Kiedy dowcipy zamiast bawić żenują – krótkie rozważanie nad trailerami francuskich komedii

Posiadanie Cinema City Unlimited sprawiło, że częściej chodzę do kina, a w konsekwencji widzę więcej trailerów produkcji nie tylko pochodzących z Hollywood. I jako że lato to czas dużej aktywności w kinie francuskim (a przynajmniej tak to wygląda z mojej strony), to dostajemy sporo zapowiedzi filmów tamtejszej produkcji.

I wiecie co mnie uderzyło? Że w sumie chyba nie jestem w stanie zrozumieć francuskiego kina. I że mnie to kino drażni pewnymi paskudnymi praktykami. Za przykład posłużą trailery trzech filmów z kraju nad Loarą.

Te trzy zwiastuny mają pewien wspólny mianownik, którym jest przede wszystkim stereotypizacja i budowanie żartów, zarówno sytuacyjnych, jak i słownych, opiera się właśnie na stereotypowym zachowaniu bohaterów w prezentowanych produkcjach. Weźmy sobie produkcję środkową, „Czym chata bogata” – cały humor wynika tutaj ze stereotypowego przedstawienia Romów. Oczywiście zestawia się luksusowy, inteligencki dom znanego pisarza-celebryty z karykaturalną romską rodziną.

Mamy rok 2017 a Francuzi nadal bawią się w humor podszyty etnicznymi stereotypami, opierający się na prostym schemacie: my tacy kulturalni i cywilizowani, oni tacy dzicy i nieokrzesani. Co ma bawić – jest obrzydliwie stereotypowe, okropne i wywołuje we mnie odruch wymiotny. Ludzie wołają: „brawo, ktoś odważył się przeciwstawić terrorowi politycznej poprawności!”. Ja się pukam w czoło. Bo to nie żadna walka z polityczną poprawnością, to paskudna stereotypizacja. Ciekawi mnie, czy ludzie od fraz o politpoprawności wołaliby tak samo, gdyby zamiast Romów występowała w tym filmie polska rodzina. Wtedy to pewnie byłby „zamach na polskość”, „obraza uczuć narodowych” itp.

Dwa skrajne trailery z kolei to znowu bazowanie na innym również krzywdzącym stereotypie (inną kwestią pozostaje, czy stereotyp nie może krzywdzić i czy istnieją stereotypy, które robią coś przeciwnego). Tym razem dotyczy on kobiet. „Mamy2mamy” to jak wynika z traileru historia o dwóch kobietach – matce i córce, które jednocześnie niemalże dowiadują się, że zostaną matkami. Zagrano tutaj na wielu paskudnych stereotypach. Po pierwsze z matki, korzystającej z „drugiej młodości” zrobiono idiotkę-imprezowiczkę, z mentalnością piętnastolatki. Bo chęć rozerwania się w wieku 40+ jest u kobiet czymś nagannym, imprezowanie musi wiązać się ze zidioceniem. Sposób przedstawienia córki też oczywiście nie jest lepszy – sztywna i irytująca, kłótliwa i odpowiedzialna aż do bólu; matkuje swojej matce. Klasyczne odwrócenie ról wypada tu karykaturalnie i sztucznie, zwłaszcza że obie panie są stereotypowe do bólu, ponadto próbuje się widzowi wmówić, że osoba, która nie jest zachwycona z ciąży jest skrajnie nieodpowiedzialna i głupia, zaś bycie matką idealną jest celem każdej kobiety.

Na koniec wisienka na torcie, czyli „Agentka specjalnej troski”. Zapewne kojarzycie schemat – kobieta dostaje się do skrajnie męskiej jednostki specjalnej i cała komedia opiera się na tym, jak sobie w niej poradzi – generalnie wiecie, koledzy dają jej w kość, ona sama ma problemy, bo jest od nich na przykład słabiej przygotowana fizycznie. A jednak trailery amerykańskich produkcji tego typu dają nam poczucie, że coś się z bohaterką zmieni, zmieni się też jej postrzeganie przez kolegów. Tymczasem zapowiedź „Agentki specjalnej troski” pokazuje nam masę stereotypowych, paskudnych chwytów: kobieta starająca się o dostanie się do jednostki specjalnej może celować jedynie w pracę w szpitalu/sekretariacie/na kuchni. A potem jest jeszcze gorzej – szowinistyczne zachowanie i maczyzm dowódcy jednostki interwencyjnej, wpadka goniąca wpadkę i jeszcze ten protekcjonalny ton w rozmowie pomiędzy Froissardem i Pasqualim wraz ze stwierdzeniem, że to córka ministra… No wygląda to obrzydliwie seksitowsko i paskudnie.

Wszystkie te trzy zapowiedzi skutecznie odstręczyły mnie od komedii francuskich, ba od kina francuskiego w ogóle. Może się mylę i to naprawdę trzy porządne, fajnie napisane komedie, które przełamują stereotypy i są naprawdę śmieszne, ale za to miały pecha dostać pełne stereotypów trailery. Ale się chyba łudzę, prawda?  Mówmy sobie co chcemy o paskudnym Hollywood, ale tego typu komedie wyszły tam już z mody. Teraz stereotypy (czy to rasowe, czy to płciowe) raczej się przełamuje, a nie próbuje się czynić z nich głównego motywu komicznego. Mamy do cholery jasnej 2017 rok, kobiety w jednostkach specjalnych to nic dziwnego, a tworzenie komedii opartej na stereotypach etnicznych tylko jeszcze bardziej stworzy podziały w naszym paskudnie podzielonym świecie.

 

One thought on “Kiedy dowcipy zamiast bawić żenują – krótkie rozważanie nad trailerami francuskich komedii

  • 29 sierpnia 2017 at 01:29
    Permalink

    Hmmm… A mi się zdaje, że komedie nie są najlepszym gatunkiem, podług którego warto oceniać kinematografię jakiegokolwiek kraju. Wystarczy popatrzeć na nasze „dzieła”. Komedie w znakomitej większości opierają się właśnie na stereotypach, uproszczeniach i tym podobnych, a tylko te wybitne potrafią je odpowiednio podkopać, obejść lub przerobić. Większość to jednak pójście po linii najmniejszego oporu i nastawienie się na mało wymagającą publikę.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *