His name is Bond. James Bond – Serenity rozważania o nowym odtwórcy agenta 007

Przy okazji premiery Spectre (czyli jakiś już czas temu) powróciła dyskusja, kto powinien wcielić się w rolę Bonda po przejściu na szpiegowską emeryturę przez Daniela Craiga (któremu podobno pozostał w kontrakcie jeszcze jeden film o przygodach agenta 007). W sieci co i rusz pojawiają się kolejne spekulacje, a ten temat chodził za mną już od jakiegoś czasu. Cóż, mam swoje typy i postaram się przedstawić ich zasadność właśnie w tym tekście.

Kandydat numer 1: Tom Hardy

Zalety: O Hardym mówi się, że zagra wszystko. Jest w tym wiele racji, bo póki co nie widziałam filmu, w którym Hardy zagrałby słabiej. I nawet jeśli przez cały film albo jego część ma twarz zasłoniętą maską – poradzi sobie i stworzy postać, którą będziemy pamiętać po wyjściu z kina. No i jest jeszcze na tyle młody, że będzie mógł zagrać w kilku produkcjach o agencie Jej Królewskiej Mości.

hardy bez zarostu
Gładko ogolony Hardy traci na wyrazistości i staje się nijaki

Wady: cóż przeglądając jego filmografię można odnieść wrażenie, że wybierany jest do ról, które wymagają ubrudzenia się czy też wytarzania się w błocku. Niby nie przeszkadza to w byciu Bondem, a nawet pomaga, bo wiadomo przecież, że życie agenta 007 to nie tylko dobrze skrojone garnitury, zabójcze kobiety i piękne gadżety (czy jakoś tak), ale też walka, krew, pot i bród (choć w tym przodowały Bondy z Craigiem). Jest jednak jeszcze coś, co nieodmiennie kojarzy mi się z Bondem, a z Hardym średnio współgra. Agent 007 jest zawsze gładko ogolony. Cóż, Hardy w Legend i System 44 pokazał się bez zarostu, ale to jest jednak ten typ człowieka, który gładko ogolony traci na charakterze.

Kandydat numer 2: Idris Elba

Zalety: Idris jest świetnym aktorem i doskonale radzi sobie odgrywając detektywa w Lutherze, co jest niejako zadaniem pokrewnym do grania asa MI6. Doskonale wygląda też w garniturze, co jest kolejną zaletą, bo Bond musi nosić garnitury.

idris w lutherze
Elba jako John Luther reprezentuje nieco inną stylówkę niż Bond, ale profesję mają podobną

Wady: Do roli Bonda jest trochę za stary. Tylko o cztery lata młodszy od odchodzącego na szpiegowską emeryturę Craiga, co sprawia, że nagrałby może dwa nowe filmy o agencie 007, przy dobrych wiatrach może trzy. Anthony Horowitz zarzucił też Elbie uliczną surowość i to, że brakuje mu dżentelmeńskiej elegancji, ale kompletnie nie rozumiem argumentu.

Kandydat numer 3: Gerard Butler

Zalety: Przede wszystkim ma doświadczenie w kinie akcji, a więc obycie ze wszelkimi scenami akcji, bronią i pościgami. Oczywiście atutów jest trochę więcej – dobrze prezentuje się w garniturze (Olympus Has Fallen), mimo dość potężnej budowy.

leonidas w gajerku
To mogłaby być scena z kolejnego filmu o przygodach agenta 007

Wady: Z drugiej strony Bulter zdecydowanie lepiej wygląda z zarostem, a to tak jak pisałam w przypadku Hardy’ego jest dość ważne w wizerunku Bonda. No i za młody to on już nie jest – jego wiek, podobnie jak w przypadku Idrisa Elby, rokowałby szansę może na dwukrotne wcielenie się w postać agenta 007.

Kandydat numer 4: James Purefoy

Zalety: Cóż przede wszystkim Purefoy ma urok takiego niegrzecznego chłopca i absolutnie nie widać po nim wieku (51 lat). Dodatkowo świetnie prezentuje się w garniturze i z bronią w ręku. Nie można mu również odmówić doświadczenia z kinem akcji, jak i również talentu aktorskiego.

purefoy pod krawatem
James Purefoy od kilku lat wygląda tak samo, jakby czas stał w miejscu

Wady: Największą wadą jest jego wiek – Purefoy, mimo że się świetnie trzyma, to jednak pięćdziesiąt jeden lat może go wykluczyć już wkrótce z części scen akcji. Co oznacza tylko jedno – jego kariera jako Bonda skończyłaby się równie szybko jak George’a Lazenby’ego.

Kandydat numer 5: Christian Bale

Zalety: Bale idealnie pasuje do postaci o tajemniczych amantów i innych osób prowadzących podwójne życie (a taki Bond jak najbardziej je prowadzi). To pewnie wynik specyficznego błysku w oku, połączonego z niesamowitą aparycją. I mój borze, jak on genialnie wygląda w garniturze. No i któż nie chciałby aby Bonda zagrał Bruce Wayne? ^^

uśmiechnięty bale
Bond i jego Q? ^^

Wady: Bardzo uważnie śledząc jego aktorską karierę można zauważyć tendencję do tego, że zdarzają mu się role słabsze (Exodus), a niektórzy wręcz twierdzą, że jest aktorskim drewnem (z czym osobiście się nie zgadzam). Boję się również, że jego Bond byłby najbardziej sztywnym agentem 007 w historii kina. Na niekorzyść Bale’a działa również jego wiek – czterdzieści dwa lata to jednak nieco zbyt późno by rozpoczynać przygodę z Bondem.

Kandydat numer 6: Robert Pattinson

Zalety: Pattinson został po Zmierzchu bożyszczem nastolatek i w sumie nie dziwię się dlaczego – ma sporo uroku osobistego, co w połączeniu ze spojrzeniami zbitego szczeniaczka, które zdarza mu się rzucać, tworzy po prostu mieszankę wybuchową. W garniturze też jest mu do twarzy.

to jeszcze bond czy może już faceci w czerni
Może tutaj Pattinson wygląda jakby urwał się z kolejnych Facetów w Czerni, ale widać że garnitur go nie gryzie

Wady: Przede wszystkim mam dość niskie zdanie o jego umiejętnościach aktorskich, co może być efektem tego, że patrzę na niego przede wszystkim przez pryzmat dwóch ról: Cedrica Diggory’ego (tutaj co prawda Pattinson nie miał zbyt wielu okazji, żeby rozwinąć skrzydła, no i był również u początków swojej aktorskiej kariery) oraz Edwarda Cullena.

Kandydat numer 7: Luke Evans

Zalety: Evans przede wszystkim ma bardzo charakterystyczną, dość przyjemną dla oka aparycję. Poza tym, że prezentuje się niezgorzej, to Evans potrafi dobrze zagrać i można to stwierdzić oglądając nawet najsłabsze z produkcji w jego dorobku. Ponadto w garniturze prezentuje się naprawdę zabójczo.

luke evans
Czy okulary były wykorzystywane jako gadżet Bonda? Nie? To pora to zmienić!

Wady: Jako zadeklarowany homoseksualista Luke może być drzazgą w oku wielu fanów Bonda (choć ja widzę ogromny potencjał do wykorzystania tego w filmie) i już wyobrażam sobie aferę jeszcze większą niż ta przy spekulacjach odnośnie obsadzenia w tej roli Idrisa Elby. Ponadto nie widziałam jeszcze Luke’a w filmie akcji i nie wiem, jakby sobie z tą rolą poradził.

Kandydat numer 8: James McAvoy

Zalety: McAvoy jest świetnym aktorem, do czego udało się mnie przekonać w X-men: Days of the Future Past, a pokazał to również w Brudzie i w Victorze Frankensteinie, więc wydaje mi się, że pod względem aktorskim dałby sobie z rolą Bonda radę. Podobnie jak większość aktorów na tej liście świetnie prezentuje się w garniturze.

pojedynek między bondem a jego nemesisem
A gdyby o losach świata miałaby zadecydować partia szachów? ^^

Wady: Gdzieś na samym początku (chyba przy Tomie Hardym) zaznaczyłam, że James Bond zawsze jest gładko ogolony i właśnie tu pojawia się problem z McAvoyem. On świetnie wygląda z zarostem – jednocześnie chłopięco i bardzo męsko. Bez zarostu jednak, ze szczęką gładką jak pupcia niemowlaka traci sporo na drapieżności i wygląda niemal dziecięco. A Bond jednak w ten sposób wyglądać nie powinien.

I dwie moim zdaniem najmocniejsze kandydatury:

Kandydat numer 9: Henry Cavill

Zalety: Świetnie się czuł w roli szpiega w The Man from U.N.C.L.E i naprawdę łatwo było uwierzyć w jego postać (choć moim zdaniem jak na Amerykanina mówił za bardzo z brytyjskim akcentem). No i pozostaje jeszcze kwestia dość klasycznej urody i tego, jak prezentuje się w garniturze.

jego imię to bond james bond
Czy nazywa się Bond? James Bond? To bardzo prawdopodobne

Wady: Z jednej strony mamy świetny występ w The Man from U.N.C.L.E, a z drugiej nieszczęsnego Man of Steel, w którym niestety Cavill był strasznym drewnem. Zupełnie nie wiem od czego to zależy – scenariusza, reżysera czy po prostu humoru samego aktora, ale jako że jest dość nierówny może to być nieco problematyczne.

Kandydat numer 10: Tom Hiddleston

Zalety: Wszystkim tym, którzy wątpią w Hiddlestona w roli Bonda polecam obejrzenie Night Managera. Rola Jonathana Pine’a może przekonać producentów i nieprzekonanych widzów, że Hiddles poradzi sobie w roli szpiega. Okej, jedna dobra rola wiosny nie czyni, ale nocny recepcjonista nie jest jedyną dobrą rolą Toma, bo w sumie każdy film, jaki z nim oglądałam był popisem aktorstwa. No i jest diablo przystojny, łączy w sobie pewną drapieżność z chłopięcą niewinnością. O tym, że jest stworzony do chodzenia w garniturze może nie powinnam wspominać.

ten serial mógłby być tak naprawdę 25 filmem o bondzie
Gotowa obsada do nowego filmu o pry

Wady: Nie ma…? Dobra, dobra wiem, do czego się można byłoby przyczepić – że  jest zbyt uroczy i zbyt grzeczny jak na Bonda, że brakuje w nim tej iskry skurczybyka. Co złośliwi mogliby jeszcze zarzucić Tomowi, że jest za słabo zbudowany jak na agenta 007… może po prostu zostawię wam to.

Kandydat numer 11:?

A gdyby Bondem została kobieta? Istnieje teoria spiskowa, że James Bond to tak naprawdę pseudonim operacyjny agenta 007 (więcej tutaj), więc czemu nie mogła by go otrzymać kobieta? IMHO to rozwiązanie jest bardzo kuszące, zwłaszcza że tchnęłyby w serię dużo świeżości i otwarłoby sporo możliwości (Bond i jej dziewczyna to tylko jedna z ciekawych opcji). Myślę jednak, że na taką zmianę jest jeszcze za wcześnie (zwłaszcza jeśli kontrowersje wywołuje czarnoskóry Bond, to co się by stało, gdyby Bondem była kobieta?!), choć niezwykle kibicowałabym takiej opcji.

A kto waszym zdaniem powinien zostać nowym agentem Jej Królewskiej Mości?

Sharing is caring!

4 thoughts on “His name is Bond. James Bond – Serenity rozważania o nowym odtwórcy agenta 007

  • 29 lutego 2016 at 23:10
    Permalink

    “Istnieje teoria spiskowa, że James Bond to tak naprawdę pseudonim operacyjny agenta 007”

    Waląca się jak domek z kart po obejrzeniu wszystkich filmów, a podwójnie po przypomnieniu sobie, że Casino Royale to reboot jest 😛 Więc żeby 007 był kobietą potrzebny byłby kolejny reboot, a najlepiej spin-off.

    Reply
    • 1 marca 2016 at 00:53
      Permalink

      No wiesz, w sumie może reboot nie byłby taki zły po tym, co pokazało Spectre? ^^

      Reply
  • 1 marca 2016 at 16:31
    Permalink

    Kobieta byłaby ciekawym eksperymentem. Ciekaw jestem bardzo, jak napisano by tę rolę. Czy byłby to ten sam Bond, ale z inną płcią, czy może przełożyliby “męskie” cechy agenta 007 na kobiece? Ciężko by to było zrobić dobrze, ale tym bardziej intrygujący to pomysł.

    Reply
    • 1 marca 2016 at 16:56
      Permalink

      Czy ja wiem, czy ciężko byłoby to zrobić dobrze? Myślę, że gdyby pomyślano o fem!Bondzie na zasadzie podobnej, na jakiej zbudowano postać agentki Carter – tworząc kobietę agenta, a nie jako faceta Bonda tylko że w ciele kobiety (cholera nie bardzo wiem, czy to co piszę jest zrozumiałe), to udałoby się i całkiem ładnie by im to wyszło. Ale pozostaje jeszcze pytanie: czy zaryzykowaliby? Wiele jest do zyskania, wiele do stracenia.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *