nie tylko nie płacimy za publikację (bo teksty udostępniamy całkowicie za darmo, w efekcie czego nie mamy na czym zarabiać), ale i za pracę oraz współpracę. Każdy poświęca tyle czasu (i umiejętności), ile uzna za stosowne, jedni więcej, inni mniej. Wynagrodzenie istnieje jedynie w formie satysfakcji.

Albo wpisu do CV (śmiech). Nie łatwiej byłoby zorganizować konkurs w porozumieniu, z którymś z wydawców? Mógłbyś wtedy dysponować przynajmniej jakimś zapleczem technicznym czy wsparciem “profesjonalistów”.

Wydawca wciąż jest wydawcą, któremu zależy na maksymalizowaniu zysków – organizacja konkursu literackiego wymaga naprawdę dużo czasu i chęci, a co dopiero mówić o całej antologii (mogę śmiało powiedzieć, że rozwiązanie każdego problemu lub palącej kwestii generuje trzy kolejne). No i oczywiście mam za sobą wcale niekrótki epizod w wydawnictwie – dziś uważam, że stworzenie “produktu” dorównującego jakością profesjonalnym publikacjom wcale nie wymaga dużych nakładów finansowych i możliwości technicznych. Oczywiście byłoby znacznie łatwiej, gdyby dysponować budżetem i możliwościami, które idą w parze ze statusem wydawcy, ale to dość złudne wrażenie. Co do samych profesjonalistów – w ekipie mamy zarówno wyjadaczy, jak i osoby na początku swojej literackiej kariery, wszyscy pracują na miarę swoich możliwości i robią naprawdę dobrą robotę, porównywalną z tą oferowaną przez wspomnianych profesjonalistów.

To był pierwszy konkurs literacki, który organizowałeś?

Technicznie trzeci, wcześniej miałem okazję sprawować nadzór nad zmaganiami  nad dwoma konkursami w wydawnictwie.

Ten jednak organizowałeś od zera, samodzielnie i bez udziału wydawnictwa, tak? Było dużo więcej wyzwań?

Tak, chociaż muszę przyznać, że w mojej gestii leżało tylko stworzenie fundamentów, nadzorem zajęła się inna osoba (Izabela Ryżek, nasza sekretarz). Pierwsze zmagania były też raczej poligonem doświadczalnym – testowaliśmy kilka rozwiązań, by ocenić, jak sprawdzą się w praktyce (na przykład limit znaków czy kilka ograniczeń związanych z przyjmowaniem tekstów). Niektóre pomysły okazały się całkiem trafione (jak na przykład zapis, którym dajemy sobie możliwość odrzucenia tekstu rażąco złego pod kątem językowym), kilka innych mniej. Wyciągnęliśmy wnioski i w obecnie trwającym konkursie zasady są bardziej doprecyzowane i przejrzyste. Zresztą, wyzwania związane z konkursem i tak były bardzo błahe w porównaniu ze zorganizowaniem prac nad całą antologią.

Zgaduję, że masz już pewne przemyślenia, której wykorzystasz przy pracy nad kolejnymi antologiami. Co sprawiło najwięcej trudności?

Przede wszystkim stworzenie zgranej ekipy i zapewnienie jej odpowiednich kanałów komunikacji i wymiany plików (przewidywany zakres prac już na wstępie wykluczał oparcie się wyłącznie o emaile, później okazało się to wybitnie słuszną decyzją). To jednak były kwestie techniczne, które dało się rozwiązać dość szybko, wystarczyło tylko wybrać odpowiednie rozwiązania. Największym problemem była oczywiście nieufność potencjalnych współpracowników i autorów – nic dziwnego, pojawiliśmy się przecież z dnia na dzień, a od przypadkowych ludzi różnił nas tylko fakt, że mieliśmy znajomości i pewne udokumentowane już sukcesy na literackim rynku. Oczywiście był to pewien rodzaj gwarancji, ale gdybym dziś spojrzał na to z boku, to byłoby mi trudno uwierzyć, że wyniknie z tego coś więcej. Mimo to otrzymaliśmy naprawdę sporo wsparcia (szczególnie ze strony Romka Pawlaka i Jacka Łukawskiego, którzy od początku służyli mi radami, często wybijając z głowy naprawdę nietrafione pomysły lub wskazując lepsze rozwiązania niż zaproponowane; zaryzykuję stwierdzenie, że bez tej dwójki dziś Fantazmaty mogłyby wyglądać inaczej, niekoniecznie lepiej). Ludzie pojawili się jednak zaskakująco szybko – zaczynaliśmy w dosłownie kilka osób, dziś sama ekipa liczy sobie ich kilkadziesiąt. Niestety nadal mierzymy się z problemem promocji, o którą bardzo trudno bez poważniejszego logistycznego wsparcia, jakie mogłoby zapewnić wydawnictwo i pewien budżet na reklamę. Ale wierzę, że i to uda się przeskoczyć.

Zaś co do kolejnych antologii – praca nad debiutanckimi “Fantazmatami” na pewno podsunęła mi kilka rozwiązań i problemów, które wziąłem już pod uwagę przy planowaniu antologii na rok 2019, o tematyce “Umieranie to parszywa robota”. Na pewno lepiej zorganizujemy prace nad tekstami i postaramy się, by były jeszcze lepsze.

Skąd pomysł na temat i tytuł drugiego konkursu i antologii?

Podsunięty przez anonimowego internautę – swego czasu zorganizowaliśmy krótką ankietę, w której można było podsunąć nam pomysł na przyszłoroczne zmagania (założyliśmy, że na pewno chcemy mieć antologię tematyczną w 2019 roku). Propozycji otrzymaliśmy blisko 150, część kuriozalnych, część zbyt hermetycznych, ale zebraliśmy z tego kilka, kilkanaście, z których być może skorzystamy jeszcze przy okazji mniejszych konkursów (takie też planujemy).

Skoro planujesz już kolejne konkursy i kolejne antologie, “Fantazmaty” musiały się cieszyć sporą popularnością. Przypomnij mi proszę ile nadesłano tekstów na konkurs.

Około 160, ale biorę też pod uwagę, że ta liczba mogła być wynikiem, że w żaden sposób nie ograniczaliśmy tematyki, stąd duża część prac została zapewne stworzona znacznie wcześniej, niż ogłosiliśmy konkurs.

Zbieracie już opowiadania do przyszłorocznej, tematycznej edycji. Sądzisz, że liczba zgłoszeń ulegnie zmianie, czy może będzie ich podobna ilość?

Podejrzewam, że będzie ich mniej, chociaż trudno mi powiedzieć, ile dokładnie – tematyka jest dość specyficzna i może sprawić, że część potencjalnych konkursowiczów zrezygnuje z nadesłania pracy.

Kiedy kończycie przyjmować teksty konkursowe?

Wraz z końcem kwietnia, chociaż nie wykluczamy, że wydłużymy termin o kilka dni ze względu na majówkę.

Na koniec pozwolę sobie zapytać, czy masz jakieś rady dla potencjalnych uczestników, którymi chciałbyś się podzielić? Zwłaszcza z tymi, którzy być może zastanawiają się nad nadesłaniem opowiadania jeszcze w tej edycji?

Przede wszystkim warto pozwolić tekstowi odleżeć, nie wysyłać go zaraz po zakończeniu pisania – w poprzednim konkursie dostaliśmy bardzo dużo prac, które miały szansę na wysoką lokatę lub nawet podium, ale przegrały ze względu na niedopracowanie szczegółów czy inne niedoróbki, których można by uniknąć, jeśli opowiadanie zostałoby przejrzane jakiś czas później. Poza tym mam też w pamięci dwa wspomniane wcześniej organizowane konkursy, gdzie problemem była zbyt dosłowna interpretacja motywów przewodnich – chociaż “Umieranie to parszywa robota” może brzmieć dość dosłownie i jednoznacznie, to wystarczy zastanowić się dosłownie chwilę, by odkryć, że to hasło to wytrych do naprawdę szalonych i niecodziennych interpretacji. Nie ukrywam, że zdecydowanie liczę, że zarówno konkursowicze, jak i zaproszeni do przyszłorocznej edycji autorzy zaskoczą mnie pomysłowością.

Dawid Wiktorski – rocznik ’94, urodzony i mieszkający w Krakowie. Twórca nieistniejącego już bloga Zaginiony Almanach, wieloletni współpracownik portali zajmujących się fantastyką.

Przez ponad rok manager wydawnictwa, odpowiedzialny także za promocję wydawanych książek, obecnie wolny strzelec pracujący jako redaktor. Pomysłodawca i redaktor antologii Geniusze Fantastyki, obecnie redaktor prowadzący projektu Fantazmaty. Czasami próbuje pisać własne opowiadania, ale notoryczny brak czasu skutecznie mu to uniemożliwia.

Prywatnie miłośnik dobrej herbaty, dobrego piwa, gier komputerowych oraz ostrych brzmień.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *