“Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej (…) przygód doświadczył i trudów!” – “Zagroda zębów” Wita Szostaka

Twórczość Szostaka pokochałam przy „Stu dniach bez słońca”, a miłość pogłębiła się jeszcze po lekturze „Wróżenia z wnętrzności”. Kiedy więc dowiedziałam się o „Zagrodzie zębów”, czyli zbiorze miniatur na nowo interpretujących mit o Odysie. I ponownie, liczyłam na lekturę nietuzinkową, wymykającą się wszelkim kwalifikacjom. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że taką właśnie dostałam.

Wszyscy z dzieciństwa znamy na pewno „Przygody Odyseusza”, czyli Jana Parandowskiego prozatorską wersję „Odysei” dla najmłodszych. Wszyscy wiemy, że od wyruszenia spod Troi Odys przez lata tułał się po morzu w wyniku klątwy Posejdona. Oczywiście każdemu z nas znane jest szczęśliwe zakończenie tej historii i wiemy, że wraca do domu i do niewidzianej przez lata małżonki i syna.

Szostak tymczasem w swoich miniaturach zadaje ważne pytanie „a gdyby…?”, sprawiając że mit zmienia się, ewoluuje. A gdyby tak Odyseusz nie został rozpoznany w domu? A gdyby w ogóle nie wrócił? A gdyby to nie był Odyseusz, tylko jeden z jego towarzyszy, który się pod niego podszył? A gdyby nikt nie czekał? A gdyby… gdyby cała podróż od Troi do Itaki rozegrała się tylko w jego głowie? Miniaturki trafiają w punkt, pięknie pokazują mnogość możliwości tego, jak mogłaby rozegrać się taka historia. I choć jedne są bardziej trafne, inne trochę przekombinowane, to i tak nie ma znaczenia.

Bo głównym celem „Zagrody zębów” nie jest treść opowieści, ale sama opowieść. Szostak stawia się trochę w roli takiego nowoczesnego aojdy, który dośpiewuje do urwanego mitu zakończenia. Za każdym razem opowiada ją trochę inaczej, jakby kierował ją do innego odbiorcy, na innym królewskim dworze. Za każdym razem nadaje jej innego wydźwięku, starając się poruszyć różne wszechobecne i ponadczasowe tematy. Albo snuje ją dla samej przyjemności snucia opowieści.

Z „Zagrody zębów” możemy dowiedzieć się wiele o naturze człowieka i naturze pisarza (twórcy, autora tekstów, pieśniarza, aojdy). Przede wszystkim z miniaturek płynie wniosek – twórca zawsze kłamie. Zawsze opowiada nam historię upiększoną, historię zmyśloną, historię, która nigdy się nie wydarzyła. Bo przecież mogło się zdarzyć, że Odys nie przeżył tych swoich przygód. U początku swej podróży powrotnej do domu rozbił się na bezludnej wyspie, stracił całą załogę, a potem tkwił tam, czekając ratunku przez dziesięć lat. A całą opowieść zmyślił, bo głupio tak powiedzieć, że tak naprawdę to miał pecha i utknął na bezludnej wyspie. Albo czyż nie mogło być tak, że Odys pomagał mieszkańcom Troi odbudować ją z gruzów, a po powrocie do Itaki wstydził się powiedzieć o tym żonie. Albo jeszcze inny powód do kłamstwa. Albo jeszcze inne kłamstwo. Każda z tych historii jest kłamstwem, każda fabuła jest kłamstwem.

A każdy z nas może być na swój sposób Odysem, o czym dobitnie świadczą trzy ostatnie miniatury, ale i wcześniej pojawiają się takie teksty, które jednoznacznie nam o tym mówią. Każdy z nas może mieć swój powrót spod Troi, upragnioną Itakę u celu podróży. I każdy może mieć taką „Odyseję”, jaką jest w stanie wymyśleć. Każdy z nas jest autorem i bohaterem własnej opowieści. A może jednak czyjejś?

Interpretacji jest całe mnóstwo, właściwie można się w nich zagubić szukając wciąż i wciąż kolejnego dna w miniaturkach Szostaka. Ten sam problem miałam przy „Wróżeniu z wnętrzności”, gdzie po odkryciu jednej warstwy była znów kolejna i kolejna. Nie twierdzę, że jest to złe – bo oczywiście nie jest, przecież dzięki temu każdy z czytelników odkryje inne znaczenie. Ja tymczasem jednak zamknę moją „zagrodę zębów”, ale zanim to zrobię, pozwolę sobie powiedzieć GORĄCO POLECAM.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję wydawnictwu Powergraph.

Sharing is caring!

3 thoughts on ““Męża wyśpiewaj, co święty gród Troi zburzywszy, długo błądził i w tułaczce swojej (…) przygód doświadczył i trudów!” – “Zagroda zębów” Wita Szostaka

  • 22 grudnia 2016 at 16:07
    Permalink

    Bardzo mnie cieszy, że ta książka zbiera tak pozytywne recenzje. Jest to nietuzinkowa książka, która oferuje wiele czytelnikowi i pokazuje, że jest zapotrzebowanie na takie książki. Nie wspominając już o tym, że ukazuje też moc i trwanie archetypów.

    Reply
  • 30 grudnia 2016 at 16:11
    Permalink

    No i dlaczego ja tego jeszcze nie mam? Mit o Odysie (hm, może bardziej o Penelopie) fantastycznie interpretowała Margaret Atwood w “Penelopiadzie”, czytałaś?

    Reply
    • 30 grudnia 2016 at 19:07
      Permalink

      Nie, nie czytałam niestety, ale zapiszę i jak się gdzieś natchnę to chętnie się zapoznam 🙂

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *