Wielka Kolekcjo Komiksów DC Comics robisz to źle

Jak zapewne zauważyliście przy okazji nieregularnego przeglądu komiksowego – zaczęłam nadrabiać komiksy DC, głównie ze względu na pojawienie się na rynku Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics. I to o niej będzie dzisiejszy wpis, bo…

…bo po przeczytaniu tych kilku pozycji doszłam do wniosku, że DC (a dokładniej wydawca ich kolekcji) nie umie tego zrobić porządnie. I być może za moment na moją głowę spadną gromy i będziecie mówić, że się nie znam, ale naprawdę nie podoba mi się Wielka Kolekcja Komiksów DC Comics, a to będzie tekst, który wszystko wyjaśni.

Papier i ogólne wrażenia estetyczne

Zacznę może od najbardziej kontrowersyjnego i najmniej merytorycznego argumentu, który bardziej zależy od widzimisię czytającego. Najbardziej drażniącym mnie czynnikiem jest papier, na którym kolekcja jest wydana. Cienki, śliski, nieprzyjemny w dotyku. Przy czytaniu miałam wrażenie, że porwie się przy mocniejszym pociągnięciu. Nieco grubszy papier lepiej by się sprawdził, dał wrażenie pewności i solidności wydania.

Rozbicie komiksów na dwa tomy

Ale to nie jedyny problem strony techniczno-wizualnej. Drugą sprawą jest to, że jak do tej pory przeczytałam pięć tomów, ale tak naprawdę przełożyło się to na trzy historie, bo zarówno Hush, jak i Kołczan podzielone zostały na dwie części. Nie były to komiksy jakoś szczególnie grube i dziwić może taka praktyka, która właściwie w sumie wygląda jak próba wyciągnięcia dodatkowej kasy z czytelników – więcej tomów, to więcej pieniążków. Bo chyba nie chcecie mi powiedzieć, że Hush nie mógłby wyjść jako jeden tom. I wiecie co? Takich podzielonych na dwie części komiksów będzie jeszcze więcej.

Fun fact – przy 120 tomach Marvela na dwie części rozbito 10 historii, przy zapowiedzianych 60 tomach Kolekcji DC też mamy informacje o dziesięciu historiach rozbitych na dwa tomy. Co daje w przypadku kolekcji Marvela, że komiksy dwutomowe to 1/6 zaledwie ogólnej ilości tomów. Tymczasem w przypadku DC, gdyby te komiksy połączono w jedną całość to kolekcja straciłaby 1/3 objętości.

Historie bez zakończenia…

Kolejna rzecz, która mnie strasznie uwierała jak do tej pory w Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics to kwestia tego, że zaprezentowano nam trzy (a właściwie już cztery historie, ale Wonder Woman jeszcze nie czytałam). Dwie z nich, czyli Hush oraz Batman i Syn w zasadzie jakby nie miały zakończenia. Właściwie w przypadku pierwszego to jest to jeszcze jako-tako zakończone, bo cały wątek związany z tytułowym Hushem został rozwiązany (aczkolwiek sama historia pozostawia niedosyt i niedomknięte wątki), tak Batman i Syn urywa się w mojej opinii gdzieś zupełnie w czarnej d…ziurze, pozostawiając czytelnika z masą pytań i niedokończonym wątkiem.

…i w sumie bez początku

To znowu jest dość subiektywne wrażenie, ale Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics brakuje wyraźnego zaznaczonego początku historii. Podobnie jak w komiksach z WKKM redaktorzy umieścili krótką notkę z najważniejszymi informacjami, które czytelnik powinien znać przed rozpoczęciem lektury, ale graficznie prezentuje się to dużo gorzej. Wepchnięte na początek komiksu, niejednokrotnie zaraz za tym fragmentem tekstu, na tej samej stronie potrafi pojawić się kadr lub ramka komiksowa, która okazuje się należeć do właściwej historii. Nie dość, że wygląda to dość kiepsko (bo początkowy fragment wciśnięty jest w skraj strony tuż przy klejeniu), to jeszcze łatwo o przeoczenie.

Oraz historie znikąd i po nic

Wydawać by się mogło, że pomysł dorzucenia do każdego zeszytu Wielkiej Kolekcji na końcu jednej dodatkowej historii ze Złotej Ery Komiksu jest strzałem w dziesiątkę. Tylko… że w sumie to nie. Po głębszym przemyśleniu, zamiast czytać Detective Comics z lat 60tych, które nie ma za wiele wspólnego z historią przedstawioną w danym zeszycie WKKDCC, wolałabym może po prostu jakieś sensowne posłowie, takie jak w Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

 

W sumie to mam wrażenie, że póki co w Kolekcji DC pojawiły się komiksy dość przeciętne – Hush może i miał fajny początek, ale później cała historia dość mocno przestała trzymać się kupy. Kołczan miał średni początek, z którego udało się twórcom wyciągnąć coś fajnego, ale nie wybitnego. Batman i Syn zaś… to zaledwie początek szerszej historii i to początek dość mdły i nieemocjonujący. Ja wiem, że Marvel w swojej kolekcji też nie ma samych wybitnych komiksów, ale wydaje mi się, że strzałem w stopę dla raczkującej kolekcji jest wydanie trzech historii w pięciu zeszytach, które na dodatek nie porywają czytelnika.

 

A co wy na ten temat sądzicie?

 

Jeśli chcecie być na bieżąco z naszymi tekstami – kliknijcie „Lubię to” na naszym fanpage’u. A jeśli podoba się Wam to co robimy możecie nas wesprzeć za pomocą Patronite.pl.

Sharing is caring!

4 thoughts on “Wielka Kolekcjo Komiksów DC Comics robisz to źle

  • 25 listopada 2016 at 13:53
    Permalink

    Cześć!

    Ciężko się zgodzić z wszystkim zarzutami. O ile papier faktycznie jest “specyficzny” (choć ja nie odczułem różnicy miedzy nim a papierem innych nie egmontowych komiksów) to reszta zarzutów jest albo mocno subiektywna albo nieuprawniona.

    Rozbicie komiksów na dwa tomy jest wręcz konieczne – mój egzemplarz “Długiego Halloween” liczy aż 374 strony i jest solidnym tomiszczem. Podzielenie “Husha” (320 stron w angielskich wydaniach) i “Kołczanu” (280) również wydaje mi się racjonalne.

    Co do historii bez zakończeń cóż. Zarówno “Batman i syn” jak i “Krąg” są fragmentami całych runów (odpowiednio Morrisona i Simone) więc w jakimś miejscu trzeba je zakończyć. “Batman i syn” kończy się dokładnie gdzie kończy się historia “Batman i syn” oraz “Trzy duchy Batmana” (w tym samym miejscu kończy się też wcześniejsze wydanie egmontu). Tak więc całkiem sporo z racji objętości całej historii nie można umieścić więcej stron. Wprawdzie amerykańskie wydanie “Batman and Son” zawiera jeszcze dwie inne historie “Black Glove”, Batman #666 oraz opowiadanie (dość ciężkie) “The Clown at Midnight”. Sęk w tym, że poza #666 nie ma w nich ani razu postaci Damiana a każde z tych historii tylko dostarcza nowe wątki które ciągną się przez cały run aż do kulminacji w Batman Inc. Więc nie ma możliwości zaprezentowania całości historii bo wydawana była przez kilka lat.

    Ten sam argument można podnieść o historiach bez początku. Ja wiem, że czytelnik chciałby wiedzieć więcej ale ta ilość informacji w zupełności wystarcza (np. w “Kołczanie” gdyby czytelnik wiedział więcej od razu by się domyślił kto stoi za przywróceniem do życia Oliwiera). Moim zdaniem tych informacji jest aż za dużo (zwłaszcza w II tomie “Husha”).

    Zarzut, że historie z Złotej i Srebrnej Ery są zbędne jest sprzeczny z poprzednim. Historie te pełnią nie tylko funkcję kuriozalnych ciekawostek pokazujących jak zmienił się sposób pisania na przestrzeni ostatniego stulecia ale również dostarczają dodatkowych informacji. Tak historia z 1. tomu “Kołczanu” pokazała jak w przeszłości współpracowali Batman i Green Arrow, zaś ta z “Batman i syn” pokazała spotkanie Batmana i Talii po raz pierwszy a niektóre sceny z tej historii narysowane są i w “Batman Inc.” (czego wcześniej nie byłem świadom!). Można się wprawdzie zastanowić czy komiks by nie zyskał więcej gdyby bonusowa historią była “Batman Syn Demona” ale ta jest już znana polskiemu czytelnikowi i jest zbyt duża objętościowo. W całym zaś runie Morrisona historie z przeszłości odgrywają OLBRZYMIĄ rolę (część z nich zawarto w zbiorku “Black Casebook” lecz brakuje tam np. Batman: gdy zapada zmrok na ulicach życie trwa z 1991). To samo można powiedzieć o bonusowej historii “Sprawa syndykatu chemicznego” do której nawiązał w “Roku zerowym” S. Snyder. Podsumowując historie ze wcześniejszych epok są przydatne i współczesnym miłośnikom komiksu.

    Co do oceny fabuły poszczególnych zeszytów mam nieco inne zdanie. Przykładowo “Hush” jest typowym komiksem superbohaterskim i nie ma w nim niczego niezwykłego poza ociekającymi seksem postaciami kobiet. Zdecydowanie lepszy fabularnie jest sequel (choć niestety nie tak fajnie narysowany) czyli “Heart of Hush”. Co do zaś “Kołczanu” to zaangażowany ideowo tom 1. z powolną akcją był dla mnie czymś niesamowitym (mimo iż prywatnie nie podzielam większości poglądów Queena), tom drugi był znowu typowym superhero w klimacie niebiańsko-piekielnej naparzanki. Zgodzę się, że “Batman i syn” nie pokazał póki co niczego niezwykłego (a sama historia trzech duchów jest ciekawsza niż sama tytułowa). Są to przyzwoite historie, a “Kołczan” był dla mnie największym zaskoczeniem (nie kupiłbym go gdyby był wydany w inny sposób bo zwyczajnie Green Arrow nie jest moim ulubionym herosem). Dalsze historie zapowiadają się ciekawiej a “Długie Halloween” to jeden z najlepszych, najintensywniejszych komiksów narysowanych kiedykolwiek.

    Reply
    • 25 listopada 2016 at 20:05
      Permalink

      “O ile papier faktycznie jest „specyficzny” (choć ja nie odczułem różnicy miedzy nim a papierem innych nie egmontowych komiksów)” – egmontowe mają całkiem niezły papier. Przynajmniej te, które macam zazwyczaj, czyli komiksy od Marvela. Nie wiem, jak wygląda sprawa papieru w komiksach DC, bo tych zdecydowanie mniej czytam, ale wydaje mi się, że chyba też nie jest to wielkim problemem. Kolekcję wydaje Eaglemoss, nie Egmont, więc różnica pomiędzy papierem może być spora.

      “Rozbicie komiksów na dwa tomy jest wręcz konieczne – mój egzemplarz „Długiego Halloween” liczy aż 374 strony i jest solidnym tomiszczem.”
      To nie jest dużo. Knightfall ma 3 tomy po 300 stron, więc to dopiero kobyłka jest. Z drugiej strony Avengers vs X-men w anglojęzycznej kolekcji Marvela został rozbity na trzy tomy, choć ma jakieś 300+ stron (tak przynajmniej mi się wydaje, ale nie mogę sprawdzić, bo nie mam go w łapkach).

      “Więc nie ma możliwości zaprezentowania całości historii bo wydawana była przez kilka lat. ” Długie runysą nużące – wątki ciągną się i ciągną, nie mogą znaleźć kulminacji, co sprawia, że człowiek się po prostu nimi męczy.
      “Ten sam argument można podnieść o historiach bez początku. Ja wiem, że czytelnik chciałby wiedzieć więcej ale ta ilość informacji w zupełności wystarcza (np. w „Kołczanie” gdyby czytelnik wiedział więcej od razu by się domyślił kto stoi za przywróceniem do życia Oliwiera). Moim zdaniem tych informacji jest aż za dużo (zwłaszcza w II tomie „Husha”).” Tu bardziej chodzi o sam skład – wstęp wciśnięty na tej samej stronie często wraz z pierwszym kadrem komiksu. Trochę źle to wygląda i w “Hushu” dopiero po chwili zorientowałam się, że to co było przy wstępie to już jest to, co mam czytać. 😛 No i jeszcze kwestia tego, czy merytorycznie da się to lepiej załatwić – moim zdaniem dałoby.

      “Podsumowując historie ze wcześniejszych epok są przydatne i współczesnym miłośnikom komiksu. ” Przydatne komuś, kto już zna część historii. Szczerze powiedziawszy dla czytelnika początkującego stanowią raczej niewielką wartość – bo ja na przykład nie widziałam tych powiązań, o których mówiłeś. Imo dużo korzystniej byłoby na przykład w posłowiu wyjaśnić, jak się dana historia zakończyła albo do czego ważnego w uniwersum doprowadziła. A nie zostawiać… nieskończoną i urwaną historię (a za takie uważam “Batmana i Syna”).

      “Dalsze historie zapowiadają się ciekawiej a „Długie Halloween” to jeden z najlepszych, najintensywniejszych komiksów narysowanych kiedykolwiek.” No z dalszych historii interesuje mnie “Śmierć w rodzinie”, “Długie Halloween” mam na liście od jakiegoś czasu. Podobno dobra jest też “Wieża Babel”, niczego sobie “Śmierć Supermana” i wreszcie “Flashpoint”. Z resztą, tak na serio, to seria powinna zacząć się od “Śmierci w rodzinie”, żeby potem w “Hushu” mniej było nieporozumień (bo bez znajomości “Śmierci w rodzinie” ciężko było mi załapać czy Red Hood jest martwy, czy może przeżył, a Batman ma halucynacje).

      Reply
  • 24 kwietnia 2018 at 10:19
    Permalink

    Kolekcja komiksów DC jest tak słabo przemyślana jak kolekcja Marvela. Szkoda, bo potencjał obu światów jest ogromny!

    Reply
    • 24 kwietnia 2018 at 12:05
      Permalink

      Mam wrażenie, że kolekcja Marvela jest jednak ciut lepiej przemyślana. Znaczy Wielka Kolekcja Komiksów Marvela. Bo kolekcja Superbohaterowie to co innego.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *