Komiks przeczytałam #8 – wydanie specjalne, Dragon Age’owe

Wróciłam ostatnio do mojej ulubionej serii od BioWare. Co prawda nic nie zapowiadało takiego nagłego powrotu i zatonięcia w klimacie i świecie, bo miałam tak naprawdę ograć tylko dodatki do Inkwizycji. Ale stało się, Thedas mnie wciągnęło i nie wypuszcza. W sumie zawsze wiedziałam, że twórczość około Dragon Age’owa stoi na wysokim poziomie i jeszcze buduje klimat. Ale wtedy nie wiedziałam jeszcze o komiksach. Przed wami trochę przewodnik, trochę recenzja komiksów do Dragon Age.

Zacznijmy może od pierwszej serii, zatytułowanej po prostu Dragon Age. To chyba najstarsza i jednocześnie najsłabsza odsłona komiksów do DA. Sześć zeszytów, do których scenariusz napisali Orson Scott Card wraz Aaronem Johnstonem wyszło w 2010 roku. Na początku w ogóle warto zaznaczyć, że jest to komiks brzydki, więc od razu może was nieco odrzucić. Historia zaczyna się w wieży Kręgu Magów na jeziorze Calenhad, od romansu templariusza i czarodziejki… Brzmi to jak standardowa zapowiedź kłopotów oraz, co najgorsze, pójście po najmniejszej linii oporu. Właściwie wszystko w tym komiksie wskazuje, że był on dedykowany dla całkowicie nowego w świecie Dragon Age’a odbiorcy, zaś sama historia wygląda na taką, która cóż, mogła się wydarzyć w każdych innych scenografiach (serio, standardowy zakazany romans między czarodziejką a tym, kto powinien ją ścigać/kontrolować mógłby rozgrywać się równie dobrze w Warhammerze). Największy problem stanowi fabuła, która jest po prostu pchana imperatywem do przodu, bez żadnego sensu i pomysłu, a bohaterowie zmieniają swoje zachowanie ex machina.

Kolejnych trzech komiksów nie da się omawiać oddzielnie. Serie The Silent Grove, Those Who Speak oraz Until We Sleep, stanowią jedną fabularną ciągłość. Za scenariusz odpowiedzialny był David Gaider, a więc głównym scenarzystą Dragon Age: Origins, możemy zatem spodziewać się odniesień do kanonu gier. Z resztą gwarantuje to obecność trzech dobrze znanych postaci – króla Alistaira Theirina, Izabeli i Varrica Thetrasa. Przedstawiona historia rozgrywa się pomiędzy zakończeniem Dragon Age II a Dragon Age: Inkwizycja i zafunduje nam cóż sporo emocji. Zacznijmy od tego, że Alistair rusza na poszukiwanie swojego dawno zaginionego ojca, króla Marica. W tym szaleńczym, zdawać by się mogło, queście towarzyszyć będziemy mu w Antivie, Tevinterze i na Seheronie. Cóż mogę jeszcze dodać? To jedna z tych historii, od których nie będziecie się mogli oderwać ani na moment, a potem będziecie żałowali, że skończyła się tak szybko.

Na przełomie 2015 i 2016 roku ukazała się seria Dragon Age: Magekiller, ze scenariuszem Grega Rucki i rysunkami Carmen Cornero. Ta pięciozeszytowa historia rozgrywa się bezpośrednio przed wydarzeniami z Dragon Age: Inkwizycja oraz w trakcie trwania gry. Opowiada historię łowców magów Tessy Forsythii i jej partnera Mariusa, którzy nieco wbrew sobie wplątują się w epokowe wydarzenia. W Wolnych Marchiach zostaną zwerbowani przez tevinterskiego magistra w celu likwidacji pięciu arcygroźnych magów, którzy okażą się być głowami sekty znanej jako Venatori. W trakcie serii spotkamy kilka znanych z Inkwizycji twarzy. Co więcej? Jest sporo emocji, trochę humoru i przede wszystkim naprawdę solidny scenariusz, plus do tego całkiem sporo fluffu. Pierwszy zeszyt wyszedł po polsku, ale nie jestem w stanie powiedzieć wam nic o jakości tłumaczenia.

W maju 2017 zadebiutowała ostatnia (póki co) seria, czyli Dragon Age: Knight Errant. Za scenariusz komiksu odpowiedzialni byli Nunzio de Filippis i Christina Weir. Akcja rozgrywa się już po wydarzeniach z Inkwizycji i nawet po dodatku Intruz[1]. Do Kirkwall przybywa fereldeński rycerz, ser Aaron wraz ze swoim giermkiem, elfką Vaeą, która w tajemnicy przed swoim chlebodawcą wykonuje również inny fach – jest utalentowaną złodziejką. I ten jej niecodzienny talent do pozyskiwania rzeczy zostaje zauważony i doceniony przez Charter, agentkę Inkwizycji. Stąd już niedaleka droga do pełnego akcji i humoru komiksu, w którym spotkamy bohaterów znanych zarówno z gier (Varric, Sebastian), jak i poprzednich komiksów. Polecam z całego serduszka, bo to zacny komiks jest (i mam nadzieję, że przygody ser Aarona i Vaei doczekają się kontynuacji).

 

[1] Akcja rozgrywa się dokładnie w 9:44 Smoka, więc w dwa lata po zakończeniu Tresspasera. Taka datę podał jeden ze scenarzystów.

Sharing is caring!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *