Serenity polemika z Dziesięciorgiem najbardziej irytujących bohaterów…

Czasami po przeczytaniu jakiegoś artykułu w internetach aż mnie świerzbi, żeby napisać pod nim długaśny komentarz, który po prostu wypunktuje wszystkie głupotki, jakie tam padają. No i czasami stwierdzam, że komentarz to za mało. Tak powstał kiedyś ten wpis i tak powstał właśnie dzisiejszy wpis. W odpowiedzi na Dorotkę z Oz i jej felieton w Kawernie.

Od razu zaznaczam – wypowiem się tylko i wyłącznie na temat postaci, które znam, a więc bez komentarza pozostawię Kate Austen i Soockie Stockhouse – modzie na Lost w żaden sposób nie uległam, a True Blood ominęłam szerokim łukiem. Przyjrzyjmy się zatem liście 10 najbardziej irytujących bohaterów i bohaterek fantastyki.

Miejsce 10 – Jane Foster

Śliczna, mądra, bystra, dowcipna. Zdecydowanie zbyt idealna, a przez to niesamowicie płaska.

Jane nie należy do najbystrzejszych postaci, co udowadnia jej czasami Darcy. Jako astrofizyk jest zdecydowanie zbyt oderwana od rzeczywistości, by potrafić zmienić dzwonek w swojej komórce. Może nie jest najlepiej napisaną postacią kobiecą w MCU (wyprzedzają ją tutaj głównie Jemma Simmons i Skye z Agents of S.H.I.E.L.D. czy Peggy Carter z Agent Carter), ale jest o wiele mniej idealna i uzdolniona niż Czarna Wdowa, która zahacza aż o granicę merysuizmu.

To, jakim cudem Thor zainteresował się panią astrofizyk, kiedy obok przebywała Darcy, pozostaje nieodgadnione.

No cóż, Jane go potrąciła. O ile dobrze pamiętam – dwa razy. Cóż, jest to jakiś powód, żeby się w niej Thor zakochał. No i była jedną z niewielu znanych mu śmiertelniczek? Darcy jest chyba trochę zbyt pokręcona dla prostolinijnego Thora.

Generalnie akapit o Jane kończy się stwierdzeniem, że w sumie Thor mógłby ryzykować swoją nieśmiertelność dla kogo innego. Cóż, nie wiem na ile Dorotka z Oz zna komiksowe uniwersum, ale pragnę ją zapewnić – romans Jane z Thorem się kończy. Aktualnie w MCU też chyba im się nie układa najlepiej, bo Jane jest gwiazdą astrofizyki, prawdopodobnie przyszłą noblistką, a Thor powrócił do Asgardu.

Podsumowując jednak – autorka artykułu uważa Jane za irytującą, bo ta jest dość płaską postacią. I tyle, żadnego więcej uzasadnienia, co mogłoby w pannie Foster irytować. No cóż, ja po prostu uważam ją za dość bezbarwną postać, która jest tylko i wyłącznie przyczyną pewnych wydarzeń. Aczkolwiek mam wrażenie, że niechęć Dorotki do Jane jest tutaj bardziej personalną sprawą.

Miejsce ósme – Jaskier

Nie uwierzycie – dostał się na tę listę tylko i wyłącznie z powodu questa w Wiedźminie 3. I to chyba jednego z najfajniej zbudowanych zadań w całej grze (tuż obok wątku Barona). Zobaczcie:

Choć to jedna z najfajniejszych postaci wiedźmińskiej sagi, niedawno mocno zaszalała i zaszła za skórę wielu fanom. W grze „Wiedźmin 3. Dziki Gon” poszukiwanie Jaskra jest tak żmudne i ciągnie się tak długo, że gdyby tylko gracz miał taką możliwość, ubiłby wierszokletę własnoręcznie. I choć bard zawsze ładował się w tarapaty, zazwyczaj na własne życzenie, to snucie się za nim po mapie i oglądanie, jakich głupot narobił, dobiłoby najcierpliwszego.

Serio, jeżeli autorka artykułu uważa za nudny questa, w którym musimy m.in. zorganizować przedstawienie teatralne, przesłuchujemy przyjaciółki i „przyjaciółki” Jaskra (w tym przyjaciółkę, która okazuje się być elfem-transwestytą albo pierwszym cospleyerem świata wiedźmina, bo w przypadku Elihala ciężko określić, co tak naprawdę nim kieruje) i musimy zaryzykować życie byłej kochanki, by dowiedzieć się czegoś jeszcze… to ja nie wiem, jakich ona oczekiwała atrakcji. Poszukiwania Jaskra nie są ani nudne (bo oferują dużą różnorodność), ani długie (wszystko zamyka się w obrębie jednego miasta), ani żmudne (polecam autorce quest Miecze i Pierogi, który jest prawdziwie żmudny, wymagając co chwila powrotu do Hattoriego).

Pozycja siódma – Angel

Pierwsza miłość Buffy Summers, wampir z duszą skazany na wieczne męki i odżywiający się woreczkami z rzeźni. Jeden z bezpośrednich przodków Edwarda Cullena – marudny, jękliwy, mdły i głupawy, zwłaszcza jak na tak wiekową istotę. Pozbawiony duszy zaś staje się zwierzęciem, choć Spike dowodem, że wcale nie musi tak być. Dodatkowo Angel przyjaciół Buffy traktuje z wyższością, a ją samą porzuca z najgłupszą wymówką świata.

Co do Angela zgodzę się połowicznie – w Buffy nie jest może najlepszym bohaterem, rzeczywiście jest marudny i jękliwy, ale nie zapominajmy, że ten bohater dostał swój własny serial, w którym rozwinął skrzydła. I pokazał, że i żartować potrafi, nie jest już tak marudny jak poprzednio, a jękliwość zniknęła jak ręką odjął. Co prawda miewa napady melancholii i czasami się angstuje, ale przecież dziewczyny lubią angstujących, mrocznych facetów.

Szóstka to Gandalf Szary/Biały

To chyba najbardziej kwikaśny moment w całym artykule. Tylu bzdur nie czytałam od czasów Śródziemia zamieszkałego przez pięć osób na krzyż lub też Galadrieli, co by sarenki nie zabiła.

Potężny mag. Całego „Hobbita” i „Władcy Pierścieni” (wraz ze wszystkimi ofiarami śmiertelnymi) nie musiałoby być, gdyby skorzystał ze swojej mocy, zawołał orły, et caetera. Ale najwyraźniej Gandalf lubił zlecać wszystko niziołkom i patrzeć, jak się miotają po wielkim świecie.

Dementujmy więc po kawałku. „Hobbita” i „Władcy Pierścieni” by nie było, gdyby użył mocy. I tu wychodzi po raz pierwszy ignorancja autorki. Istari nie mogli użyć pełni swej mocy – wysłani zostali do Śródziemia nie jako Istari Special Forces, siły uderzeniowe Valinoru przeciwko Sauronowi, a jako siły doradcze – mieli wspomagać radą ludzi i elfy, starając się tych pierwszych trzymać z daleka od sił ciemności. Po drugie – orły. Cholera jasna, dlaczego wszyscy czepiają się tych biednych orłów, traktując je jako taksówkę w Śródziemiu? Czy tak trudno zrozumieć, że te stworzenia nie były pod władzą Gandalfa, a Gwaihir oddawał naszemu czarodziejowi przysługę? Ja rozumiem, że może nie wynika to wprost z treści filmu, ale przecież jest jakiś powód, żeby ciągnąć dziewiątkę cweli przez cały znany świat celem wrzucenia jednego pierścionka do wulkanu. No i dajmy na to, że orły zgodziłyby się przetransportować Froda z Rivendell do Mordoru, to czy misja nie zakończyłaby się wykryciem? Przecież ciężko byłoby sobie wyobrazić, że Straszliwe Oko Saurona nie dostrzegłoby wielkiego orła lecącego tuż obok jego wieży. Nawet jeśli orkowie mieliby problem z zestrzeleniem orłów, to przecież są jeszcze te latające stwory, na których poruszały się Nazgule. Po trzecie… cóż kwestia hobbitów. Po raz kolejny – nieznajomość materiału źródłowego boli. Albowiem tam wyjaśnione jest, dlaczego akurat hobbici – zadecydowały tutaj przymioty zarówno Bilba, jak i Froda. No i przede wszystkim pamiętajmy, że wszystko jest zgodne z zamysłem Eru i niziołki po coś się w Śródziemiu pojawiły. No i przecież nie miotały się z prawa i lewa bez celu.

I miejsce piate – Ron Weasley

Ten z początku ujmujący rudzielec, z tomu na tom irytuje coraz mocniej. Zawsze jest na nie, wszystko trzeba mu łopatologicznie wkładać do łba i – mimo tylu wspólnych przeżyć – wciąż ma problemy, by zaufać najbliższym przyjaciołom. Obrażalski i marudny. Do ślubu z Hermioną musiał chyba użyć chloroformu.

Ron owszem, miewa wyskoki (obrażenie się w Czarze Ognia i głupotka z Insygniów Śmierci), ale jest wiernym przyjacielem, który potrafi przyznać się do błędu. I jeśli popełniał błędy, wynikały one z kompleksów, jakie biedny Ron miał względem bogatszego i sławniejszego kolegi. Hermiona też się obrażała, a na początku była wprost nie do zniesienia. Jednak jeśli typować jaką wybitnie irytującą postać w świecie Pottera, to byłaby to raczej Ginny Weasley.

Co do dalszych pozycji w rankingu – Bella jest irytująca, choć w sadze Zmierzch da się znaleźć bardziej wkurzające postacie. Ned może rzeczywiście działać na nerwy, ale bardziej wściekałam się przy fragmentach z Viserysem („Nie chcesz chyba obudzić we mnie smoka”) czy w przypadku Cat Stark i jej potomstwa (co jedno to gorsze). JarJar Binks jakoś nigdy mnie nie denerwował jako postać. Może po prostu zrozumiałam że jest żartem twórców, co prawda niezbyt udanym, ale żartem?

Sharing is caring!

3 thoughts on “Serenity polemika z Dziesięciorgiem najbardziej irytujących bohaterów…

  • 14 września 2015 at 07:28
    Permalink

    Serdecznie dziękuję za wykopanie tekstu i przypomnienie go 🙂

    Reply
    • 14 września 2015 at 10:04
      Permalink

      Ależ proszę bardzo:)

      Reply
  • 14 września 2015 at 16:24
    Permalink

    Jane jest dość płaska, ale nie oszukujmy się, Thor też. Idealnie do siebie pasują.;)

    Widzisz, dla mnie Ned jest o tyle irytująca postacią, że jego zaślepienie przyczyniło się do nieszczęścia postaci całkiem fajnych (no i jego dzieci w końcu). Dlatego nawet jak wreszcie głupota się na nim odbija, to widz nie odczytuje tego jako stuprocentowego sukcesu, ergo nie wybacza. Viserys został pięknie załatwiony dużo szybciej i ku radości chyba wszystkich zainteresowanych, więc paradoksalnie bilans irytacji nie wzrasta.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *