5 bohaterów ekranizacji, których Serenity widzi inaczej niż pokazali ich filmowcy

Do napisania tego wpisu zainspirował mnie Zwierz ze swoją notką o tym, co wyobrażamy sobie podczas czytania. Chciałabym się z wami podzielić z wami informacją o piątce bohaterów, których oczami wyobraźni widzę inaczej niż to przedstawili twórcy ekranizacji.

Minerva McGonagall (seria Harry Potter)

minerva
Maggie Smith jest cudowną Minervą McGonagall, ale nie przeszkadza mi to widzieć tej postaci zupełnie inaczej

Wszyscy spodziewaliście się pewnie pojawienia się tutaj Severusa Snape’a, prawda? Tymczasem ja mimo, że Smarkerusa wyobrażałam sobie w trakcie lektury nieco inaczej, to Alan Rickman tak bardzo mnie kupił, że nie widzę nikogo innego w tej roli. Największe moje wątpliwości wzbudzała zawsze jednak Maggie Smith jako Minerva McGonagall.

Nie mam nic do samej Maggie, bo była wspaniała w tej roli, aczkolwiek w moich wyobrażeniach profesor od transmutacji była nieco młodsza i nieco mniej pomarszczona. I mimo tego, że była opisywana jako dość sztywna, staromodna i koszmarnie ubrana (ach ten szlafrok w kratę), z włosami upiętymi w ciasny kok, to wyobrażałam sobie ją jako typową starą pannę w wieku raczej średnim (tak około 45+). I twarz miała gładszą (oraz nieco mniej obwisłą) i siwych włosów jakby nieco mniej.

Ja w ogóle mam straszne problemy z aktorami w Harrym Potterze. Może nie z postaciami głównymi, ale na przykład takiego Cedrika Diggory’ego widziałam zupełnie inaczej (i do tej pory nie mogę patrzeć na Pattisona jako Cedrika z tymi czerwonymi plamami na policzkach, och panowie reżyserowie, coście zrobili mojemu ulubieńcowi?), Syriusza też wyobrażałam sobie w nieco inny sposób, zaś Wiktor Krum na pewno nie był tak przystojny.

Elrond Półelf (Władca Pierścienia/Hobbit)

elrondo
Tutaj Hugo wyszedł zdecydowanie korzystniej niż we Władcy, aczkolwiek tak czy siak nie widzę go jako wspaniałego i mądrego elfa.

Z elfami z ekranizacji Władcy Pierścienia i Hobbita mam spory problem. Zacznijmy od tego może, że we Władcy niewielu elfów wyglądało na elfów, spójrzcie chociażby na tych panów: Haldir (twarz okrąglutka), Figwit (końska pociągła twarz), czy właśnie Elrond (strasznie widać po Hugo Weavingu cień zarostu) albo nawet Legolasie (zawsze widziałam go z ciemnymi włosami, blondynka jakoś przełknęłam aczkolwiek to chyba tylko i wyłącznie poprzez czar Orlando Blooma).

Hugo stworzył Elronda, z którym nie mogłam się pogodzić, chociażby z powodu jego wyglądu. Przykro mi to mówić, ale Weaving nie wygląda mi na osobnika bezwiekowego (choć raczej o urodzie młodzieńca, bo dla mnie elfy są wiecznie młode) i jednocześnie mądrego mądrością wieków. Nie, nie, nie. Zdecydowanie lepiej wyszła chłopcom z Wety charakteryzacja Weavinga do Hobbita (czy on nie wygląda młodziej niż we Władcy?), chociaż nadal wyobrażam sobie go bardziej w takim stylu i bliżej właśnie wyglądu pana Lindira (tak na marginesie muszę dodać, że ślicznie nasz Figwitek zelfiał).

Geralt z Rivii (Wiedźmin)

gerwant
Jak lubię postaci wykreowane przez Żebrowskiego, tak jego Geralta nie znoszę (przecież to jest Skrzetuski z białym włosem)

O tej, ekhm, ekranizacji, wielu milczy i ja w sumie też jakoś nie miałam ochoty mówić za wiele. O samym filmie nie usłyszycie ode mnie ani słowa, należałoby jednak poruszyć temat tego, jak bardzo mój wyobrażony Geralt rozminął się z Gerlatem, ekhem, filmowym. W ogóle tak koszmarnie dobranej obsady to ja nie widziałam dawno (Grażynę Wolszczak jako Yennefer jeszcze lubię, tak chociażby Zbigniew Zamachowski jako Jaskier jest koszmarną pomyłką).

Mój Geralt zawsze miał ostrzejsze rysy twarzy, wyraźne kości policzkowe, twarz dość szczupłą samą w sobie, można by powiedzieć, że wychudłą (wiadomo przy takiej pracy raczej nie odżywia się zbyt regularnie). Poza tym Żebrowski nie wygląda na człowieka, którego nie wpuszczą do dobrej karczmy z powodu twarzy rasowego zabijaki. Bardziej pod tym względem zadowolił mnie Geralt growy, aczkolwiek i tak idealnym wiedźminem byłby Mads Mikkelsen w takim wydaniu.

Carrie White (Carrie)

carrie white
Carrie z remake’u to taki obecny przykład brzydkiego kaczątka: kręcone włosy, nieumalowana twarz i “ogrodniczki”

To przypadek szczególny – oglądałam obie ekranizacje tej książki Kinga i w przypadku tej starszej moje wyobrażenie bardzo się pokrywa z tym, co zaprezentowali twórcy. Rozminięcie się nastąpiło przy remake’u.

Carrie zawsze dla mnie pozostanie brzydką nastolatką, może trochę z powodu zaniedbania, aczkolwiek wybór jej na królową balu był tylko ponurym żartem (zwłaszcza, że jej sukienka też nie była jakąś wystrzałową kreacją). Ta z remake’u do brzydkich nie należy – ubiera się po prostu niemodnie (wpasowując z resztą w zjawisko opisane przez Zwierza w tym wpisie), jest trochę taką zahukaną pięknością, która ma szansę rozwinąć się z brzydkiego kaczątka w łabędzia.

Christian Grey (50 twarzy Greya)

grej
Ta pustka w spojrzeniu, ta skrzywiona koszula – to nie jest książę z bajki ani nawet ten zły a przystojny. To po prostu gość, którego ktoś ubrał w garnitur

Książki w sumie do końca nie doczytałam (bo to była zła lektura), aczkolwiek wyrobiłam sobie pewne wyobrażenie, co do wyglądu pana Greya. I na pewno nie był to biedny i bezbarwny Jamie Dornan, któremu ani nie pasuje garnitur (serio albo filmowcy nie bardzo potrafili gościa ubrać albo nie nadaje się on do garnituru) ani nie wygląda na wielkiego biznesmana.

I teraz pewnie się zaśmiejecie, bo w roli Greya obsadziłabym… Batmana! Znaczy może nie Batmana, a Bruce’a Wayne’a w wydaniu Christiana Bale’a. Jest po prostu idealnym tajemniczym biznesmanem, uroczo wyglądając zarówno w stroju formalnym, jak i t-shircie. No i ma ten błysk w oku, który tak bardzo pasuje do tajemniczego amanta.

Sharing is caring!

14 thoughts on “5 bohaterów ekranizacji, których Serenity widzi inaczej niż pokazali ich filmowcy

  • 7 kwietnia 2015 at 10:11
    Permalink

    O tak, Christian Bale po prostu jest, podobnie jak Clint Eastwood rewolwerowcem ze skwaszoną miną, perfekcyjnym dziedzicem fortuny z podwójnym życiem. Tak jakoś wyszło. Chyba chodzi o jego spojrzenie.

    Geralta nie miałabym serca skrytykować, bo to było JEDYNE, co mnie przy tym serialu trzymało – ładny Żebrowski. 😉

    A McGonagall jakoś mi nigdy nie przeszkadzała. Aktorkę widziałam jeszcze wcześniej w jakichś dwóch filmach, w których grała właśnie takie suche, kostyczne, szkocie panie i tak mi się ten obraz oswoił z nią.

    Reply
    • 7 kwietnia 2015 at 10:41
      Permalink

      Ja do McGonagall przez długi czas nie mogłam się przyzwyczaić – pierwsze dwa albo trzy filmy miałam z nią wielki problem. Potem się przemogłam i polubiłam jej wygląd, aczkolwiek nadal moja Minerva jest nieco młodsza i nieco mniej pomarszczona.

      Żebrowskiego lubię jako aktora, ale on się nadaje na amanta, nie zabójcę potworów, choć jedyne co jest dobre w tym, ekhm, filmie, to duet Żebrowski-Wolszczak.

      Reply
  • 7 kwietnia 2015 at 10:58
    Permalink

    Nie zgadzam się co do Erlonda, moim zdaniem bardzo dobrze Weaving jako owy półelf wygląda. Cienia zarostu nie zauważyłem, ale i tak by mi nie przeszkadzał, skoro Tolkienowskie elfy mogły mieć brody (vide Cirdan). A i niech inne elfy mają pusołowate twarze.

    Zgadzam się za to co do Carrie. Remake’u nie widziałem (zwiastun mnie odrzucił), ale oryginalna była tak cholernie dziwna z wyglądu, że nikt jej nie pobije.

    Reply
    • 7 kwietnia 2015 at 11:04
      Permalink

      Owszem miały brody i nigdzie nie jest też napisane, że Elrond brody nie ma, aczkolwiek do mnie przyczepił się bezbrody i “młody” Elrond. No i elf-grubasek też mi nie bardzo pasuje, bo jak on po śniegu przebiegnie albo po kamieniach wskoczy? ^^ Elf jest eteryczny i zwiewny (choć może być z niego kawał skurczybyka vide Feanor i jego synowie).

      Reply
      • 7 kwietnia 2015 at 11:25
        Permalink

        No cóż, każdy ma inne wyobrażenie. A ja mam to “szczęście”, że nie mam wyobraźni “obrazkowej”, stąd bohaterowie są dla mnie wyłącznie tekstem i mogą wyglądać jak bądź.

        Reply
        • 7 kwietnia 2015 at 16:52
          Permalink

          Ha, ja zazwyczaj cierpię oglądając każdą ekranizację, bo mało która odpowiada moim wyobrażeniom. Przekleństwo bujnej wyobraźni.
          Czasami z tego powodu cieszę się, że część moich ulubionych książek jeszcze nie doczekała się ekranizacji.

          Reply
  • 7 kwietnia 2015 at 17:12
    Permalink

    Fajny pomysł na notkę, chyba Ci ukradnę.;D

    Mi Minerwa pasowała bardzo (gdyby była nieco młodsza, też bym nie miała nic przeciwko, ale jest ok). Harry Potter to ogólnie jeden z tych filmów, które właściwie stuprocentowo pokrywają mi się z wyobrażeniami z książki. Choć Pattison w roli Cedrica mnie boli (a Kruma z książki wyobrażałam sobie raczej tak, jak wygląda sąsiad po prawej Kruma ze zdjęcia).

    Lubię też Żebrowskiego jako wiedźmina (ideałem nie jest, ale ujdzie w tłoku), za to Yennefer uważam za wyjątkowo trafnie dobraną). Z Jaskrem mam ten kłopot, ze Zamachowski świetnie gra na tle reszty obsady i nieźle się w tej roli czuje, ale kompletnie do Jaskra nie pasuje…

    Za to widzę, że odbiór książkowej Carrie mamy zupełnie inny. Ja miałam ją zawsze za dziewczynę zaniedbaną, ale najwyżej przeciętną, a nie brzydką – taką właśnie idealną kandydatkę do przemiany kaczątka w łabędzia i w powieści widziałam zawsze po części dekonstrukcję tego motywu popkultury.

    Reply
    • 8 kwietnia 2015 at 10:01
      Permalink

      Kradnij, kradnij, ciekawią mnie twoje typy.

      Odtwórców Kruma i Cedrika można byłoby zamienić i w sumie wtedy nie miałabym większego problemu.

      Reply
  • 7 kwietnia 2015 at 21:10
    Permalink

    Mi to chyba zawsze podczas czytania książki wskakują postacie wykreowane w ekranizacjach, bo kiedy czytam książkę która takiej nie ma, tak czy siak podstawiam sobie kogoś kogo znam, tylko z odpowiednimi zmianami, albo wyobrażam sobie postacie dosyć kreskówkowo, rysunkowo, niezbyt szczegółowo ani realistycznie. Dotyczy to nie tylko wyglądu, ale też zachowania, przesadzonej gestykulacji i mimiki, powiewających dramatycznie szat czy włosów sterczących jak w anime. Najlepiej jest kiedy taka rysunkowa postać łączy mi się z kreacją aktorską, no dzicz wtedy mi się dzieje w wyobraźni. xD

    Reply
    • 8 kwietnia 2015 at 10:04
      Permalink

      O, animowanych to mi jeszcze w wyobraźni nie tworzyło 🙂

      Reply
      • 8 kwietnia 2015 at 20:10
        Permalink

        Pewnie oglądałaś za mało kreskówek w dzieciństwie, i Ci wyobraźni nie zlasowało. xD No ale, nie jestem w stanie wyobrazić sobie od postaw kogoś realistycznie, nawet kiedy aktor mi się podstawia pod postać, to zostaje jakoś uproszczony.

        Reply
        • 8 kwietnia 2015 at 22:45
          Permalink

          Hmmm, wydawało mi się, że oglądałam tyle kreskówek, ile oglądały wszystkie dzieciaki w wieku szkolnym: Batman, Spider-man, Atomówki, Laboratorium Dextera, Johnny Bravo, Smurfy czy Gumisie + te kilka anime, które leciały w tamtych czasach (Czarodziejka z Księżyca, Slayers, Dragon Ball, Rycerze Zodiaku, później Pokemony), ale po prostu jakoś nie myślę “animowanie” ani “komiksowo”.

          Reply
  • 8 kwietnia 2015 at 14:18
    Permalink

    Generalnie wpis rozumiem i jest świetny, ale z jednym nie mogę się zgodzić. Skoro ruda Carrie nie jest brzydka (no nie jest), to dlaczego piegowata ma być brzydka? (osobiście uwielbiam piegi) W sensie, żadna ekranizacja nie miała odwagi sięgnąć po aktorkę z choćby lekką nadwagą, a więc już bliższą oryginałowi z książek. No ale tu też można wkleić wpis Zwierza, który zalinkowałaś. Niestety. A także – oj tak, Bale byłby lepszy, ale znowu się nie liczę – Bale mi się podoba *idzie się kajać*.

    Reply
    • 8 kwietnia 2015 at 22:55
      Permalink

      Piegi piegami, ale jest różnica pomiędzy uroczą dziewczyną, która ma kilka piegów na nosie a dziewczyną, która piegów ma naprawdę sporo (i nie dodaje jej to uroku osobistego). Poza tym Sissy Spacek (odtwórczyni Carrie z filmu z 1976) w całym filmie wyglądała… dziwnie. Ten jej kształt twarzy (pociągły i okrągły na raz, z mocno zarysowaną szczęką) był niepokojący i nie da się go jednoznacznie określić jako “ładnego”. A na linkowanym zdjęciu to nawet wygląda bardziej na chłopaka niż na dziewczynę.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *