Przaśna superprodukcja TVP, czyli o Koronie Królów kilka zdań.

Tak wiem, kajam się z powodu niepisania. Ale lato zawsze jakoś wprawia mnie w stan odrętwienia. To pewnie przez te upały. Są jednak takie rzeczy, które nawet umarłego blogera byłyby w stanie podnieść do życia i zmusić do napisania notki. Takie jak na przykład zapowiedź „Korony Królów”, czyli superprodukcji od TVP.

Może jestem przewrażliwiona jako historyk i rekonstruktor, ale strasznie nie lubię jak mi się wciska tandetę pod płaszczykiem serialu historycznego lub produkcji historycznej. I to tandetę, którą mogę rozpoznać jako tandetę od razu, nawet jeśli jest to półminutowy fragment materiału z teleexpressu.

Zobaczcie sami.

Nie trzeba być historykiem, żeby zobaczyć, jak fatalnie prezentują się tutaj kostiumy aktorów. Jakość ich wykonania pozostawia wiele do życzenia – już gołym okiem widać, że stroje wykonane są z tkanin syntetycznych (bardzo mocno się błyszczą) a nie naturalnych (jak zachowuje się jedwab naturalny w świetle lamp pokazuje bardzo ładnie ten klip). Wiem, że tak teoretycznie jest taniej, ale do cholery, skoro robimy „pierwszą superprodukcję od 30 lat”, to można chyba trochę poszaleć i dać polskim widzom coś ładnego do oglądania, a nie świecące się badziewie.

Ponadto pragnę zwrócić uwagę na wykonanie tych strojów – boli strasznie, kiedy widzę, że kostiumy, które w zamyśle powinny być szyte na miarę aktorów źle się na nich układają. Bo są albo źle skrojone, albo aktorzy źle wymierzeni. Istnieje opcja również, że TVP poszło po najmniejszej linii oporu i zamiast szyć je dla aktorów wypożyczyło je od teatru, o czym mogłoby świadczyć również użycie materiałów syntetycznych w przeciwieństwie do materiałów naturalnych (wiadomo teatry z reguły mają mniejsze budżety niż telewizja).

Z punktu widzenia historyka mogłabym tu jeszcze napisać sporo, bo wiecie, znam się trochę na średniowieczu, na jego strojach i wystrojach, na realiach i tak dalej. I po prostu zabolało moje oczy to co zobaczyłam – zmieszane stroje z różnych okresów średniowiecza (przypomnijmy, że akcja ma dziać się na dworze króla Kazimierza Wielkiego, a więc w połowie XIV w.), część zaś w ogóle wzięta z głowy. Gdzie byli historycy-konsultanci?! Bo byli, prawda…?

Powiecie pewnie, że to przecież nie superprodukcja HBO na miarę „Gry o Tron” tylko serial dla gospodyń domowych, tak do wrzucenia między kolejnym odcinkiem „Ojca Mateusza” a „Wiadomości”. A ja wam powiem jedno – to krzywdzące dla gospodyń domowych, to wyraz braku szacunku dla nich, dla telewidzów nie posiadających dostępu często do innej stacji niż tych kilka podstawowych kanałów z telewizji naziemnej. Karmi się ich tandetą, robioną nota bene za pieniądze nie prywatne a państwowe i każe się wierzyć, że to „superprodukcja” i „pierwsze takie dzieło od 30 lat”. Czy nie moglibyśmy zrobić zatem czegoś porządnego?

Dla porównania mogłabym opowiedzieć o serialach historycznych robionych przez BBC lub o ekranizacjach Szekspira z ich stajni. Ale boję się, że wtedy cała przaśność tego dwudziestoośmiosekundowego materiału uderzyła by we mnie z całą mocą i sprawiła, że chciałabym zapaść się pod ziemię.

A na sam już koniec przypomnę doskonały tekst Riennahery na temat tego, co nas boli, kiedy oglądamy seriale historyczne. I teraz wyobraźcie sobie taki nasz wewnętrzny ból. I pomnóżcie go razy milion. Tak, dokładnie taka będzie reakcja na to, co zobaczyłam w materiale promocyjnym „Korony Królów”.

8 thoughts on “Przaśna superprodukcja TVP, czyli o Koronie Królów kilka zdań.

  • 13 lipca 2017 at 15:35
    Permalink

    Tam „Gra o tron”, „Królewskie sny” albo „Bona” pokazują, że da się zrobić przyzwoity serial historyczny, w którym kostiumy nie bolą widza. Czy takie „Czarne chmury”.

    Reply
    • 13 lipca 2017 at 17:58
      Permalink

      Ja czekam teraz aż w końcu wydadzą „Habit i zbroję”, bo tam będzie dopiero piękno i cudowność oraz poprawnie historycznie stroje. Oraz masa znajomych ryjków 🙂 Ale to dopiero we wrześniu.
      Zgadzam się jednak, że kiedyś to potrafili robić dobre seriale historyczne. I to z dobrze wyglądającymi kostiumami.

      Reply
  • 13 lipca 2017 at 17:58
    Permalink

    Widziałam zajawkę dziś rano na TVP info i zastanawiałam się, kiedy Ci się uleje 😀 (w ogóle marzę, żebyś obejrzała to i zanalizowała odcinek po odcinku)
    Serio, nawet dla mnie, kompletnego laika, te kostiumy wyglądały trochę jak haloweenowa chińska tandeta. A przecież dobre kostiumy miało nawet kooprodukowane (?) „Wspaniałe stulecie” (nie wiem, jak pod innymi względami, ale jakie piękne w tym serialu były kiecki, jakie dodatki!)…

    Reply
    • 13 lipca 2017 at 18:05
      Permalink

      „Wspaniałego stulecia” nie widziałam, ale z opinii wynika, że to telenowela z ładnymi kostiumami. Ale przynajmniej kostiumy są ładne, choć wątpię czy poprawnie historycznie.
      A wiesz, że w sumie to bym chętnie zrobiła analizę tego Wiekopomnego Dzieła, Epopei Narodowej, Superprodukcji na Miarę XXI wieku, Cudownego Tworu Polskiej Kinematografii Wstającej z Kolan? Jak tylko wyjdzie to się za to wezmę. Ale nie wiem, ile wytrzymam bez alkoholu. Pół godziny? Godzinę? No jak wpadnę w nałóg, to będzie twoja wina xD

      Reply
      • 13 lipca 2017 at 19:22
        Permalink

        Byleś przy pisaniu notki pamiętała, co właściwie oglądałaś 😀

        Reply
        • 13 lipca 2017 at 19:32
          Permalink

          Obawiam się, że tego tak łatwo nie da się odzobaczyć… i zapomnieć.

          Reply
          • 18 lipca 2017 at 12:27
            Permalink

            @Anna – no to chyba będę musiała sięgnąć po Wallandera, gdzie Tom miał te swoje urocze loczki. Bo za szybko mi się jego filmografia skończy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *