Stosik #36 – ogromne stosisko na zakończenie deszczowego lata

Za oknem znowu deszcze niespokojne, więc żeby poprawić wam i sobie nieco humor, to pochwalę się kolejnymi książkowymi nabytkami. Tym razem jest tego całkiem sporo, a jeszcze tyle rzeczy jest do kupienia (powinno się mi zakazać wstępu do księgarń, bo już w tym momencie zrobiłam sobie całkiem spory spis wszystkich rzeczy, które koniecznie muszę kupić i przeczytać).

Może zacznę od tego, co króluje na czytniku, a jest tam Różaniec Rafała Kosika. Wsiąkłam proszę państwa i nie mogę się oderwać, połowa książki już za mną, a ja nie wiem, kiedy to wszystko przeczytałam. Jest świetnie, mam nadzieję, że recenzja już wkrótce.

Pomiędzy Kosikiem a resztą stosu możecie zobaczyć prezent urodzinowy od Turela. Tak, dobrze widzicie, to dwa opasłe tomiszcza Opowieści z Narni. Nie mogłam się oprzeć i prezent rozpakowałam dzień przed urodzinami. I wiecie co? Strasznie się cieszę z tego, że mam Lewisa na półce, ale trochę się zawiodłam na tym wydaniu – z młodości pamiętam takie wydanie dwutomowe z białym grzbietem i tam, moi kochani była mapa. A tu mapy niet. I to mnie smuci, bo napaliłam się straszliwie na to wydanie, a tu się okazuje, że nie jest takie, jakie sobie wymarzyłam. No nic, trzeba będzie sobie jakoś mapę Narni i krain przyległych zorganizować i może wkleić do książki albo coś.

Na samej górze stosu leży drugi tom Szamańskiej Serii, czyli Szamańskie Tango Anety Jadowskiej. Książka już zrecenzowana. Teraz czeka do Coperniconu, żeby Aneta ją opieczętowała i się podpisała. Poniżej ukradziony teściowej Cixin Liu i Problem trzech ciał. Podobno książka jest bardzo dobra i wciągająca, teściowa czyta już drugi tom, więc wychodzi na to, że będę musiała uwzględnić tę książkę w swoich planach czytelniczych dość szybko.

Trupią farmę Billa Brassa widzicie zapewne w tym stosie nie pierwszy raz – pożyczałam ją bowiem już od Moreni dawno temu, ale wtedy jakoś tak się złożyło, że jej nie przeczytałam i zwróciłam. A potem to już wiecie pewnie jak było – chciałam sobie kupić, okazało się, że nakład wyczerpany a w drugim obiegu ceny horrendalne. No i jakoś tak wyszło, że przez dłuższy czas o książce zapomniałam, aż do połowy sierpnia, kiedy gruchnęła informacja, że będzie dodruk wreszcie. No więc jak tylko się pojawiła – to ja hyc i zamawiam przedpremierowo!

Za to leżące pod spodem Zbaw nas ode złego to nabytek Turela. Jako że od dawna interesuje się demonologią i tematyką nadprzyrodzoną w zakresie spirytyzmu, opętań demonicznych, nawiedzeń i tym podobnych, to książka Ralpha Sarchiego idealnie się w ten zakres wpisuje. Autor jest byłym oficerem nowojorskiej policji, który był (jak utrzymuje) świadkiem demonicznych działań. Może w końcu, jak Turel się ogarnie, to napisze wam jakąś fajną notkę na ten temat.

Pod spodem Córki Wawelu Anny Brzezińskiej. Jak zobaczyłam zapowiedź – od razu wiedziałam, że chcę przeczytać. Wiecie dlaczego? Bo to powrót po wielu latach nieobecności na rynku. A że jest to jeszcze książka związana ze średniowieczem, to po prostu musiałam ją mieć. No i mam, teraz czeka aż rozprawię się z Kosikiem. Potem zabieram się za nią.

Poniżej mamy Niepełnię od Ani Kańtoch – moja najulubieńsza literacka Anna z nową i zapewne świetną książką w ramach powergraphowych Kontrapunktów. A poniżej Niepełni – cztery książki Gaimana w nowym pięknym wydaniu z okładkami robionymi przez DarkCrayona (w kolekcji brakuje już tylko Koraliny). Jak macie okazje kupić te cudeńka, to ruszajcie i nie czekajcie, bo na przykład na Nigdziebądź to trzeba już polować w tanich księgarniach internetowych, bo wszędzie indziej to się już wyprzedało.

Jako że zrobiła mi się bardzo ładna kolekcja Gaimana to aż musiałam ją wyeksponować na półce. Co skończyło się tym, że w ogóle zaczęłam przekładać książki na regale i efekt można podziwiać na moim instagramie w relacji.

2 thoughts on “Stosik #36 – ogromne stosisko na zakończenie deszczowego lata

  • 20 września 2017 at 15:29
    Permalink

    Czekam na recenzje „Różańca”, „Problemu trzech ciał” i „Córek Wawelu”. Wszystkie mi się spodobały, choć dość różne od siebie. A teraz czytam „Niepełnię” i na razie bardzo, bardzo mi się podoba. To mój pierwszy kontakt z Kańtoch i jestem zachwycony.

    Reply
    • 20 września 2017 at 17:00
      Permalink

      „Różaniec” powinnam mieć skończony po weekendzie. Jestem po 2/3 książki i jestem zachwycona. Bardzo często jest tak, że nie chcę się od niego odrywać, ale trzeba spać i jeść xD
      Co do Ani Kańtoch to ja nie mam wątpliwości, że będzie to niesamowita powieść. Ciekawi mnie jednak, jak wypadnie na przykład w porównaniu do „Czarnego”, które jest dla mnie niemalże doskonałe.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *