Obalamy mity #5 – Imperium Lachów albo rzecz o nagłym pojawieniu się państwa Polan

Zapewne bytując w internecie zdążyliście zauważyć dość ciekawe i powszechne obecnie zjawisko, które w ostatnich tygodniach przybrało na sile. Tak naprawdę trend ten nie ma nazwy (jeszcze), choć w pewnych środowiskach mówi się o turbosłowianach i turbosłowianiźmie.

Turbosłowianizm albo odkłamywanie historii

Na czym wszystko to polega? Generalnie osoby wpisujące się w to zjawisko twierdzą, że odkłamują historię, głoszą prawdą objawioną, a my zostaliśmy wszyscy poddani masowemu praniu mózgów przez: a) kościół katolicki; b) Germanów, którzy nam te chrześcijaństwo wcisnęli; c) ogólnoświatowy spisek mający na celu doprowadzić do tego, by świat nigdy nie dowiedział się o wielkości Słowian, a w szczególności by Słowianie sami o tym nie wiedzieli.

Całość tego zjawiska bazuje na bardzo niskiej wiedzy historycznej ogółu oraz ogólnych kompleksach narodowych. Korzystając z naszej tendencji do wspominania tego, jaką byliśmy kiedyś potęgą (kiedyś ten trend dotyczył gloryfikacji I Rzeczpospolitej) i tego, jak bardzo nas się ogólnie bano, kreuje się coraz to nowe teorie spiskowe, jednak opierające się w głównej mierze na idei panslawizmu (aczkolwiek wiecie, panslawizm panslawizmem, ale i tak to Lechici/Lachy/Polacy są na górze hierarchii).

państwo panów aniołów czyli jak widzą historię polacy
Takie teorie to chleb powszedni wśród pseudo historyków i tropicieli sensacji.

Teorie spiskowe przybierają różnorodne postacie – fantazyjne pomysły takie jak chociażby językowa gimnastyka dotycząca określenia stosowanego na Polaków i Polskę przez Węgrów, choć zdecydowanie częściej dochodzi po prostu do pisania historii od nowa. I tak możemy się dowiedzieć, że Aleksander Wielki był Słowianinem, w czasach rzymskich w centralnej Europie istniało imperium pansłowiańskie lub lechickie, a w najbardziej fantazyjnych i szkodliwych wariantach Słowianie stworzyli całą cywilizację i tylko dzięki ogólnoświatowemu spiskowi nic nam na ten temat nie wiadomo. Twórcy opierają się często na przerobionych mapach, fałszywym podobieństwie brzmieniowym wyrazów czy na nadinterpretacji źródeł (dosłowne czytanie fragmentów o królu Popielu, o genezie Mieszka i tym podobnych).

Geneza problemu, czyli o nagłym pojawieniu się Polski na mapach

Przyczyn tego stanu rzeczy możemy się dopatrywać w fatalnej polityce historycznej w naszym kraju oraz przede wszystkim w stanie polskiego szkolnictwa. Niestety preferowaną formą nauczania historii w Polsce nadal jest przymuszanie dzieci do wykuwania na blachę dat i choć tendencja ta zmienia się, to jednak nadal większość nauczycieli zamiast próbować uczniów zainteresować doprowadza do obrzydzenia przedmiotu.

WP_20151208_002
W atlasach historycznych zazwyczaj tak bywa: nie ma na terytorium Polski niczego, potem *bum* nagle się pojawia niespodziewanie państwo Piastów w niemalże obecnych granicach

Nie dość, że historia w szkołach jest traktowana po macoszemu i niewielu uczniów z przyjemnością chodzi na ten przedmiot, to jeszcze na dodatek program nauczania niekoniecznie mówi poprawnie o początkach państwa Piastów. Tak naprawdę większość osób po latach pamięta tylko, że są w atlasach historycznych mapki bez Polski, a potem *bum* 966 rok i nagle państwo Mieszka pojawia się znikąd. Stąd nasi rodzimi Dänikenowie, Tsoukalosowie w spisek złych chrześcijan/Germanów/członków NWO, który ma doprowadzić, że nie będziemy pamiętali o wielkim imperium Lechitów.

Wielka Lechia – zapomniane imperium

Po tak przydługim wstępie pora na zasadniczą treść tego tekstu. Część obalającą mit, który wykiełkował nagle w głowach pewnych ludzi. Mit, który powołał do życia Imperium Lechitów czy inną pansłowiańską i przedchrześcijańską organizację. Zasadniczo takiego organizmu nigdy nie było.

lechina empire
Tak niektórzy wyobrażają sobie wielkie państwo Lechitów – od Renu po Ural, od Bałtyku po Morze Czarne! Niech żyje mokry sen o polskim imperializmie!

Jeżeli chodzi o początki państwowości wśród Słowian możemy uznać, że pierwszym takim tworem jest tzw. państwo Samona, którego istnienie datuje się na VII w n.e., o którego istnieniu możemy dowiedzieć się z kroniki frankijskiej niejakiego Fredegara (niejakiego, albowiem to imię zostało mu nadane w późniejszym okresie, bo Historia Francorum jest dziełem anonimowym). To dość niewielki epizod w państwowości Słowian, który dość szybko się zakończył – jak przypuszczają historycy rozpadło się ono prawdopodobnie niedługo po śmierci jego władcy.

Kolejnym tworem państwowym Słowian i być może w jakiś sposób kontynuacją państwa Samona były Wielkie Morawy – powstałe w IX wieku na terenie dzisiejszych Czech, Słowacji, Węgier oraz częściowo Niemiec, Polski, Ukrainy. Być może to właśnie Rzesza Wielkomorawska, jak również zwano ten twór, stała się inspiracją do wymyślenia „imperium lechitów”. Niestety historia państwa wielkomorawskiego zakończyła się dość szybko, bo już w roku 907 uległo ono rozpadowi – najazd koczowniczych Węgrów doprowadził do upadku i tak już wewnętrznie osłabionego tworu.

wielkie morawy - prawdopodobny zasięg
Być może państwo wielkomorawskie w pewnym stopniu zainspirowało twórców teorii spiskowej o istnieniu Imperium Lechitów

Zapytacie mnie pewnie teraz, gdzie w tym wszystkim miejsce dla Lechitów/Polaków/Polan. Cóż, z tego okresu nie mamy jeszcze wzmianek na temat zorganizowanych ośrodkach władzy na terenach rdzennie polskich. Być może jeszcze przed upadkiem Wielkich Moraw na terenie obecnej Wielkopolski zaczęły się formować zręby państwowości polskiej, co według niektórych archeologów miało się wiązać z rozwojem grodów w Gieczu i Moraczewie. Jednakże rozwój organizacji państwowej przypadł prawdopodobnie dopiero na początek X wieku, kiedy to powstały liczne grody (Grzybowo pod Wrześnią, Ostrów Lednicki czy Gniezno). Niestety brak jakichkolwiek źródeł pisanych dotyczących formowania się państwa Piastów, pozostawi nas w sferze domysłów co do konkretnego okresu, kiedy powstała organizacja, na której czele stanął później Mieszko.

Imperium Lechitów nie istniało – tam gdzie miało istnieć powstawały różne twory państwowe, jednakże rozpadały się i ustępowały kolejnym. Dopiero około X wieku formują się znane wszystkim państwa – Czechy Przemyślidów, państwo Piastów. Przed tym okresem wszelkie organizacje ponadplemienne bardzo szybko się zmieniały i znikały z „map politycznych”. Jeżeli chodzi o Imperium Lechitów w czasach rzymskich, to pominę może tę kwestię milczeniem, albowiem Słowianie prawdopodobnie osiedlili się na terenach naszego kraju około VI wieku naszej ery.

O legendzie dynastycznej

Na koniec zamiast podsumowania poruszę jeszcze jedną kwestię. Wiem, że część pseudohistoryków głoszących teorię istnienia potężnego państwa Lachów, które zostało zniszczone przez złych chrześcijan, powołuje się na realne źródła historyczne. I być może, nie mając odpowiedniego warsztatu próbują się zmierzyć z trudnym do interpretacji materiałem w formie legendy dynastycznej (jak chociażby otwierające Kronikę Galla Anonima opowieści o Popielu i Piaście), wyciągając całkowicie mylne wnioski – takie jak chociażby, że nasi najstarsi kronikarze streścili wcześniejsze kroniki i zapisane w nich pradzieje państwa Piastów. Jest to po prostu błąd warsztatowy i brak odpowiedniego przygotowania, który doprowadza do wypaczenia historii i co najgorsze – przekłamywania jej obrazu.

stara baśń
Przytaczanie legend dynastycznych z Kroniki Galla Anonima jako źródeł wiedzy o imperium Lechitów jest tak samo poprawne, jak uznanie Starej Baśni za film historyczny

Stąd moja prośba do was, drodzy czytelnicy stali i sezonowi. Włączcie myślenie i nie łykajcie jak żabki wszystkich bzdur, które wam próbują wmówić ci pseudolek na swoich kanałach albo na swoich pseudo stronach. Wiem, że jako Polacy mamy straszne kompleksy narodowe i ciągle nam się marzy imperialna potęga, ale tworzenie teorii spiskowych tego nie naprawi.

PS. Wiem, ze czekacie na materiał o seksualności w średniowieczu – na pewno to w końcu napiszę. Nie wiem jeszcze kiedy, ale napiszę. Wkrótce też pojawi się tutaj recenzja „Czerwonego Syna” oraz podsumowanie połowy sezonu TWD i Agentów SHIELD. Oraz pewnie kolejne recapy odcinków iZombie i Ash vs. Evil Dead. Filmowe podsumowanie listopada połączone zostanie z podsumowaniem grudnia.

44 thoughts on “Obalamy mity #5 – Imperium Lachów albo rzecz o nagłym pojawieniu się państwa Polan

  • 3 lipca 2016 at 21:08
    Permalink

    Witam Serdecznie.
    Bardzo krytycznie podchodzę do wszelkich informacji historycznych w stylu „tak było”.
    Słusznie Pani zauważyła, że w sieci pojawia się olbrzymia ilość informacji o Imperium Słowiańskim dzięki któremu powstał cały znany nam świat itd.
    Jednak osobiście uważam, że zarówno narracja zwolenników jak i przeciwników (czyli miłośników klasycznej historii) ma jedną podstawową wadę – jest niespójna i brak jej logicznej ciągłości.
    1. Mamy Imperium Rzymskie a mimo to poza terenami zachodnich dzisiejszych Niemiec rzymianie tych terenów nie podbili. Ktoś zatem tam był.
    WIKI podaje, że Germanie i Sarmaci
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Cesarstwo_Rzymskie#/media/File:Roman_Empire_Map.png
    2. Należało by zadać pytanie kim są Germanie? Dlaczego uważamy, że Germanie to Niemcy. My mówimy Niemcy, oni sami Deutschland a jeszcze inni Aleman itd. Jest oczywiste, że nazwa nic nie wyjaśnia.
    Skoro tak to co się stało z Germanami skoro szmat czasu później pojawili się Słowianie o niskim stopniu cywilizacyjnym.
    3. Sarmaci – to kolejne ludy które zarejestrowali Rzymianie – tereny dzisiejszej Rosji i dawnych jej republik. Co się stało zatem z Sarmatami? Różnili się od Germanów czy może Rzymianie dokonali takiego podziału?
    4. Słowiańskie języki są podobne zarówno w gramatyce jak i brzmieniu niektórych słów do języków z Indii. Zastanawiające jest to, że sami hindusi zauważyli to https://www.youtube.com/watch?v=ptDVaVlw9m4
    Słowianie to powszechnie nazywani są ludami indoeuropejskimi .
    5. Dochodzimy do sytuacji w której powszechnie głosi się tezę, że Słowianie przybyli do Europy około VI w. naszej ery. Nie posługują się pismem choć Hindus z filmu dokonuje porównania na podstawie Sanskrytu i języka serbsko-chorwackiego. WIKI podaje, że https://pl.wikipedia.org/wiki/Sanskryt a tam czytamy, że:
    „Sanskryt jest językiem grupy satemowej – ś, podobnie jak w języku polskim s odpowiada w nim zachodnioeuropejskim spółgłoskom tylnojęzykowym. Jeśli grupa satem jest grupą genetyczną, oznacza to, że polski jest bliżej spokrewniony z sanskrytem niż np. z niemieckim czy francuskim.”
    by było jeszcze ciekawiej język ten jest datowany na okres z przed naszej ery
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Literatury_indyjskie#Literatura_sanskrycka
    6. Opierając się na WIKI odnoszę wrażenie, że „To się nie dodaje” bo uwzględniając ideę migracji ludów należało by uznać, że Słowianie pojawili się znikąd. Chyba, że podbili Sarmatów, przepędzili Germanów, którym Cesarstwo Rzymskie nie dało rady.
    7. Pamiętajmy o jedna podstawowej rzeczy „Historię piszą Zwycięscy” ta zasada jest stara jak świat i ciągle aktualna – powszechne przykłady : Enigma, Katyń, Polskie obozy Śmierci itp. Dlaczego miałoby być inaczej wiele tysięcy lat temu.

    Podsumowanie:
    Chciałbym by historia była prawdziwa, ale nigdy nie będzie bo zawsze jest subiektywna a nierzadko zakłamana. Polska miała cudowna unię Polsko-Litewską a dla Litwinów byliśmy zaborcami. Z tych też powodów uważam, że i Pani się myli i Ci co tworzą tezy o mitycznym supermocarstwie Słowian.

    Moje subiektywne zdanie w temacie.
    Posługując się Logiką i Poszlakami uważam, że Germanie i albo lub Sarmaci to Słowianie, byli na tych terenach i być może nie tworzyli struktur wielkich Państw, ale skutecznie obronili się przed Imperium Rzymskim.
    Zastanówmy się jak wyglądają Słowianie – włosy blond, c.blond, brąz, oczy niebieskie, szare, zielone głębiej osadzone, nosy proste głównie zadarte do góry , wystające kości policzkowe. Mężczyźni wysocy, silni, kobiety drobne ale też silne, brwi ciemne.
    Bardzo zdziwił mnie ten opis bo przypomina wymyśloną prze Hitlera na potrzeby propagandy (by uzyskać jedność społeczną) rasę Aryjczyków jako idealnych Niemców.
    Czytałem, że ludy Ariów (Ariowie) istnieli gdzieś opisywani w kronikach ale szczegółów nie podam. Jeśli istnieli i byli przed Słowianami to tłumaczyłoby odrobinę podobieństwo Słowian do Nordyków (np. wikingowie z Islandii na Euro 2016) – różnica to jasny blond włosów i jasna oprawa oczu. Niektórzy też twierdzą że Słowianie wywodzą się od Wikingów.

    Idąc tym tropem, mamy język podobny do starożytnych języków Indii, mamy Germanów i Sarmatów oraz brak opisów o wielkich wojnach z ludami z Indii zwanych Słowianami. Mamy nazwę Polski w wielu językach do dziś nazywają nas inaczej jako Lechistan (turecki) Lengyelorszag (węgierski) Lenkija (litewski) – przypadek? być może, ale podobieństwo nazw wskazuje na historyczne powiązania. Wielu rzeczy już nie zbadamy, ale z drugiej strony też nie możemy wierzyć we wszystko co nam mówią. Dziś się z tego śmiejemy a przecież kiedyś Ziemia była płaska. Różnica polega na tym, że fizyka poprawia wiedzę, a historii nie da się poprawić co nie oznacza, że należy w nią wierzyć bezkrytycznie.

    Reply
    • 4 lipca 2016 at 10:32
      Permalink

      Szanowny Rafaelu,
      twierdzisz, że sceptycznie odnosisz się do tez serwowanych przez tzw. turbosłowian, ale dalej w poście przytaczasz typową dla nich argumentację.
      Historii jakiej znamy oczywiście brakuje ciągłości i prawdopodobnie brakować jej będzie nadal. Nigdy tak naprawdę nie pozbędziemy się białych plam i wątpliwości.
      „Mamy Imperium Rzymskie a mimo to poza terenami zachodnich dzisiejszych Niemiec rzymianie tych terenów nie podbili. Ktoś zatem tam był. WIKI podaje, że Germanie i Sarmaci” – pamiętajmy, że tak naprawdę to wszystko jest bardzo płynne – jedne ludy przychodzą, inne odchodzą.
      „2. Należało by zadać pytanie kim są Germanie? Dlaczego uważamy, że Germanie to Niemcy. My mówimy Niemcy, oni sami Deutschland a jeszcze inni Aleman itd. Jest oczywiste, że nazwa nic nie wyjaśnia.
      Skoro tak to co się stało z Germanami skoro szmat czasu później pojawili się Słowianie o niskim stopniu cywilizacyjnym.” Germanie są Germanami, ale do ludów germańskich nie należą tylko Niemcy. Skoro za źródło podajesz Wikipedię, to polecam prześledzenie jakie plemiona wchodzą w skład Germanów i gdzie te plemiona w ostatecznym rozrachunku się znalazły: https://pl.wikipedia.org/wiki/Plemiona_germa%C5%84skie
      Jeśli chodzi o nazwy – my na naszych zachodnich sąsiadów mówimy Niemcy, co podobno miało się wziąć od przymiotnika „niemy”, bo właśnie niemi (a więc nie mówiący naszym językiem) byli dla nas Niemcy (https://pl.wikipedia.org/wiki/Niemcy#Etymologia). Określenie Aleman prawdopodobnie pochodzi od plemiona Alamanów.
      „3. Sarmaci – to kolejne ludy które zarejestrowali Rzymianie – tereny dzisiejszej Rosji i dawnych jej republik. Co się stało zatem z Sarmatami? Różnili się od Germanów czy może Rzymianie dokonali takiego podziału?”
      I dalej, skoro do jednych rzeczy uważasz Wikipedię za pewną, to dlaczego nie czytasz na niej o innych kwestiach? Proszę, żebyś nie musiał daleko szukać: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sarmaci
      „4. Słowiańskie języki są podobne zarówno w gramatyce jak i brzmieniu niektórych słów do języków z Indii. Zastanawiające jest to, że sami hindusi zauważyli to https://www.youtube.com/watch?v=ptDVaVlw9m4
      Słowianie to powszechnie nazywani są ludami indoeuropejskimi .”
      Zdradzę ci pewien sekret – Germanie to także ludy indoeuropejskie. A także Celtowie. Ale już Węgrzy czy Finowie do nich nie należą: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludy_ugrofi%C5%84skie
      „6. Opierając się na WIKI odnoszę wrażenie, że „To się nie dodaje” bo uwzględniając ideę migracji ludów należało by uznać, że Słowianie pojawili się znikąd. Chyba, że podbili Sarmatów, przepędzili Germanów, którym Cesarstwo Rzymskie nie dało rady.”
      Sarmaci, jak linkowałam gdzieś wyżej zostali przemieszczeni przez cesarstwo rzymskie.
      Jak pięknie zignorowałeś Hunów, Protobułgarów i Awarów, którzy napływając do Europy wymuszają przemieszczenie się Germanów.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_w%C4%99dr%C3%B3wka_lud%C3%B3w
      „. Pamiętajmy o jedna podstawowej rzeczy „Historię piszą Zwycięscy” ta zasada jest stara jak świat i ciągle aktualna – powszechne przykłady : Enigma, Katyń, Polskie obozy Śmierci itp. Dlaczego miałoby być inaczej wiele tysięcy lat temu.”
      Historię piszą zwycięzcy, jeśli już mamy być dokładni. C0 do wymienionych przykładów chciałabym dodać, że a) Alan Turing ostatecznie złamał szyfr Enigmy, posługując się wynikami polskich badań + w przypadku Enigmy naprawdę ciężko jest powiedzieć kto był pierwszy, ponieważ Niemcy przez cały okres używania maszyny doskonalili ją i zmieniali zasady jej działania; b) ale co jest pisaniem historii przez zwycięzców w przypadku Katynia? Wiadomym i całkowicie pewnym jest to, że zbrodnia została dokonana przez NKWD; c) polskie obozy śmierci uważam za problem z wnioskowaniem – leżą w Polsce, a więc są polskie.
      „Chciałbym by historia była prawdziwa, ale nigdy nie będzie bo zawsze jest subiektywna a nierzadko zakłamana. Polska miała cudowna unię Polsko-Litewską a dla Litwinów byliśmy zaborcami. Z tych też powodów uważam, że i Pani się myli i Ci co tworzą tezy o mitycznym supermocarstwie Słowian.”
      W świetle obecnej wiedzy mylą się ci od mocarstwa Słowian. Ignorują źródła, powołują się na falsyfikaty – ogólnie łykają wszystko, byle nie było to zgodne z „wersją watykańską”, jak to lubią określać.
      „Posługując się Logiką i Poszlakami uważam, że Germanie i albo lub Sarmaci to Słowianie, byli na tych terenach i być może nie tworzyli struktur wielkich Państw, ale skutecznie obronili się przed Imperium Rzymskim.”
      Germanie to Germanie, Sarmaci to Sarmaci. Ignorancja, a nie posługiwanie się poszlakami i logiką.
      „Zastanówmy się jak wyglądają Słowianie – włosy blond, c.blond, brąz, oczy niebieskie, szare, zielone głębiej osadzone, nosy proste głównie zadarte do góry , wystające kości policzkowe. Mężczyźni wysocy, silni, kobiety drobne ale też silne, brwi ciemne.
      Bardzo zdziwił mnie ten opis bo przypomina wymyśloną prze Hitlera na potrzeby propagandy (by uzyskać jedność społeczną) rasę Aryjczyków jako idealnych Niemców.
      Czytałem, że ludy Ariów (Ariowie) istnieli gdzieś opisywani w kronikach ale szczegółów nie podam. Jeśli istnieli i byli przed Słowianami to tłumaczyłoby odrobinę podobieństwo Słowian do Nordyków (np. wikingowie z Islandii na Euro 2016) – różnica to jasny blond włosów i jasna oprawa oczu. Niektórzy też twierdzą że Słowianie wywodzą się od Wikingów.”
      Wnioskowanie o przynależności etnicznej poprzez kolor skóry czy oczu jest już trochę przestarzałe i brzmi trochę jak metody, którymi posługiwali się antropolodzy nazistowscy.
      Co do Ariów – ciężko wpisać do hasło do wikipedii? https://pl.wikipedia.org/wiki/Ariowie
      Ostatniego zdania nie skomentuję nawet.
      „Mamy nazwę Polski w wielu językach do dziś nazywają nas inaczej jako Lechistan (turecki) Lengyelorszag (węgierski) Lenkija (litewski) – przypadek?”
      węg. Lengyelország, lit. Lenkija, tur. Lehistan (Polska przedrozbiorowa), pers. لهستان (Lahestân), orm. Լեհաստան (Lehastan) – od plemienia Lędzian/Lędziców, to z kolei od staroruskiego lub staropolskiego etnonimu lęděnin i jego zgrubienia lęch, być może od prasłow. *lędo – „pole”. Nazwa Lędzianin w języku ruskim została skrócona do Lach – taka forma upowszechniła się na wschodzie i została przyjęta przez Turków. Z drugiej strony Polacy od czasów Wincentego Kadłubka nazywali siebie Lechitami, wierząc, że pochodzą od legendarnego Lecha. 😉 to też można znaleźć na Wikipedii 🙂
      „ielu rzeczy już nie zbadamy, ale z drugiej strony też nie możemy wierzyć we wszystko co nam mówią. Dziś się z tego śmiejemy a przecież kiedyś Ziemia była płaska. Różnica polega na tym, że fizyka poprawia wiedzę, a historii nie da się poprawić co nie oznacza, że należy w nią wierzyć bezkrytycznie.”
      Owszem da się poprawić. Wykorzystując coraz to nowocześniejsze metody do badania tej historii. Ale wykorzystując je prawidłowo, zaś by móc analizować źródła trzeba posiadać podstawową wiedzę na temat krytyki źródła. Jeśli jej nie posiadają to nie wiedzą jak rozróżnić prawdziwe informacje od mitu.

      Reply
  • 7 września 2016 at 07:32
    Permalink

    W tej subiektywnej teorii zaprzeczenia jest Panie autorze zbyt wiele razy używane sformułowanie prawdopodobnie. Co prawdopodobnie obala Pańskie wywody, bynajmniej w części.

    Reply
    • 7 września 2016 at 09:17
      Permalink

      Ale przepraszam do kogo skierowany jest ten komentarz? Bo jeśli do autora artykułu to pragnę zwrócić uwagę, że autor jest autorką, na co prawdopodobnie powinno wskazywać jej imię.

      Reply
      • 17 maja 2017 at 08:34
        Permalink

        To jest słabo mówiący po polsku człowiek, który stara się udowodnić wszystkim, że pęknięcia w skałach, które pokazuje są śladami starszej cywilizacji. Używa tak konkretnych sformułowań jak „używali jakiegoś proszku”, „nie jestem w stanie wydatować” itp.
        Co do samych „śladów” – najlepiej byłoby porozmawiać o tym z geologami, ja się tam na skałach znam słabo.

        Reply
  • 1 stycznia 2017 at 17:13
    Permalink

    Witam,

    Przeczytałem z zainteresowaniem, ale zabrakło mi tu skomentowania informacji o wynikach badań historii Słowian i ich migracji w świetle wyników badań nad haplogrupą R1A1 (a w tym kontekście korzeni obecnej Polski i Polaków). Nie znalazłem krytyki pozycji ‚Słowiańscy Królowie Lechii” (Janusz Bieszk), zwłaszcza, że źródła są do zweryfikowania.
    Zapewne jestem jakąś częścią zjawiska, które (takie mam odczucie) pogardliwie zwiesz „turbosłowianizmem”, ale szukając prawdy o sobie i tym co mnie otacza, bliżej mi do Słowian z ich sposobem rozumienia świata niż do wyznawców „jedynie prawdziwych religii”. Poganin, goj czy giaur to pogardliwe określenia pozwalające lub wręcz nakazujące „nawrócenie” lub uśmiercenie innego człowieka. Święta Inkwizycja eliminowała nawet wyznawców tego samego Boga, ale też nie Jemu ona służyła ale dominacji KK… no, ale nie o historii instytucji religijnych chciałem pisać, tylko o poszukiwaniu korzeni własnej tożsamości, jako formie sprzeciwu przeciwko globalizacji i unifikacji.. czyli przeciwko zniewalaniu ludzi w wymiarze fizycznym i duchowym. Jestem ciekaw prawdy i tylko w tym względzie interesuje mnie historia, w tym także ciągłości od Lechitów do Polaków (bo wiele wskazuje na jej istnienie). Trudność polega ma tym, jak z różnych spisanych historii (także przez kolejnych zwycięzców”) ułożyć historię prawdziwą.
    Pozdrawiam

    Reply
    • 1 stycznia 2017 at 18:44
      Permalink

      Co do haplogrup – szczerze mówiąc ja sama nie wgłębiałam się w temat, chociaż generalnie uznawałam metodę przyjętą za totalnie ahistoryczną i niedowodzącą niczego. Natomiast warto zapoznać się z tym tekstem – zwłaszcza komentarz do „badań nad haplogrupą” jest godny uwagi i rozwiewa kwestię, dlaczego nie warto patrzeć na osławione A1R1: https://archeowiesci.pl/2013/01/28/genetycy-o-pochodzeniu-slowian/.
      Słowiańskich królów Lechii (jakie źródła są do zweryfikowania? Kronika Prokosza, która jest falsyfikatem, co wiedziano już w XIX wieku?) nie mam zamiaru tykać nawet półkilometrowym kijem, a po krytyce, jaką zafundowali mu ludzie z Sigillum Authenticum nie muszę już nawet nic dodawać…
      „o poszukiwaniu korzeni własnej tożsamości, jako formie sprzeciwu przeciwko globalizacji i unifikacji” – szukanie własnych korzeni jest ok, nie jest ok jednak zaprzeczanie wszelkim źródłom i udawanie, że to wszystko to wielki fałsz wymyślony po to, by zatrzeć ślady istnienia jakiegoś lechickiego imperium. Also „globalizacji i unifikacji.. czyli przeciwko zniewalaniu ludzi w wymiarze fizycznym i duchowym” kwalifikuje cię do tej grupy węszących spiski poszukiwaczy „chem trials”, „ataków cyfrowych” czy „broni sonicznej”.
      „Jestem ciekaw prawdy i tylko w tym względzie interesuje mnie historia, w tym także ciągłości od Lechitów do Polaków (bo wiele wskazuje na jej istnienie)”
      „Trudność polega ma tym, jak z różnych spisanych historii (także przez kolejnych zwycięzców”) ułożyć historię prawdziwą.”
      *trzask facepalmu* nigdy nie otrzymasz zrekonstruowanego obrazu „prawdziwej historii”, zwłaszcza dla okresu sprzed źródeł pisanych. Pozostaje wtedy wesprzeć się archeologią i innymi naukami historycznymi, żeby poznać możliwie najbardziej przybliżony obraz tego, co nazywamy przeszłością.
      Poza tym męczy mnie to ciągłe zarzucanie KRK zakłamywania historii – nie jestem osobą wierzącą, ani zwolenniczką jakiejkolwiek religii, ależ do cholery jasnej, mam już dość słuchania jojczenia, że „zwycięzcy napisali swoją wersję historii” – przecież Słowianie nie zostawili po sobie żadnych źródeł pisanych, więc jak mieli spisać swoją historię? Oraz jojczenia i marudzenia, że „Kościół katolicki specjalnie przekłamuje nasze dzieje” – zadam proste pytanie: co niby mieliby na celu?

      Reply
  • 1 stycznia 2017 at 21:36
    Permalink

    Zaskoczyła mnie Twoja dość nerwowa reakcja, ale już zupełnie nie rozumiem czemu akurat Ciebie miałoby męczyć „to ciągłe zarzucanie KRK zakłamywania historii”? Czym zatem jest Biblia dla KRK wg Ciebie (osoby niewierzącej)? Czym jest dla Ciebie religia i zinstytucjonalizowane związki wyznaniowe?
    To może Ci pomóc odpowiedzieć sobie na zadane na końcu proste pytanie o cele KRK, a być może zainteresujesz się tą instytucją bardziej, ewolucją tej instytucji i stosowanych przez nią metod działania.
    A co do teorii spiskowych to samo sformułowanie jest przykładem erystyki stosowanej. Nie możesz jednak zaprzeczyć, że spiski są w naszym świecie faktem.
    Wrzucanie wszystkiego czego się nie chce zgłębiać do jednego worka pod nazwą „sprawy, którymi nie warto się zajmować” lub po prostu „Brednie i Bzdury” (zgaduję tylko jak możesz taki worek nazywać), nie jest dobrą metoda poznawczą, a umieszczenie mnie tam razem z poszukiwaczami „chem trials”, „ataków cyfrowych” czy „broni sonicznej” jest zbyt pospieszne, co świadczy o braku wprawy w stosowaniu erystycznej ekwilibrystyki… ale „trening czyni mistrza”.
    A zatem na pożegnanie pytanie czego pragniesz: „Prawdy czy Zwycięstwa?”
    Pozdrawiam i pomyślności w przyszłość.

    Reply
    • 2 stycznia 2017 at 01:23
      Permalink

      Och, obawiam się, że próbujesz w marny sposób mnie sprowokować i wciągnąć mnie w bezsensowną dyskusję, w trakcie której będziesz sięgał po kolejne sztuczki, by wykazać „intelektualną” przewagę nade mną.
      Ale, Mariuszu, odpowiem na twój komentarz. Albo postaram się wyjaśnić, dlaczego ty i reszta turbosłowian nie ma racji. Zacznijmy of tego, że pytanie o Biblię pominę, bo nie mam prawa wypowiadać się za ogół chrześcijan czy wierzących. Dla każdego z nich Biblia może być czymś innym, choć doktrynalnie Kościoły chrześcijańskie uważają Stary i Nowy Testamtent za podstawę swojego funkcjonowania i fundament wiary o swoim bogu, a także po części za ogólny zbiór zasad, jakim powinni się kierować. Niektórzy szukają w niej odpowiedzi na dręczące och pytania o naturę człowieka, świata czy wszechświata.
      Odwracanie pytania skierowanego do ciebie nie jest dobrą taktyką. Przede wszystkim wykazujesz, że nie znasz odpowiedzi na to pytanie albo wiesz, że twoja odpowiedź jest łatwa do obalenia. Generalnie – nie wiem co ma Biblia do kwestii przekłamywania historii czy pisania jej pod Kościół katolicki.
      Co do tego „zainteresujesz się tą instytucją bardziej, ewolucji i sposobów działania” to jako historyk, dodatkowo specjalista od dziejów średniowiecza, konkretniej od jednego ze zbrojnych ramion tejże instytucji (Zakon Krzyżacki) jestem przekonana, że znam to wszystko w stopniu dobrym, a nawet bardzo dobrym.
      Spiski są faktem, ale nie jest nim ogólnoświatowy spisek, mający na celu zatajenie tajemnicy dziejów, by nie ujawnić Polaczkom, że ci byli kiedyś potęgą, bo przecież chcieliby znów tacy być i co wtedy zrobimy my, kościół i źli Germanie… Powiem to tak – Wielka Lechia, Imperium Lechickie to jedna wielka bzdura, leczenie narodowego kompleksu. Kiedyś odbywało się to za pomocą Polski od morza do morza, czyli szczytowego momentu potęgi państwa Jagiellonów, jednak chyba było to za mało, więc zwrócono się ku innym okresom historii, poszukując czegoś bardziej interesującego. Nie znaleziono, więc trzeba było dopisać sobie historyjki, które potem Bieszk i inni sprzedają ciemnemu ludowi, który wierzy w spiski i inne takie.
      Kiedy kończą się argumenty merytoryczne zaczyna się argumentacja ad personam, zarzucanie przeciwnikowi braku wprawy w „ekwilibrystyce erystycznej” (na marginesie dodam, że tylko osoby, które chcą uchodzić za bardziej inteligentne niż są próbują używać wyrazów uznawanych za „trudne” lub nie używane w mowie potocznej – ale to też jest już ad personam, a nie chcę zniżać się do twojego poziomu), kpiące zachęty do poćwiczenia.
      Na pożegnanie powiem – prawda nie jest tym, czego pożądają turbosłowianie, bo wtedy przestaliby mydlić sobie oczy bzdurami o imperium Lechitów. Tak samo jak prawdy nie chcą węszyciele spisków, ponieważ nie jest to prawda zgodna z ich wyobrażeniem…

      Reply
  • 2 stycznia 2017 at 13:19
    Permalink

    W moim pierwotnym komentarzu stwierdziłem tylko brak w Twojej wypowiedzi odniesienia do badań o haplogrupie R1A1 i książki J. Bieszka. Wspomniałem też o moim stosunku do Słowian i religii zinstytucjonalizowanych. Próbowałem też delikatnie zwrócić Twoją uwagę na pogardliwość epitetu „turbosłowianie”, bo stygmatyzowanie adwersarzy kończy wszelką merytoryczną dyskusję.
    Odniosłaś się do Bieszka i haplogrup, i gdybyś darowała sobie emocjonalne wtręty i wycieczki osobiste, to podziękowałbym za link do materiałów krytycznych i pożegnał.
    To nie ja Ciebie, ale Ty mnie sprowokowałaś… i niestety niepostrzeżenie dałem się wciągnąć w grę „Kto Kogo” na Twoich warunkach (możliwy kolejny zabieg erystyczny), z KRK i Lechitami już tylko w tle.. Mimo wyraźnych prowokacji ad personam założyłem jednak, że możesz nie dostrzegać własnych manipulacji, stąd uwaga o erystyce (stygmatyzowanie także jest jednym z narzędzi) i końcowe pytanie o prawdę i zwycięstwo.
    Mogłaś naszą dyskusję, która już nic nie wnosiła w sprawie Lechitów, przenieść na maila bo znasz mój adres (ja bym tak zrobił), co może wskazywać, że chcesz tu „błyszczeć”… ale w końcu to Twoja strona (a ja mogę się mylić).
    Jeszcze raz pozdrawiam.

    Reply
    • 2 stycznia 2017 at 14:17
      Permalink

      „W moim pierwotnym komentarzu stwierdziłem tylko brak w Twojej wypowiedzi odniesienia do badań o haplogrupie R1A1 i książki J. Bieszka.”
      No nie, nie tylko – zidentyfikowałeś się jako przedstawiciel konkretnego światopoglądu, a potem zacząłeś pojazd po KK, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe i czemu dałam konkretny wyraz zadając pytanie o to, w jakim celu Kościół miałby fałszować historię.
      „Próbowałem też delikatnie zwrócić Twoją uwagę na pogardliwość epitetu „turbosłowianie”, bo stygmatyzowanie adwersarzy kończy wszelką merytoryczną dyskusję.”
      Odwracanie kota ogonem, udawanie poszkodowanego i wskazywanie na adwersarza jako na tego, który jako pierwszy zaczął zabawiać się w pogardliwe określenia, zamiast odniesienia się do treści komentarza to typowe podejście prowokatora, który od samego początku nie chce prowadzić merytorycznej dyskusji.
      „gdybyś darowała sobie emocjonalne wtręty i wycieczki osobiste, to podziękowałbym za link do materiałów krytycznych i pożegnał.”
      Pragnę zauważyć, że emocjonalnych wtrętów nie było. Poza zaznaczenia zrezygnowania facepalmem. Wycieczki osobiste? Przypomnę, że pierwszy zaatakowałeś zarzucając mi „brak wprawy w stosowaniu erystycznej ekwilibrystyki” – to był atak ad personam, konkretny i pogardliwy.
      „To nie ja Ciebie, ale Ty mnie sprowokowałaś… i niestety niepostrzeżenie dałem się wciągnąć w grę „Kto Kogo” na Twoich warunkach (możliwy kolejny zabieg erystyczny), z KRK i Lechitami już tylko w tle.”
      Lechici i KRK jest dla ciebie tylko tłem, bo nawet się do tego, co piszę nie odnosisz.
      „Mimo wyraźnych prowokacji ad personam założyłem jednak, że możesz nie dostrzegać własnych manipulacji, stąd uwaga o erystyce (stygmatyzowanie także jest jednym z narzędzi) i końcowe pytanie o prawdę i zwycięstwo.”
      O a tu mamy kolejny atak ad personam – tym razem mający na celu wykazanie, że moja skromna osoba jest niezbyt inteligentna, albo nie na tyle ogarnięta, żeby być świadomą własnej manipulacji. Proszę cię, znów próbujesz odwrócić kota ogonem i zwalić winę na mnie za to, że ta dyskusja przerodziła się w przepychanki „kto kogo”.
      „Mogłaś naszą dyskusję, która już nic nie wnosiła w sprawie Lechitów, przenieść na maila bo znasz mój adres (ja bym tak zrobił), co może wskazywać, że chcesz tu „błyszczeć”… ale w końcu to Twoja strona (a ja mogę się mylić).”
      Swoje komentarze wraz z atakami ad personam pozostawiłeś w publicznym miejscu, dlaczego miałabym ukrywać resztę dyskusji przed czyimkolwiek wzrokiem? Ja niczego się nie wstydzę, ale jeśli ty wstydzisz się swoich wycieczek personalnych… to po kiego grzyba mnie atakowałeś?
      Ja jeszcze raz zapytam:
      1. „Kościół katolicki specjalnie przekłamuje nasze dzieje” – zadam proste pytanie: co niby mieliby na celu?”
      2. „jakie źródła [u Bieszka] są do zweryfikowania?”

      Reply
  • 3 stycznia 2017 at 01:20
    Permalink

    Wydaje mi się, że dokonujesz niczym nieuprawnionej nadinterpretacji moich słów a także imputujesz mi twierdzenia, których autorem nie byłem, o manipulacjach już wspominałem ale jeszcze o nich dalej napomknę.
    Proszę, wskaż mi mój personalny atak w moim pierwotnym komentarzu i fragment gdzie jakoby „zidentyfikowałem się jako przedstawiciel konkretnego światopoglądu” (biorąc pod uwagę dość precyzyjną definicję terminu „identyfikacja”).
    Nie znasz mojego światopoglądu, więc daruj sobie ocenę Twojego wyobrażenia o nim.
    „Kościół katolicki specjalnie przekłamuje nasze dzieje” – to nie moje stwierdzenie, nie ma zatem powodu bym miał się z niego tłumaczyć, co nie zmienia faktu , że KRK fałszuje historię lub przemilcza niewygodne fakty, bo jest to elementem prowadzonej przez niego polityki. Biblia (czyli modyfikowany przez wieki :konglomerat” Konstantyna z IV w.) jest tego doskonałym przykładem a pisma apokryficzne przykładem eliminacji informacji niewygodnych. Twoje pytanie o cele KRK uznałem za retoryczne (że oboje znamy odpowiedź, kwintesencja mojej powyżej) a zwróciłem je Tobie, by się upewnić… ale Ty wszędzie węszysz podstęp…
    czy tak trudno Ci założyć, że ktoś jest ciekaw Twoich poglądów bez zamiaru ich krytykowania?
    Przejrzyj naszą wymianę zdań i rozważ zasadność swojego twierdzenia o odwracaniu kota ogonem.
    Cieszy mnie jednak, że jesteś świadoma własnych manipulacji, przynajmniej w tej kwestii jesteśmy zgodni (bo w Twoją inteligencję nie wątpię). Moja uwaga o braku wprawy w stosowaniu narzędzi erystyki nie była wyrazem pogardy, tylko zwróceniem Twojej uwagi (a nie Tobie, bo nie jest to moim moim zadaniem) na widoczność Twoich manipulacji… ale to było dopiero w moim drugim wpisie.
    Co do emocjonalnych wtrętów… jak inaczej określiłabyś te sformułowania; „męczy mnie to”, „do cholery jasnej, mam już dość słuchania jojczenia”, „jojczenia i marudzenia”… to z Twojej odpowiedzi na mój pierwszy wpis.
    Nie wiem kim jesteś, ale ciekawe za kogo się uważasz, skoro o własnej nacji wyrażasz się pogardliwie „Polaczki”?… ale to oczywiście tylko retoryczne pytanie.
    Dziękuję za zainicjowanie interesującej w pewnym względzie interakcji i oczywiście pozdrawiam.

    Reply
  • 24 stycznia 2017 at 18:41
    Permalink

    Ja tylko dodam jedno: opuście w końcu (historycy) swoją strefę komfortu. Ta jedna zmiana pomoże Wam zrozumieć, że poznanie świata, zaczyna się od różnych teorii.

    Proszę zauważyć ile osób popiera teorie Lechii, a ile jest Was (historyków), którzy zażarcie jej bronicie. Tylko teraz sytuacja zaczyna wyglądać inaczej, bo musicie udowodnić, że macie rację. Niestety: nie uznajecie genetyki, bronicie się, że kultura to nie „rasa”, nie ma źródeł pisanych itp., itd. poproszę jeden dowód na obalenie badań genetycznych.

    Na szczęście statystka jest dla Was nie do przeskoczenia, bo wiecie, że tutaj nie macie żadnej władzy…nie wciśniecie ciemnoty, nie napiszecie na nowo. Ja wierze matematyce, nie kronikom pisanym przez anonimów itp. Dla mnie krew się liczy i chce znać swoje korzenie. Wiedzieć kim jestem.

    dziękuje i do widzenia
    pm

    Reply
    • 25 stycznia 2017 at 01:44
      Permalink

      Ufam matematyce, czyli jeśli 500 osób powie ci, że jesteś koniem to kupisz sobie siodło?
      Poza tym poznanie teorii nie oznacza od razu ich akceptacji. Żeby coś z teorii stało się faktem należy to udowodnić posługując się źródłami. Prawdziwymi, a nie fałszerstwami pisanymi przez XVII czy XVIII wiecznych twórców fantasy, bo tak ich można określić już, jako jedni z pierwszych pisali alternatywną historię.
      Genetyką nie udowodnisz istnienia Wielkiego Imperium Lechii, bo co z tego, że ileś tam osób na tym obszarze wywodzi się z jakiejś grupy genetycznej? Nie oznacza to od razu tego, że byli zorganizowani w jakąś zwartą społeczną strukturę czy coś…
      Plus uważaj, bo genetyka może cię zawieść. I co będzie jeżeli okaże się, że zamiast potomkiem szlachetnych wojowników Lechii jesteś w 1/64 potomkiem Mongołów, 1/4 Słowianinem, 1/4 Germaninem a reszta to taki tygiel, że głowa mała? ^^

      Reply
      • 25 stycznia 2017 at 16:59
        Permalink

        🙂 i właśnie dlatego kocham matematykę, której nie potraficie. Jak przeczytasz to co napisałaś:

        „Ufam matematyce, czyli jeśli 500 osób powie ci, że jesteś koniem to kupisz sobie siodło?”

        przecież, z założenia kłamią, bo jestem ssakiem. Świadczą o tym dowody. Kogo zaliczamy do ssaków…ale o bez znaczenia. Właśnie ta ideologia Wami kieruje, to Wasza strefa komfortu. Wszyscy historycy tak mówili, to tak jest. Przecież świadczą o tym fakty zapisane w kronikach, które to my historycy uznaliśmy za prawdziwe. Wiem co starasz się udowodnić, że od strony statystycznej ja i koń mamy 3 nogi. Tylko w tym rzecz, że badań genetycznych nie można podważyć (chyba że przeprowadziłaś dowód, chętnie poznam).

        Reasumując jeżeli dana populacja istniała tutaj od dłuższego czasu to Twoje założenie:
        „Nie oznacza to od razu tego, że byli zorganizowani w jakąś zwartą społeczną strukturę czy coś…”
        bardziej powinno brzmieć:
        nie mamy podstaw do twierdzenia, że nie byli zorganizowani w jakąś zwartą społeczną strukturę czy coś…chyba, że jednak byliśmy barbarzyńcami i wycinaliśmy się wzajemnie. Czy któraś grupa, która żyje do czasów obecnych ma taki przebieg jak zakładasz?

        PS. Ja się nie boje poznania mojego kręgosłupa. Chociaż będę wiedział kim jestem.

        Reply
        • 25 stycznia 2017 at 23:03
          Permalink

          „przecież, z założenia kłamią, bo jestem ssakiem. Świadczą o tym dowody. Kogo zaliczamy do ssaków…”
          Mam dla ciebie złą wiadomość. A nawet kilka. Po pierwsze konie są ssakami. Po drugie z napisałeś coś takiego: „Proszę zauważyć ile osób popiera teorie Lechii, a ile jest Was (historyków), którzy zażarcie jej bronicie. (…) Ja wierze matematyce, nie kronikom pisanym przez anonimów itp.”, więc wychodzi, że wierzysz, że większość ma rację. Dlatego weźmy sobie tę sytuację, o której pisałam powyżej. Jest próba pięciuset osób. Pytamy ich o kwestię tego, kim jesteś. Cała pięćsetka jednogłośnie ogłasza cię koniem. Rozumując po twojemu musieliby mieć rację. Byłbyś koniem. Ale przecież się mylą, bo jesteś człowiekiem, prawda? Zatem na logikę biorąc większość może się mylić, co oznacza, że ta „większość wierząca w Wielką Lechię” również może być w błędzie. Danke schon, rozbroiłeś się sam. 🙂

          Reply
          • 26 stycznia 2017 at 10:20
            Permalink

            ok, z ssakami popłynąłem. Jednak dalsze Twoje rozważania są obarczone błędem.
            Zauważ moją logikę: badania statystyczne -> wynik -> brak dowodów podważających poprawność analiz. Twój wywód z koniem: hipoteza -> wynik -> dowód nie wprost: hipoteza jestem koniem, mam kopyta – nie, hipoteza odrzucona, brak podstaw do przyjęcia odpowiedzi ludzi. Dla mnie badania „naukowo”-historyczne (naukowo w cudzysłowie, nie uważam jej za nauki, Nobel podobnie – od razu napiszesz, że matematyki też tam nie ma, ale jest fizyka, a to już zastosowanie matematyki) są do podważenia w całej rozciągłości, a już tym bardziej te sprzed 1000 roku.

            właśnie chodzi o to, aby najtęższe głowy to zbadały od każdej możliwej strony. Nie odrzucały bo tak zawsze było.

  • 26 stycznia 2017 at 19:31
    Permalink

    @pm
    „Zauważ moją logikę: badania statystyczne -> wynik -> brak dowodów podważających poprawność analiz. Twój wywód z koniem: hipoteza -> wynik -> dowód nie wprost: hipoteza jestem koniem, mam kopyta – nie, hipoteza odrzucona, brak podstaw do przyjęcia odpowiedzi ludzi.” Nie, u ciebie jest to samo – hipoteza „Wielka Lechia istniała” – > badanie statystyczne -> wynik -> dowód nie wprost. Bo dowód wprost byłby zachowanym źródłem materialnym – nie wiem zachowanym tekstem, świątynią, czymkolwiek, co wskazywałoby jednoznacznie – Wielka Lechia istniała. Jeżeli czegoś takiego nie ma to możesz próbować udowadniać mi na przykładzie statystycznym (a z twojego wywodu tak przecież wynika: większość nie może się mylić), za pomocą „dowodu nie wprost” i innych takich bzdur.
    „Dla mnie badania „naukowo”-historyczne (naukowo w cudzysłowie, nie uważam jej za nauki, Nobel podobnie – od razu napiszesz, że matematyki też tam nie ma, ale jest fizyka, a to już zastosowanie matematyki) są do podważenia w całej rozciągłości, a już tym bardziej te sprzed 1000 roku.”
    Czekaj, mówisz o badaniach naukowych sprzed 1000 roku czy badania dotyczące okresu przed 1000 rokiem?

    Reply
    • 30 stycznia 2017 at 20:02
      Permalink

      Wlasnie najpiekniejsze jest to ze ja nic nie musze udowadniac. Nadal nie rozumiesz. To wy broniacy swojej strefy komfortu musicie to zrobic. Jak narazie na wszystkich stronach (obu stron dyskusji) nie widzialem dowodu.
      Jednak po waszej, krytykujacych mysl o turbo widze wielka ignorancje.

      Ale jak to mowil medrec z tybetu… nadeszla faza opluwania.

      Reply
      • 30 stycznia 2017 at 20:30
        Permalink

        Wielką ignorancję, bo odrzucamy pseudo dowody i pseudo wywody, kwestionujemy metodę naukową i wszystko, co z tym związane? Plus nieistnienia nie da się udowodnić, dlatego zadaniem strony turbosłowiańskiej jest udowodnić istnienie.

        Reply
  • 26 lutego 2017 at 23:43
    Permalink

    Fajnie piszecie i sprawiacie wrażenie obytych w temacie Lechitów, jednak przejawiacie pewne niekonsekwencje i uprzedzenia – a to powoduje niekompletność rozważań. Nasza polska historia głoszona jest oraz pisana od osławionego roku 966, aż do wychwalanej komuny, okrągłego stołu, grubej kreski i jeszcze grubszych afer. A tak naprawdę to co istotne zostaje utajnione. Jeżeli chodzi o badania DNA i haplogrupę R1A1, to one potwierdzają, że Słowianie żyją tu od około 10.700 lat. Nasza typowo polska podgrupa to R1A1A7. My identyfikujemy się z tą dużą grupa, pisze się o wielu plemionach działających na tych terenach jako jeden organizm. Bardzo ważnym argumentem w sprawie jest to, że nie mamy własnych źródeł pisanych, bo zostały umyślnie zniszczone. To co się mówi i pisze o Lechistanie, Lachach i Laszkach, to materiały historyczne innych narodów. Nawet kroniki niemieckie piszą o królach Lechickich. ITD. Więc ktoś, kto autorytatywnie wypowiada się na pewne tematy i stawia tezę, a później pisze, że niezbyt dokładnie poznał temat jest w wielkim błędzie. Niepolskich dowodów na istnienie tu dużego organizmu państwowego jest aż nadto. Począwszy od Herodota (ojca historii) i poprzez wielu innych potwierdzane jest istnienie imperium. Zresztą z którym handlowało Cesarstwo Rzymskie. Zobaczcie poczet królów lechickich w Częstochowie, obejrzyjcie zalane wodą lochy grobowe lechitów, apokryfy, kroniki, mapy, itd.
    Najpierw należy poznać fakty historyczne, później legendy i mity – i dopiero można zacząć dysputę. a tak wygląda to jakby rozmawiać o procesie palenia nie znając podstawowych czynników potrzebnych do tego procesu.
    Proszę poczytać i Pozdrawiam.
    PS. Trafiłem tu przypadkiem i zainteresował mnie temat, bo dużo czytałem na te tematy i pomimo iż nie uważam się za znawcę tematu, widzę bardzo duże luki w dyspucie. A to, że historię piszą zwycięzcy i że jest ona zafałszowana – TO PRAWDA! Można by tu książki pisać i wiekami się spierać.
    Jednak zastanawia jeden temat (moim zdaniem bardzo ważny) tj.: DLACZEGO NAS POLAKÓW, TAK USILNIE STARA SIĘ POZBAWIĆ WSZELKICH NARODOWOŚCIOWYCH PRAW HISTORYCZNYCH? W tym pytaniu jest wiele aspektów, a jednym z ważniejszych jest to, że JEŻELI NIE ZNASZ SWOJEGO POCHODZENIA – TO NIE WIESZ KIM JESTEŚ! I to nam Polakom (Lachom) się wmawia od 966 roku.

    Reply
    • 1 marca 2017 at 10:37
      Permalink

      „My identyfikujemy się z tą dużą grupa, pisze się o wielu plemionach działających na tych terenach jako jeden organizm.”
      Gdzie się pisze? Poproszę o a) wiarygodne opracowanie historyczne, b) wiarygodne źródło historyczne – wtedy będziemy mogli porozmawiać na temat tego, czy się pisze czy nie 😉
      „Nawet kroniki niemieckie piszą o królach Lechickich.”
      Czy piszesz o tym: https://books.google.pl/books?id=nZgBAAAAQAAJ&printsec=frontcover&hl=pl&source=gbs_ge_summary_r&cad=0#v=onepage&q&f=false ?
      „Począwszy od Herodota (ojca historii) i poprzez wielu innych potwierdzane jest istnienie imperium.”
      Tak to jest, jak czyta się kroniki i źródła historyczne bez przygotowania historycznego. Wyciąga się potem bzdury zamiast wniosków. Proszę o podanie cytatu z Herodota, który udowodni istnienie wielkiej lechii…
      ” Zresztą z którym handlowało Cesarstwo Rzymskie.”
      A taką wiedzę masz skąd…? Cytat, źródło, opracowanie HISTORYCZNE, a nie pseudohistoryczne.
      „poczet królów lechickich w Częstochowie”
      XVIII-wieczne malowidło, które z realiami historycznymi nie ma nic wspólnego.
      „zalane wodą lochy grobowe lechitów”
      Tutaj to już popłynąłeś – i chyba wiem, w którą stronę, ale nie będę nawet o tym mówić.
      „apokryfy, kroniki, mapy, itd”
      Kroniki należy umieć czytać i umieć ustalić ich wiarygodność. Mapy, cóż… po sieci krąży jedna przerobiona mapa, którą wszyscy Lechici uważają za prawdziwą. A wyraźnie widać na niej fotomanipulację.
      „Najpierw należy poznać fakty historyczne, później legendy i mity – i dopiero można zacząć dysputę. a tak wygląda to jakby rozmawiać o procesie palenia nie znając podstawowych czynników potrzebnych do tego procesu.
      Proszę poczytać i Pozdrawiam.”
      Ja także polecam poczytać – zwłaszcza o metodologii badań historycznych, chociażby prace Topolskiego. Potem dopiero zabierać się za czytanie i analizę źródeł historycznych.
      „Trafiłem tu przypadkiem i zainteresował mnie temat, bo dużo czytałem na te tematy i pomimo iż nie uważam się za znawcę tematu, widzę bardzo duże luki w dyspucie.”
      Ja za to widzę duże luki w twojej wiedzy.
      „DLACZEGO NAS POLAKÓW, TAK USILNIE STARA SIĘ POZBAWIĆ WSZELKICH NARODOWOŚCIOWYCH PRAW HISTORYCZNYCH”
      A co to takiego te narodowościowe prawa historyczne?

      Reply
      • 9 kwietnia 2017 at 13:34
        Permalink

        Powszechnie wiadomo, że istnieją osoby, które chcą być najmądrzejsze i najważniejsze. Bez względu na okoliczności i czas zawsze próbują dowodzić swoją ważność i „elokwentność”! Kolokwialnie pisząc: „Zawracają 4-litery”! Poza tym, mam pewną uwagę, wnioskując ze zdjęcia, wiekowo jesteś „młodziutka” i takie” tykanie” zastanawia – chyba, że […] i tu jest miejsce na twoje pseudonaukowe wywody. Czasami poszukuję pewnych rzeczy i przeglądam internet, a że nie skasowałem strony trafiłem tu ponownie. Tak przy okazji znalazłem kilka minut na odpowiedź:
        Po pierwsze, nie jest to rozprawa naukowo-historyczna, czy akademicka dysputa argumentacyjna, więc nie wymaga środków dowodowych w sensie dowodu. To tylko krótkie tematyczne wrzutki i uwagi kierunkujące poszukiwania i poszerzanie, m.in. twoich wiadomości. Poza tym, jak pisałem przypadkiem trafiłem na tę dysputę, która zawiera wiele logicznych niekonsekwencji. Moją domeną są inne zajęcia, a nie prowadzenie jałowych dyskusji i dowodzenie, że nie jest się wielbłądem. Wiedza jest w cenie!
        Po drugie, nie opieram się na wątpliwych opowieściach z tysiąca i jednej nocy. To co nadmieniłem jest w części lub w całości dowiedzione – masz czas i chęci, to proszę szukać dowodów pośród kronik, artefaktów, opisów, starożytnych map i wielu innych rzeczy.
        Po trzecie dobrze poznałem fakty historyczno-prawne, bo studiowałem te sprawy i mogę postawić tezę, że kodeks Hammurabiego znaleziony w bibliotece Asurbanipala nie był pierwszym kodeksem zawierającym zbiór praw. Nie wszystko zostało jeszcze odkryte i wszystko jest możliwe. Np. wiele pisze się o narodzie niemieckim, a faktycznie nie ma takiego narodu, ponieważ jest to mieszanka plemienna w pełni nie spełniająca definicji „NARODU” jako takiego, a mienili się rasą wyższą (narodem nadludzi). Funkcjonowało nawet Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. ITD. ITP. W tym był i jest jakiś cel – dlatego należy szukać odpowiedzi, a nie zachłystać się, np. dwoma przeczytanymi książkami.
        Po czwarte, badania haplogrup Y-DNA, póki co są nie do obalenia. No chyba, że jesteś „oświecona” i potrafisz obalić genetykę i przedstawić inne pewniki dowodowe.
        Po piąte, proszę się nauczyć czytać ze zrozumieniem, bo póki co wyodrębniasz pojedyncze słowa, zwroty, czy zdania i zadajesz pytania. Powołujesz się na metodologię badawczą. itp., a nie rozumiesz prostego pełnego zdania pytającego:
        [„DLACZEGO NAS POLAKÓW, TAK USILNIE STARA SIĘ POZBAWIĆ WSZELKICH NARODOWOŚCIOWYCH PRAW HISTORYCZNYCH” A co to takiego te narodowościowe prawa historyczne?”] – Co w książkach nie było i nie masz pojęcia, co to jest? Oj, dziecko?!
        No, skoro nie rozumiesz tego, to ręce opadają – Należy więc rozpocząć naukę od początku i poprzez podstawowe pojęcia LOGICZNIE dochodzić do faktów historycznych. Bez wkuwania pojęć – np.: – Co to jest homo sapiens, sapiens, wędrówki, grupy społeczne, plemię, naród, czy historia narodowa ? ITP.
        Później:
        – Zacznij może od tego – Którym z kolei był chrzest w 966 r. ? (powinno wyjść, że trzecim). Dalej pójdzie już łatwiej. Jednak, należy przy tym pamiętać kim jesteś, ponieważ historię dla Polski i Polaków pisali inni, m.in. zaborcy. I z punktu widzenia niezależnego bytu solidaryzującego się z tą ziemią zrozumiesz, że było inaczej niż nas uczono w szkołach. Natomiast z punku widzenia tych, co pisali nam historię jesteśmy zupełnie kimś innym, niż solą tej ziemi. Historia, geologia i podobne im nauki, to nie Topolski i jemu podobni, to nie systematyki badań, ale fakty. I tu twoje dociekanie po słowach, zdaniu, czy zwrocie znajduje pełne potwierdzenie w poszukiwaniach w kronikach, artefaktach, mapach, itp. UMIEĆ SZUKAĆ I WNIOSKOWAĆ, TO CENNA I PIĘKNA SPRAWA, BOWIEM NIE WSZYSTKO WYPOWIEDZIANO, NIE WSZYSTKO ZAPISANO, NIE WSZYSTKO ZOSTAŁO ODKRYTE. Skoro się tym zajmujesz, to życzę powodzenia, albowiem zostało jeszcze wiele do odkrycia i powiedzenia. Na koniec, skoro mogę coś podpowiedzieć, to to, żebyś nigdy nie przyjmowała za pewniki, to co już odkryto i zapisano (interpretacyjność). Zapisane rzeczy mogą stanowić pomoc naukową, podpowiedź, itd. – JEDNAK INICJATYWNOŚĆ I KREATYWNOŚĆ, ZAWSZE POWINNY STANOWIĆ TWOJĄ WEWNĘTRZNĄ POTRZEBĘ – wówczas dokonasz czegoś wielkiego.
        Pozdrawiam

        Reply
        • 9 kwietnia 2017 at 17:24
          Permalink

          „Poza tym, mam pewną uwagę, wnioskując ze zdjęcia, wiekowo jesteś „młodziutka” i takie” tykanie” zastanawia – chyba, że […] i tu jest miejsce na twoje pseudonaukowe wywody.”
          Nie mam argumentów merytorycznych, więc wezmę argument o wieku dyskutantki – „odhaczone”. Plus co możesz wiedzieć o moim wieku? Zaś jeśli chodzi o „tykanie”, pamiętaj, jesteś w moim fragmencie internetu, więc wiesz… będę mówiła do ciebie tak jak będzie mi się podobało, póki mieści się to w granicach ogólnie przyjętej kultury. Nie zamierzam ci też panować czy zwracać się do ciebie inaczej, bo jesteś zwykłym anonimem z internetu.

          „Po pierwsze, nie jest to rozprawa naukowo-historyczna, czy akademicka dysputa argumentacyjna, więc nie wymaga środków dowodowych w sensie dowodu.”
          Tak, jasne, ty nie musisz mi niczego udowadniać, ale ja już muszę tobie… Podwójne standardy? In the other hand – jeśli nie ma dowodu to każdy twój argument jest inwalidą, jak to mawiają internety.

          „Moją domeną są inne zajęcia, a nie prowadzenie jałowych dyskusji i dowodzenie, że nie jest się wielbłądem. Wiedza jest w cenie!”
          Wiedza jest w cenie, owszem. Co oznacza, że aby wykazać się wiedzą musisz podać dowód.

          „Po drugie, nie opieram się na wątpliwych opowieściach z tysiąca i jednej nocy. To co nadmieniłem jest w części lub w całości dowiedzione – masz czas i chęci, to proszę szukać dowodów pośród kronik, artefaktów, opisów, starożytnych map i wielu innych rzeczy.”
          Argument „poszukaj sobie sama, ja nie muszę ci niczego udowadniać, bo wszystko jest w kronikach – odhaczony. BINGO!

          „Po trzecie dobrze poznałem fakty historyczno-prawne, bo studiowałem te sprawy i mogę postawić tezę, że kodeks Hammurabiego znaleziony w bibliotece Asurbanipala nie był pierwszym kodeksem zawierającym zbiór praw. Nie wszystko zostało jeszcze odkryte i wszystko jest możliwe.”
          Nie wszystko jest możliwe. Co do odkryć – jest ich coraz mniej i cała masa przepadła lub przepadnie zanim zdążymy je odkryć. Plus co ma Hammurabi do Słowian?

          „Np. wiele pisze się o narodzie niemieckim, a faktycznie nie ma takiego narodu, ponieważ jest to mieszanka plemienna w pełni nie spełniająca definicji „NARODU” jako takiego, a mienili się rasą wyższą (narodem nadludzi). Funkcjonowało nawet Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego. ITD. ITP.”
          Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego było nazwą obiegową, ale nigdy nie używaną oficjalnie.
          „W tym był i jest jakiś cel – dlatego należy szukać odpowiedzi, a nie zachłystać się, np. dwoma przeczytanymi książkami.”
          Owszem był, nie trzeba nawet szukać tego w książkach:
          „Dopiero w 1441 pojawiła się potoczna nazwa (nigdy urzędowa) „Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego”, która, inspirowana niemieckimi ambicjami narodowymi i złupieniem Rzymu 86 lat później, miała wyrażać immanentną przynależność godności cesarskiej do monarchów wybieranych przez kraje niemieckie zgodnie z ich prawami. Nazwa ta przetrwała także w historiografii jako popularne określenie Rzeszy Niemieckiej późnego średniowiecza i okresu XVI-XVIII wieku, jednakże w aktach prawnych Cesarstwa pojawiła się tylko raz i, co należy podkreślić, nigdy nie funkcjonowała jako urzędowa nazwa jakiegokolwiek państwa.”
          cytat stąd: https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99te_Cesarstwo_Rzymskie#Tytu.C5.82_w.C5.82adcy

          „[„DLACZEGO NAS POLAKÓW, TAK USILNIE STARA SIĘ POZBAWIĆ WSZELKICH NARODOWOŚCIOWYCH PRAW HISTORYCZNYCH” A co to takiego te narodowościowe prawa historyczne?”] – Co w książkach nie było i nie masz pojęcia, co to jest? Oj, dziecko?!”
          Oj, dziecko, nie potrafisz mi odpowiedzieć na proste pytanie, odnośnie użytego przez ciebie terminu, co oznacza, że wytworzyłeś sobie go na własny użytek, a potem mojego pytania o sens i znaczenie frazy: „narodowościowe prawa historyczne” używasz jako argument w stosunku do mojej niewiedzy? Słabe, koleś, słabe.

          ” Należy więc rozpocząć naukę od początku i poprzez podstawowe pojęcia LOGICZNIE dochodzić do faktów historycznych.”
          No to już zaczynaj, bo widzę u kogo brakuje tej logiki i wiedzy. Nie zapominaj jednak, żeby jednak zapoznawać się z materiałami popartymi badaniami historycznymi, a nie pseudohistorycznymi. Pamiętaj pan Bieszk i pan Szydłowski nie posługują się metodami naukowymi, a więc nie potrafią naturalnie formułować wniosków.

          „– Zacznij może od tego – Którym z kolei był chrzest w 966 r. ? (powinno wyjść, że trzecim). ”
          Ciekawie skąd takie informacje czerpiesz.

          „Jednak, należy przy tym pamiętać kim jesteś, ponieważ historię dla Polski i Polaków pisali inni, m.in. zaborcy.”
          No tak, Gall Anonim był zaborcą jak jasny gwint. A Długosz tym bardziej, prawda? Poza kronikarzami rodzimymi owszem wydarzenia z historii naszego kraju wspominali również Thietmar czy inni, ale nie przypominam sobie, by któryś z nich należał do zaborców. Poza tym polecam zapoznać się z historią historiografii oraz no cóż wyjść do jakiejkolwiek biblioteki akademickiej, po to by dowiedzieć się, czy rzeczywiście obecnie korzysta się z XIX wiecznych opracowań (podpowiem – nie, obecnie książki nawet sprzed 89 r. uznaje się za mocno… przeterminowane, a na pewno niezgodne z obecnym stanem badań).

          „I z punktu widzenia niezależnego bytu solidaryzującego się z tą ziemią zrozumiesz, że było inaczej niż nas uczono w szkołach.”
          Czekaj, najpierw sugerujesz, że jestem niezależnym bytem, po czym przywłaszczasz sobie prawo do mówienia co zrozumiem, a czego nie zrozumiem. Gdzie jest zatem moja niezależność? Chyba, że polega ona na tym, że niezależnie mogę mieć poglądy tylko zbieżne z tobą? Plus – historia nauczana w szkole z pewnego powodu jest uproszczona, ma raczej rozbudzić zainteresowanie, aniżeli pokazać pewne fakty.

          ” Natomiast z punku widzenia tych, co pisali nam historię jesteśmy zupełnie kimś innym, niż solą tej ziemi.”
          Mam dość jojczenia – zaborcy zmienili naszą historię i napisali ją całkiem od nowa. Bo to bzdura, powielana bez żadnego poparcia.

          „Historia, geologia i podobne im nauki, to nie Topolski i jemu podobni, to nie systematyki badań, ale fakty.”
          Nie jesteś w stanie rozpoznać faktu od bzdury bez poznania metod badawczych i bez uczenia się o krytyce źródła i innych rzeczy z zakresu nauk pomocniczych historii. A wiesz dlaczego? Bo potem głupiego napisu rzymskiego nie jesteś w stanie rozczytać i wychodzą ci jakieś głupoty.

          „UMIEĆ SZUKAĆ I WNIOSKOWAĆ, TO CENNA I PIĘKNA SPRAWA, BOWIEM NIE WSZYSTKO WYPOWIEDZIANO, NIE WSZYSTKO ZAPISANO, NIE WSZYSTKO ZOSTAŁO ODKRYTE”
          Szukać może i umiesz, ale nie potrafisz ocenić odnalezionego materiału. Co z tego, że znajdziesz kawałek papieru, skoro a) nie będziesz potrafił go rozczytać b) nie będziesz w stanie zweryfikować zawartych w nim informacji.

          „Na koniec, skoro mogę coś podpowiedzieć, to to, żebyś nigdy nie przyjmowała za pewniki, to co już odkryto i zapisano (interpretacyjność). Zapisane rzeczy mogą stanowić pomoc naukową, podpowiedź, itd. – JEDNAK INICJATYWNOŚĆ I KREATYWNOŚĆ, ZAWSZE POWINNY STANOWIĆ TWOJĄ WEWNĘTRZNĄ POTRZEBĘ – wówczas dokonasz czegoś wielkiego.”
          Oż fak, teraz jeszcze wyjeżdżasz z coachingiem. Lol, nie wytrzymałam. Moją potrzebą jest dementować dezinformację takich jak ty, oszołomów, którzy myślą, że aby poznać historię wystarczy przeczytać jedno czy drugie źródło. Gdyby tak było, studia historyczne nie byłyby potrzebne.
          I nie, nie przyjmuję twoich pozdrowień, bo uważam, że pozdrowienia od osoby, która w dyskusji używała stwierdzeń „oj, dziecko”, „wiekowo jesteś młodziutka” i innych, które miały sprawić, że moje wypowiedzi będą mniej wartościowe i mniej prawdziwe ze względu na to, że w twoim mniemaniu jestem „młodziutka”, więc zapewne na niczym się nie znam, są pustym słowem, aniżeli czym innym.
          Żegnam bez żalu, kolejna twoja wypowiedź zostanie potraktowana jako spam i tam trafi.

          Reply
  • 1 marca 2017 at 00:01
    Permalink

    Kłam temu artykułowi zadają dwa fakty:
    1) Waza z Bronocic (wskazuje że na terenach tzw. Lechii była cywilizacja, która w 3635-3370 p.n.e. zajmowała się rolnictwem czyli uprawą roli)
    2) Badania genetyczne przeprowadzone przez amerykanów, z których wynika że historia polski zapisana w genach sięga 10,5 tys. lat. 🙂

    Reply
    • 1 marca 2017 at 10:50
      Permalink

      Ale co ma waza z Bronocic (nota bene jedna z pozostałości po kulturze pucharów lejkowatych) ma do istnienia wielkiej lechii?
      2) nadal nie udowadnia to istnienia wielkiej lechii na tych terenach.

      Reply
      • 5 marca 2017 at 00:37
        Permalink

        Może nie udowadnia to istnienie Imperium ale w takim razie dlaczego Rzym nie przejął te tereny? Żyzne ziemie i dostęp do chociażby bursztynu miałby być wystarczającym powodem zwłaszcza że nie istniało tam państwo. A co wały żmijowe? Trochę długie jak na pracę plemion rolniczych. Pozdrawiam.

        Reply
        • 5 marca 2017 at 01:23
          Permalink

          Podbijanie ziem polskich wymagałoby nie tylko zbrojnego dotarcia tam, ale również podbicia terenów, które nas otaczają – chociażby ziem należących do plemion germańskich, żeby móc swobodnie prowadzić aprowizację i dosyłać ewentualne posiłki. A przypomnę, że Rzym po 9 r. n.e. (powstanie w Germanii pod wodzą Arminiusza i porażka Kwintyliusza Warusza w lesie Teutoburskim) utracił wszystkie ziemie na wschód od Renu oraz nigdy ich nie odzyskał. Z resztą cesarze rzymscy nie płakali z tego powodu – Tyberiusz mimo sukcesów, które kilka lat później odnosił w Germanii Germanik uznał, że prowadzenie wojny z Germanami jest nieopłacalne.
          Nie dowodzi to w żaden sposób istnienia państwa na tych terenach w okresie cesarstwa rzymskiego.

          Reply
  • 24 kwietnia 2017 at 21:09
    Permalink

    Pani pseudo Semitka udaje naukowca – nie powiem miłe, ale nie w tej formie.

    Reply
    • 24 kwietnia 2017 at 21:43
      Permalink

      A moją pseudosemickość wywnioskowałeś z…? I nie, ja niczego nie udaję. Oraz – generalnie jest to artykuł popularno-naukowy, żeby spełnić wymóg naukowości musiałabym mieć dużo przypisów i sporo źródeł.

      Reply
  • 28 kwietnia 2017 at 14:05
    Permalink

    Artykuły są pisane w ciekawy sposób teza – środek dowodowy w sensie dowodu, albo wyjaśnienia. To sprawia wrażenie oryginalności i popularności. O treść stricte naukową bym nie posądzał, ponieważ nie zawiera elementów odkrywczych. Cytowane uprawdopodobnienia, stanowią obronę już dokonanych odkryć. W wyjaśnieniach należałoby wyjść poza dotychczas przyjęte granice. Np. wspomniane było o chrzcie Polski i owszem źródła historyczne wspominają o trzech chrztach Polski, tj. Pierwszy w obrządku rzymskim – 01.01.845 roku za króla Koszyszko herbu Kroy. Drugi w obrządku wschodnim (cyrylo-metodiańskim, „słowiańskim”) w 874 r. za króla Ziemowita (syna króla Koszyszko). Trzeci ponownie w obrządku rzymskim w 966 r., od którego liczy się nasz katolicyzm. I w „rozprawce” dobrze byłoby zawrzeć parę wyjaśnień (kto, dlaczego, kiedy i z jakich przyczyn, […]). Poluzowanie rygorów spopularyzowałoby artykuł. Inaczej: w kolorystykę bieli i czerni, można wprowadzić odcienie szarości. Ale to tak na marginesie. Jeżeli chodzi pseudo semickość, to wnioskowanie oparte jest głównie na sposobie reakcji na odmienność opiniowania.
    Pozdrawiam

    Reply
    • 4 maja 2017 at 10:30
      Permalink

      Poproszę o dowód na istnienie króla (hehe) Koszyszko. I dowód na tak ścisłą datę, jaką jest 01.01.845 r. Bo o ile mnie pamięć nie myli to problem jest nawet z wydatowaniem chrztu Mieszka w 966 co do dnia, a ty mi tu twierdzisz, że jakiś nieistniejący Koszyszko ma podaną datę dzienną i to taką?

      Ps. Dowody z kroniki Prokosza i innych falsyfikatów nie liczą się.

      Reply
  • 4 maja 2017 at 18:26
    Permalink

    Czy nie Hitler opierała się na badaniach pseudo genetycznych na tym ze to niemcy byli kiedyś panami Europy…

    Reply
    • 6 maja 2017 at 14:33
      Permalink

      Niekonieczniee na badaniach pseudo genetycznych, a pseudo antropologicznych, ale tak reszta się zgadza.

      Reply
  • 30 maja 2017 at 14:33
    Permalink

    Szanowna Pani Ewo, Autorko 🙂
    widzę, że jest Pani osobą o zamkniętym umyśle, wychowaną na bajkach napisanych przez kościół katolski. Pomija Pani kontekst tam gdzie jest to niewygodne i dopisuje go tam gdzie jest to wygodne.

    „Ps. Dowody z kroniki Prokosza i innych falsyfikatów nie liczą się”- dodatkowo jest Pani sędzią i weryfikuje od tak co jest prawdziwe a co nie 🙂
    Podsumowując Pani Autorka jest tępą dzidą wychowaną na katolickim oszustwie które jest prawdą bo tak twierdzi. GRATULACJE

    Reply
    • 30 maja 2017 at 15:40
      Permalink

      Łooo panie, ale żeś pan teraz poleciał. Jeżeli ja pomijam kontekst tam gdzie niewygodnie i dopisuję tam gdzie wygodnie, to jak nazwiecie to co robicie?
      Co do autentyczności kronik, to ja w przeciwieństwie do was drodzy turbosi znam narzędzia i mam wiedzę, żeby powiedzieć co jest fałszerstwem, a co nie.
      Ps. Nie podaliście nadal żadnych dowodów na to, że Wielka Lechia istniała. Nie podaliście żadnych kontrargumentów, zamykacie się w mantrze „bo Prokosz, bo Nakrosz, bo taki i owaki powiedział tak na youtubie, albo napisał w internetach”.

      Reply
  • 19 czerwca 2017 at 15:14
    Permalink

    Nie czytałem morza komentarza, bo po mnóstwie tekścików o halogrupach, bajdurzeniach i innych argumentach „bo Łukasz powiedział” nie chciało mi się czytać. Ja się wiec odniosę do samego tekstu i jak argumenty wte lub wewte już padły w komentarzach, to proszę o wyrozumiałość.

    1) Faktycznie na terenach obecnej Polski ludzie będący przodkami Słowian żyli w czasach i przed wiekiem X, VIII czy nawet wcześniej – w czasach wędrówki ludów. Po prostu po wywędrowaniu elit (wojownicy i klasa wolnych chłopów) plemion germańskich, na miejscu zostali poddani niższych kast, którzy nie mieli interesu w zachowywaniu tożsamości grupowej germańskiej. Wedle tzw. teorii dyfuzji, tzw. „napływ Słowiańszczyzny” był transferem kultury i jej masowym przyjmowaniem przez mieszkańców (jako bardziej atrakcyjnej dla nich niż germańska), w przeciwieństwie do teorii migracji. Teoria migracji wymagałaby uznania, że Słowianie zasiedlali ziemie między Wołga a Łabą w tempie kilkakrotnie szybszym niż jakiekolwiek inne ludy w dziejach. Teoria dyfuzji poza tym wyjaśnia problem „matecznika Słowian” – nie było żadnego takiego, bo kultura wyewulowała w marszu i zostałą przyjęta przez ludy będące dawniej w innych grupach kulturalnych. Takie rzeczy działy się i współcześnie – por. przykład tzw. Pięciu Cywilizowanych Plemion, które przyjęły dobrowolnie białą kulturę w XIX wieku.
    Szerzej zagadnienie wyjaśnia Peter Heather w „Imperia i Barbarzyńcy”; nie mam przy sobie teraz swojego egzemplarza, dlatego z góry przepraszam za bark podania dokładnych liczb (nt. czemu Słowianie nie mogli migrować, bo za duże tempo).
    Podsumowując ten punkt: tak, na ziemiach polskich żyli znacznie wcześniej przodkowie Słowian. Ale nie wiedzieli, że nimi są, bo byli germanami, albo post-germanami.

    2) Nie istniały państwa Słowian, zanim nauczyli się lepiej uprawiać ziemię. Brutalna prawda, która powinna sprowadzić na ziemię piewców „państw” germańskich czy słowiańskich jest taka, że rolnictwo na ziemiach dawnej kultury jastorfskiej i jej, hm, pobratymców, było niewydolne, kiepskie i na granicy przetrwania. Jeśli na 100-200 ludzi jeden mógł ewentualnie nie zajmowac się stale produkcją żywności, to było dobrze – ale gdzie przy tym mówić o państwie? Zwłaszcza większym! Przy niespławnych rzekach, równie dobrze można było mysleć o podboju księżyca; edykt o cenach maksymalnych cesarza rzymskiego Dioklecjana mówi, że cena woza zboża podwaja się po przebyciu 50 mil. Jeśli Słowianie (protosłowianie?) nie mieli znacząco wydajniejszego transportu, to budowanie państwa było dość… daremne. Mieszko zbudował „państwo” dzięki temu, że przedtem ziemie obecnej Polski na tyle sie wzbogaciły, że grody obcoplemienne mogły utrzymać jego garnizony okupac… tfu, drużyny.
    Za czasów potencjalnego „Imperium Lechickiego” to twórcy takiego państwa nawet przy 100% dobrowolnym zjednoczeniu byliby na minusie w budżecie za samo wysyłanie poczty i utrzymanie kurierów. Sorry.
    Co ciekawe badacze proto-Słowian twierdzą, że konflikty między plemionami o takim niskim poziomie rozwoju, były raczej o charakterze grabieży niż podbojów, z uwagi na to ubóstwo materialne (zdobyć szmal na akord a nie na etat). Nie wiem czy padły buńczuczne teksty o podboju germanów przez Lechitów, ale tak by to prędzej wyglądało – napad i powrót z łupami/trybutem niż podbój i słowiańszczenie (lol?!)
    polecam tu „Goci: Rzeczywistość i legenda” Jerzego Strzelczyka. Książka co prawda widać że ma naloty prlu („…typowe dla ówczesnej kultury niewolniczej…” blebleble) i teorii migracji, ale pod względem analizy znalezisk kultury materialnej na ziemiach polskich – ładnie wszystko przedstawia.
    O kulturze materialnej i jej ubóstwie, jest też u wymienionego w 1) Petera Heathera.

    Poza tym, to nie mam za dużo do dodania, poza konstatacją, jak wiele komentarza wzburzył taki stosunkowo krótki artykulik 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *