Patos, panie, patos! – o głównym trailerze do Bitwy Pięciu Armii

Dzisiaj miała pojawić się recenzja „Czarnych Batalionów”, ale okazało się, że w internecie pojawił się w końcu właściwy trailer Hobbita: Bitwy Pięciu Armii. I tekst będzie właśnie o nim.

Przede wszystkim, albo mi się mocno wydaje, albo trailer jest mocno poszatkowany, na strasznie krótkie scenki. Cóż, tak kończy się, jak chce pokazać się jak najwięcej, a nie pokazuje się nic.

 

Zaczynamy od rozmowy Bilba i Thorina, w której hobbit wyrzuca Królowi pod Górą, że coś obiecał. Nie wiem, co obiecał, nie chcę zgadywać, ale zapewne obietnica nie ma żadnych książkowych podstaw. Ale mniejsza o większość, już przy pierwszym filmie stwierdziłam przecież, że ten film ma niewiele wspólnego z książkowym oryginałem. A zatem mamy Bilba i zbliżenie na twarz Thorina, a potem płonie Miasto na Jeziorze, a w płonącym mieście jest oczywiście Bard.

 

Pojawia się potem w kolejnej scenie, u progu Samotnej Góry, oskarżając Thorina, że sprowadził na ludzi z Esgaroth ruinę i śmierć. A potem mamy chyba najśmieszniej zmontowaną scenę w tym trailerze, bo najpierw pojawia się wzdychający Thorin, a potem ustawione w kręgu krasnoludy, spoglądające na coś/kogoś bardzo oskarżycielsko. Wygląda to tak, jakby nawet drużyna Dębowej Tarczy miała do niego pretensje.

 

Potem kilka scenek rodzajowych – a to jakieś schody wewnątrz Góry, a to rozpadające się ogromne posągi krasnoludów (ktoś mi wytłumaczy dlaczego? poza podnoszeniem jeszcze bardziej patosu tego filmu), potem Thorin (niczym Legolas w innym filmie) spogląda w dal i na Dal, a potem mamy armię elfów, Thranduila na łosiu z Bardem u boku. Spodziewałam się raczej, że Thrandy zgarnie swojego nieposłusznego synalka i to on będzie mu towarzyszył. A potem elfy trzymają naciągnięte łuki i mierzą do Thorina wewnątrz góry, który ma na sobie koronę Białej Czarownicy. Ani jednemu ręka nie drgnie, a jak karnie są ustawieni (metodą pana Copy-Paste’a)!

 

Thrandy z martwym wzrokiem (przerażająco wygląda) chce odzyskać, coś co jest jego, a potem mamy scenkę z maszerującymi orkami, które wchodzą do jakiś tuneli (pewnie skróty pomiędzy punktem A czyli Górami Mglistymi/Dol Guldur i punktem B, czyli Samotną Górą). Gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie latają jakieś nietoperzowate stwory, a potem twórcy przypominają, że Orlando Bloom też ma angaż w tym filmie, bo pojawia się, żeby wygłosić żenująco patetyczną kwestię i ustąpić Galadrieli całującej Gandalfa po czole. Elrond wchodzi do Dol Guldur niczym największy badass, a Saruman żąda, żeby pozostawić Saurona dla niego – Biała Rada zmieniła się z obradujących staruszków w zabijaków pełną gębą (co do Sarumana i Saurona tak to widzę – wymiana porozumiewawczych spojrzeń, skinięcie głową, Saruman robi „Buuuuu!”, a Sauron piszczy cienkim głosem „Aaaa!” i ucieka).

 

Znowu potem mamy migawki – chyba uciekającego z Ereboru Bilba, potem Dwalin, potem scenka Thorina w skarbcu, potwierdzająca teorię, że krasnoludy to tak naprawdę takie małe i nieziejące ogniem smoki. Potem mamy znowu Dębową Tarczę, który twierdzi, że cokolwiek zrobił, zrobił dla nich i chodzi mu chyba o siostrzeńców, bo potem mamy scenę z udziałem jego i young Thorina. Znowu elfy, a potem Gandalf i Thrandy, który odgraża się, że to on zakończy to, co Gandalf zaczął. A potem mamy na horyzoncie trolle a pomiędzy trollami chyba syna króla goblinów, bo kogóż by innego?

 

Wyjaśniła się zagadka uchodźców z poprzedniego trailera – tak to ludzie z Esgaroth, potem mamy wrzeszczącego Kilego, przebitki na płonące Miasto na Jeziorze, scenkę romantyczną elfio-krasnoludzką (uf, całe szczęście ten romans się skończy). Thrandy z groźną miną wymachuje szablą przed twarzą Taurieli (czyżby to on zabijał krasnoludzkiego kochanka?). Potem nie wiedzieć dlaczego robi się mroźnie i pojawia się śnieg a z nim orkowie. Tauriel płacze nad ciałem, a potem uderza plecami o ścianę miotnięta przez Azoga/Bolga/kolejnego brzydkiego i randomowego orka. Przypominamy, że Orlando Bloom zagrał w tym filmie i popisywał się piruetami. A na koniec mamy jeszcze kilka migawek ze starcia i Bilba wkładającego pierścień na palec.

 

Trailer znów nic nie pokazuje, zwłaszcza nie pokazuje krasnoludzkiej armii! Hej, były karnie ustawione elfy, byli ludzie, były orki (w idealnym czworoboku, którego pozazdrościliby starożytni Rzymianie i nowożytni Szwajcarzy), a gdzie do szmurwy nędzy są krasnoludy z Żelaznych Wzgórz?! Panie reżyserz, wszyscy na nich czekaliśmy!

Sharing is caring!

4 thoughts on “Patos, panie, patos! – o głównym trailerze do Bitwy Pięciu Armii

  • 8 listopada 2014 at 13:34
    Permalink

    Patos-sratos, i tak mi się podoba!

    A co do armii krasnoludów, to jak mniemam jest ona szykowana na wielkie „wooow!” dla tych, co nie czytali książki.

    Reply
    • 8 listopada 2014 at 19:31
      Permalink

      A nom, będzie zajebiście, że się tak wyrażę. A potem smutek duży i płacz, mimo iż na pewno tak strasznie to przedramatyzują, o jak strasznie melodramatycznie to będzie.
      A armia krasnoludów pojawiła się w poprzednim trailerze, więc w zasadzie żadnej (większej) niespodzianki nie będzie. Chociaż w tym trailerze też mi chyba gdzieś owca bojowa (<3) mignęła. Boru, chrzanić wszystkie mitologiczne konie wzięte do kupy, ja chcę wielkiego, ujeżdżonego muflona *miłość*.

      Krakatoa

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *