Jejstoria, czyli historia z perspektywy kobiet – “Córki Wawelu” Anny Brzezińskiej

Herstoria. Termin w Polsce nadal średnio rozpowszechniony, tak samo z resztą jak i badania na tym polu (szczerze powiedziawszy jako historyczka z wykształcenia bardzo mocno ten brak w polskiej literaturze naukowej i popularnonaukowej odczuwałam[1]). Ostatnio trochę się w tej kwestii zmienia, na polski rynek trafiają zachodnie popularnonaukowe pozycje takie jak chociażby Wilczyce. Angielskie królowe autorstwa Helen Castor, a we wrześniu do księgarń trafiły Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach Anny Brzezińskiej.

I po lekturze średnio wiem co powiedzieć – przede wszystkim może warto zastanowić się nad formą tej książki. A jest ona dość specyficzna i wielu osobom może sprawić trudność „wgryzienie się w nią”. Ania Brzezińska wykorzystała to co najlepiej potrafi – pisać teksty fabularne oraz artykuły naukowe – i połączyła obie formy w jedną całość, w naukowy wykład przeplatany od czasu do czasu scenami fabularnymi. Nie czyta się tego najłatwiej, bo kiedy już, już wpadnie się w rytm narracji to nagle autorka wplata w nią długą naukową anegdotę, bo akurat musi wyjaśnić pewną konkretną kwestię, o której rozmawiali między sobą bohaterowie. Czasami z drugiej strony rozdział zaczyna się od typowo naukowych rozważań, by nagle wpleść w to kilkuakapitowy fragment fabularny. Takie zmiany, przeplatanie się naukowości z fabularnością po prostu bardzo mocno potrafił wybić z lektury.

Mam też wrażenie, że Brzezińska w Córkach Wawelu chciała ugryźć trochę za dużo tematów na raz. Bo to nie tylko opowieść o kobietach na dworze, a nawet bardziej kobietach na specyficznym Jagiellońskim dworze. Książka porusza również inne kwestie związane z dworem, bardzo szeroko omawia zasady jego funkcjonowania itp., co nieco rozmywa ogólny temat. Miałam wrażenie, że w początkowym zamyśle miała być to dzieło poświęcone kobietom w epoce późnego średniowiecza/wczesnej nowożytności, ukazujące sporo ważnych aspektów – narodziny, edukację, ślub, dzietność czy wreszcie śmierć. Jednak okazało się, że często opowieść o kobietach na progu nowożytności ginęła pod nawałem tego, co autorka chciała zawrzeć. A informacji jest tam stanowczo za dużo i często Brzezińska wpada w niebezpiecznie długie dygresje.

Nie można jednak odmówić Córkom Wawelu przystępnego języka, bo nawet gdyby byłaby to tylko popularnonaukowa książka, to czytałoby się ją równie łatwo jak powieść. Po fragmentach fabularnych zaś widać, że autorka nie wypadła z pisarskiej wprawy i potrafi tchnąć „życie” w postaci (historyczne lub zmyślone do uzupełnienia białych plam w życiorysach prawdziwej karlicy Dosi). Poza wzbudzeniem zainteresowania kolejnymi aspektami historycznymi (a może powinnam napisać – herstorycznymi), doskonale potrafi zmusić czytelnika do przywiązania się do opisywanych osób, współczucia im, cieszenia się z ich szczęścia i płakania nad ich złym losem. Widać w tym rękę doświadczonej autorki.

Mam wrażenie, że być może nie jestem dobrym targetem dla Córek Wawelu. Jako historyk-mediewista nie wyniosłam z lektury tyle, ile bym chciała i ile powinnam wynieść. Spora część wywodu nie była dla mnie nowością – funkcjonowanie dworu, informacje na temat codziennego życia w średniowieczu nie stanowiły dla mnie nowości. Poza tym herstoria, skupienie się na historii kobiet i kobiecości znika w natłoku dygresji i innych informacji.

Nie oznacza to, że Córki Wawelu są według mnie złą książką. One po prostu nie są książką dla mnie. Inny, mniej obeznany z tematem czytelnik znajdzie w jej treści dużo interesujących treści, przekazanych bardzo przystępnym językiem. Mnie pozostaje mieć nadzieję, że herstoria szerzej zagości w świadomości społeczeństwa i na rynku pojawi się więcej popularnonaukowych tytułów z tego zakresu.

[1] Z całego okresu moich studiów w pamięci wyniosłam Kobietę w średniowiecznej Europie prof. Radzimińskiego oraz wykład monograficzny na ten temat – jeśli będziecie kiedyś mieli okazję posłuchać – serdecznie polecam.

Sharing is caring!

3 thoughts on “Jejstoria, czyli historia z perspektywy kobiet – “Córki Wawelu” Anny Brzezińskiej

  • 22 grudnia 2017 at 13:55
    Permalink

    Ja jestem jednym z tych, którym książka dała sporo. I potwierdzam, że czyta się lekko. Cieszę się, że książka była dość mocno promowana i nadal jest eksponowana np. w Empiku.

    Reply
    • 22 grudnia 2017 at 14:35
      Permalink

      No ja najwyraźniej nie byłam targetem. Ale cieszy mnie sam fakt podjęcia tematu lub próby podjęcia tematu.

      Reply
  • 15 stycznia 2018 at 23:39
    Permalink

    Mimo wszystko zaciekawiłaś mnie tą recenzją. A polecasz może jakieś ciekawe fabularne książki historyczne?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *