Filmowe podsumowanie miesiaca #40 – zbaw nas ode złego (i od mumii)

Czerwiec pod względem filmowym był dość zróżnicowanym miesiącem – widzieliśmy filmy bardzo dobre, dobre i złe. Niemalże pełen przekrój. Nasze oczekiwania wobec tych premier, na które się wybraliśmy do kina zostały spełnione. Trochę szkoda, że czerwiec nie zaskoczył nas bardziej pozytywnie.

Wonder Woman (2017)
Na seans szliśmy praktycznie bez oczekiwań, choć wiedzieliśmy już, że nie będzie to taka porażka jak Batman v Superman czy Suicide Squad.
Zanim stała się Wonder Woman, była Dianą, księżniczką Amazonek wyszkoloną na niepokonaną wojowniczkę. Wychowała się na odległej, rajskiej wyspie. Pewnego dnia rozbił się tam amerykański pilot, który opowiedział Dianie o wielkim konflikcie ogarniającym świat. Księżniczka porzuciła więc swój dom przekonana, że może powstrzymać zagrożenie. W walce u boku ludzi, w wojnie ostatecznej, Diana odkrywa pełnię swojej mocy… i swoje prawdziwe przeznaczenie.
Tuż po powrocie z seansu napisałam krótką notkę, a potem nagraliśmy podcast. To był dobry film jak na DCEU, ale średniak jeżeli chodzi o odbiór ogólny. Nie bawiłam się jakoś szczególnie źle, ba mogę powiedzieć, że bawiłam się całkiem nieźle, ale nie zmienia to faktu, że film miał dłużyzny. I sporo wad, zwłaszcza Ares tak bardzo im nie wyszedł, że to mnie przeraża, jak można spierdzielić jego wykonanie – od rozwiązania plot twistu, przez walkę do strony wizualnej. Natomiast jako część uniwersum filmowego to na pewno jest swoisty krok naprzód. Oby tego nie spieprzono przy Justice League, to może się okazać, że za kilka lat DC będzie mogło z Marvelem jak równy z równym stawać w szranki o widzów.

Deliver Us From Evil (2014)
Jedna z dwóch nie-premier w czerwcu. Obejrzana z inicjatywy Turela, który chętnie ogląda filmy o tematyce opętania i demonicznej manifestacji.
Oficer nowojorskiej policji, Ralph Sarchie rozpoczyna śledztwo w sprawie serii dziwnych i niepokojących, wręcz nie dających się racjonalnie wytłumaczyć zbrodni. Gdy odkrywa, że mogą one mieć nadprzyrodzone pochodzenie, zwraca się o pomoc do niekonwencjonalnego, wyszkolonego w rytuałach egzorcyzmów. Razem starają się zwalczyć przerażające, demoniczne opętania, które przejmują i terroryzują ich miasto.
Nie bardzo wiedziałam, czy spodziewać się po tym filmie: horroru czy może czegoś mrocznego, acz niestrasznego. I zostałam zaskoczona filmem o ciężkim klimacie, historią, która przyprawiała ciarki i potrafiła przestraszyć bez zbędnej ilości jump scare’ów. Naprawdę Derrickson zrobił świetny mroczny film, ze strasznie dobrze zagraną rolą główną – Eric Bana świetnie sprawdził się jako ten twardy policjant z obyczajówki. Jest trochę humoru, trochę akcji, kilka momentów, w których można podskoczyć ze strachu – kompozycja zgrabna i fajna, odpowiednio wyważona. I wiele bym dała, by Doktor Strange był do tego podobny.

Heavy Metal (1981)
Czego to się nie robi dla reaserchu. Do podcastu o animacjach dla dorosłych postanowiliśmy nadrobić chyba najstarszą produkcję tego typu. W planach mieliśmy jeszcze kontynuację z roku 2000, ale się nie udało.
Loc-Nar to świecąca na zielono magiczna kula, klejnot zła. Kto go zobaczy, chce go posiąść, jednakże on niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze. Loc-Nar podróżuje w czasie i przestrzeni, a wszędzie, gdzie się pojawi, sieje zło i zniszczenie. Tylko nieliczni są w stanie mu się oprzeć. Kompozycja filmu składa się z kilku retrospektywnych opowieści, opowiadanych przez Loc-Nar dziewczynce, którą chce zgładzić. Jest tu historia o taksówkarzu w Nowym Jorku w roku 2031; nastolatku, który po przeniesieniu do innego świata staje się siłaczem i obiektem pożądania; pilotach bombowca; zdegenerowanym komandorze, a także wojowniczce z prastarego rodu.
Nie wiem, co twórcy tej animacji brali w trakcie jej tworzenia, ale powinni podzielić się tym z widzami. Bo podejrzewam, że jadąc na tych samych prochach dałoby się oglądać ten film bez ciągłego pytania się siebie “co ja tak właściwie oglądam?!” oraz “dlaczego ja właściwie nadal to oglądam?!”. Nie wiem dlaczego obejrzałam to do końca, bo ani szczególnie to śmieszne, na dzisiejsze standardy animacja dość brzydka (choć ciekawie zmienia się nawet w trakcie trwania jednej sceny), a całość… tak jakby nie ma sensu. Prawdopodobnie byłam w zbyt dużym szoku. Jak chcecie zmarnować dwie godziny i mieć tripa bez żadnych dopalaczy, to polecam.

Król Artur: Legenda Miecza (2017)
Kiedy dowiedziałam się o nowej ekranizacji arturiańskich legend byłam pewna, że film mi się nie spodoba, bo uważałam, że nie jest w stanie pobić filmu tego Króla Artura. Potem pojawił się trailer i pokochałam Legendę Miecza z całego serduszka i wiedziałam, że to będzie dobry film. Nie zraziły mnie opinie krytyków i niezbyt dobre wyniki Box Office.
Odważna historia cwanego młodzieńca Artura, który większość czasu spędza w zaułkach Londonium wraz ze swoją ferajną, nieświadomy losu, jaki jest mu pisany. Wszystko zmienia się jednak, gdy dostaje w swoje ręce miecz Excalibur — a wraz z nim przyszłość. Porażony mocą Excalibura Artur staje przed trudnym wyborem. Dołącza do buntowników z Ruchu oporu i podąża za tajemniczą młodą czarodziejką. Uczy się władać mieczem, aby zmierzyć się ze swoimi demonami i zjednoczyć lud w walce z tyranem Vortigernem, który ukradł należną mu koronę i zamordował jego rodziców, po czym ogłosił się królem.
To cudowny film. Od pierwszej sceny trwałam uwiedziona jego urokiem, aż do samego końca (a był to film dość długi, czego nie czuć). Od razu też widać, że to film Richiego – zawiera większość o ile nie wszystkie charakterystyczne dla niego elementy. To film niemalże idealny w swojej formie i prezentacji treści. Charlie Hunnam świetnie bawi się w roli Artura, Jude Law idealnie gra typowego szwarccharaktera z przerostem ambicji, reszta obsady świetnie sobie też radziła (propsy dla czarodziejki – była świetna, zwłaszcza jej niecodzienny akcent). I ta muzyka – tak pięknie dobrana, że aż się łezka kręci od tego, jak to jest pięknie dobrane i zmontowane.

Mumia (2017)
#itsnotmymummy jak to zwykłam pisać od pierwszego trailera filmu rozpoczynającego Dark Universe – o samej idei uniwersum i sensowności jego powstania pisałam tutaj. A na seans nie-mojej-Mumii szłam wiedząc, że nie ma czego się spodziewać. Z resztą los chyba trochę nie chciał, żebyśmy obejrzeli nowy film Cruise’a, bo w trakcie naszego pierwszego podejścia zepsuł się projektor w sali, w której mieliśmy oglądać ten film. Więc darowaliśmy sobie seans i obejrzeliśmy ją tydzień później, przy okazji wizyty na Królu Arturze (a właściwie przed Królem Arturem, żeby nie psuć sobie dobrego filmu złym filmem).
Przez wieki spoczywająca w grobowcu ukrytym w piaskach pustyni starożytna księżniczka Amunet, której przeznaczenie nie zdążyło się wypełnić, budzi się w dzisiejszych czasach. Jej złość na niesprawiedliwość, która ją spotkała, rosła przez tysiące lat, przybierając rozmiary wymykające się ludzkiej wyobraźni. Od gorących piachów pustyni, przez tajemnicze labirynty ukryte pod dzisiejszym Londynem Mumia budzi nowy wszechświat bogów i potworów.
Still not my mummy. A mogłaby być, chociaż musiałaby przejść wtedy remodeling i to ostry. Przede wszystkim twórcy mogliby się zdecydować, czy chcą robić film przygodowy, film grozy czy komedię/parodię. Bo teraz z tym filmem siedzą okrakiem nie na jednym, a na dwóch płotach. O nielogicznościach i idiotyzmach tego filmu wielu już pisało. Najbardziej mnie rozśmieszyło wplecenie w to wszystko biednych templariuszy, jakby nie było można jakoś inaczej wpleść fabułę tego arcyważnego elementu. Najsmutniejsze jest zaś to, że nikt nie ma w tym filmie nic do grania, marnuje się Sofia Boutella, jak i Tom Cruise oraz Russell Crowe (Jeckyll jest taki nudny, Hyde jest lepszy!).

 

2 thoughts on “Filmowe podsumowanie miesiaca #40 – zbaw nas ode złego (i od mumii)

  • 5 lipca 2017 at 01:23
    Permalink

    Filmów niemal nie oglądam, ale mam wielką słabość do „Przekrętu”. W dodatku ma filolologiczna przeszłość też mnie kieruje w stronę arturiańskich klimatów.

    Reply
    • 13 lipca 2017 at 15:12
      Permalink

      No spróbuj tego Artura, może akurat ci się spodoba xD

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *