Stosik #33 – na początek wiosny

Na moją półkę wskoczyło kilka fajnych książek, więc postanowiłam je zebrać i zorganizować w stosik. Tym razem jest to stosik dość nietypowy, bo po raz pierwszy znalazły się w nim pozycje w języku obcym. Możliwe, że będzie ich przybywać, chociaż zależy to głównie również od dostępności papierowych egzemplarzy.

Pierwsze dwie pozycje od góry to właśnie książki anglojęzyczne – „Chłopaków Anasiego” znalazłam w hipermarkecie na przecenie i smutno było mi ich zostawić samych w koszu z młodzieżówkami i literaturą dla dzieci. A z kolei „Vampire Hunter D: Raiser of Gales” to prezent noworoczno-bożonardzeniowy (chyba). Generalnie prezent.

Asystent Czarodziejki” pojawił się chyba już kiedyś w moim stosiku – Moreni pożyczyła mi swój egzemplarz chwaląc autorkę pod niebiosa (z resztą chwalą szanowną autorkę i jej powieści wszyscy, więc musi być coś na rzeczy). Swój egzemplarz nabyłam przy okazji jakiejś przeceny poświątecznej w jednej z sieciówek. No i teraz mam dwa nieprzeczytane egzemplarze jednej powieści.

Niżej schowali się „Oryks i Derkacz„, których recenzję możecie przeczytać tutaj. Ja natomiast muszę przyznać, że jestem zachwycona szatą graficznego nowego wydania powieści Atwood. Trochę żałuję, że nie jest to twarda oprawa, ale cóż i tak jest fajne. Muszę teraz dokupić „Rok potopu” i zdobyć „MaddAddam”, jak tylko wyjdzie.

Z kolei „Księżyc nad Soho” zakupiłam pod wpływem impulsu i chwili. Pierwszy tom cyklu o Peterze Grancie leży wciąż nieprzeczytany, ale niska cena (akurat wstąpiłam do księgarni z tanią książką) sprawiła, że postanowiłam wydać trochę pieniędzy na kulturę.

Na samym dole mamy za to „Baśnie Barda Beedle’a„, czyli książkę bardzo przeze mnie pożądaną od dawna. A jako, że była prawie niedostępna i potrafiła osiągnąć zawrotne ceny, postanowiłam nową edycję zakupić jeszcze przed premierą, żeby mieć pewność, że tym razem uda mi się ją dostać w rozsądnej cenie. A poniżej zobaczycie, jak piękna jest to książka, choć krótka.

6 thoughts on “Stosik #33 – na początek wiosny

  • 23 marca 2017 at 18:02
    Permalink

    Graiman mnie ostatnio kusi coraz bardziej. Na Twoim miejscu też pewnie bym ją wzięła do domu 😀

    Reply
  • 23 marca 2017 at 20:33
    Permalink

    Swoją niedługo zabiorę 😛 I parę innych rzeczy 😛

    Reply
  • 24 marca 2017 at 11:57
    Permalink

    Że też mnie tam nie było, gdzie ten Gaiman był tanio i po angielsku. Co to był za sklep? A Atwood po angielsku tę właśnie czytam.

    Reply
    • 25 marca 2017 at 10:42
      Permalink

      Carrefour w warszawskiej Arkadii 😀 Jak Atwood po angielsku się czyta?

      Reply
  • 27 marca 2017 at 22:20
    Permalink

    Naprawdę „Baśnie Barda Bedleya” były aż takie drogie? Ja to kupiłam kilka lat temu za jakieś bardzo śmieszne pieniądze. Stosik bardzo fajny 😀 U mnie natomiast zwiększa się ilość książek na czytniku, więc kurczę nie mam za bardzo czym się pochwalić. Wczoraj poszłam do księgarni po JEDNĄ książkę. Myślałam, że jednak wyjdę z kilkoma, ale skończyło się na innych zakupach. Cóż, wygodniej mi kupować ebooki, ale potem żal, że nie mam fajnych tomików w domu 😉

    Reply
    • 27 marca 2017 at 23:02
      Permalink

      Owszem jeszcze tydzie albo dwa przed ogłoszeniem reedycji widziałam „Baśnie” osiągające zatrważające ceny…

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *