3 powody, dla których powinniście przeczytać Władcę Pierścieni.

Sześćdziesiąt lat temu z popiołów znów strzeliły ogniska, złamany miecz swą moc odzyskał, a król-tułacz wrócił na stolicę – a to wszystko dzięki Allen&Unwin, które dokładnie dwudziestego października wypuściło na rynek „Powrót Króla”. Dzisiaj przed wami trzy powody, dla których trzeba znać Władcę Pierścieni (pozostałe 57 wymyślcie sami).

Kamień węgielny fantastyki

Może zabrzmi to jak frazes, ale właściwie Władca Pierścieni jest jednym z kamieni węgielnych fantastyki. Wiem, że ten gatunek istniał już wcześniej (i jest właściwie najstarszym gatunkiem literackim, bo wszystkie mity mogłyby wpisywać się w fantastykę) i rozwijał się już w XIX wieku, jednak nowoczesna fantastyka wiele Tolkienowi zawdzięcza.

Podgatunek jakim jest high-fantasy powstał właśnie dzięki „Władcy Pierścieni”, wcześniejsi przedstawiciele literatury fantastycznej to na przykład powieści z gatunku sword&sorcery, który reprezentowała twórczość Roberta E. Howarda. „Władca Pierścieni” trafia do tak dużego grona odbiorców, że fantasy przestaje być odbierane jako infantylne opowieści dla dzieci, których dorośli nie powinni czytać.

Ogromny wspaniały świat

O Śródziemiu mogę mówić godzinami – tak ten świat jest tak ogromny i tak dopracowany. To widać już nawet we „Władcy Pierścieni”, który nie jest zawieszony w próżni i pustce, a osadzony w jakiejś większej historii. Tolkien całe życie poświęcił, by nawet epizodyczne postaci takie jak Galadriela i Celeborn (których rola we „Władcy” jest znikoma) miały swoją przeszłość i swoje backstory. Chociaż Galadriela i Celebron są tutaj przykładem wyjątkowego podejścia do Tolkiena, który swoje dzieło wielokrotnie poprawiał i przeredagowywał.

Śródziemie to nie tylko historie zawarte we Władcy, Hobbicie i Silmarilionie – są również inne i równie piękne historie, których Tolkien nie zdążył wydać i zaprezentować. Czasami są to też opowieści niedopracowane, czasami tylko notatki, ale to wszystko mówi o ogromie pracy włożonym w to uniwersum. A wszyscy wiemy również, że Arda ma również unikalne rasy i języki, z całymi mechanizmami lingwistycznymi, słowotwórstwem i fleksją. Oraz własnymi alfabetami.

Niesamowity wpływ na kulturę

Dziedzictwo Tolkiena żyje i wywiera wpływ na całą naszą współczesną kulturę. Ilu pisarzy zainspirował? Ileż powstało inspirowanych Śródziemiem światów? Ile innych utworów czerpie z Władcy Pierścieni? To niesamowite, że po sześćdziesięciu latach od premiery Władca Pierścieni potrafi inspirować i wpływać na kulturę.

Weźmy na przykład świat muzyki – Tolkien wpłynął na muzyków niesamowicie. Niektórzy zaczerpnęli z twórczości Mistrza nazwy swoich zespołów (mało kto wie, że Marillion pierwotnie miał nieco dłuższą nazwę The Silmiarillion; Gorgoroth, Gandalf), inni wykorzystali pojedyncze słowa w swoich utworach (Behemoth na płycie Sventevith). Osobnym przypadkiem są utwory całkowicie inspirowane Władcą Pierścieni czy innymi tekstami Tolkiena. Do tej grupy należą utwory zespołu GreenWood – takie jak Elegia o latach minionych czy Pieśń o Nimrodel.

A wy jakie podalibyście powody, dla których przeczytać trzeba Tolkiena?

PS. Wiem, że tekst jest króciutki i pewnie kiedyś go rozszerzę. Teraz chciałam tylko zaznaczyć swoją obecność i uczcić dzisiejszy dzień.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *