Drewniane stulecie, czyli krótki rzut okiem na “Koronę Królów”

Co zostało zobaczone, tego się nie da odzobaczyć, jak to mawiają. A zostały zobaczone dwa pierwsze odcinki „Korony królów”, czyli telenoweli historycznej TVP, takiej naszej rodzimej odpowiedzi na „Wspaniałe stulecie”. I mein gott, jakie to słabe, jakie to beznadziejne i czy był na planie jakiś historyk?

Od razu odpowiem – nie, nie było. Nikt z twórców nie pokusił się o zagłębienie się w temat. Zacznijmy może od kwestii, która poruszona została na fanpage’u serialu – stroje wykonane z 15 do 20 metrów materiału. Padłam. Jako posiadaczka pięciometrowej houppelande, która jest ogromna, ciężka i super obszerna pacnęłam się w głowę i stwierdziłam, że coś tu jest nie tak.

Zacznijmy może od krótkiego wyjaśnienia. W krawiectwie istnieje coś takiego, jak metr bieżący płótna. Jest to jednostka podstawowa i oznacza kupon materiału o długości jednego metra na x. Obecne kupony tkanin mają zazwyczaj wymiary jeden na półtorej metra. Historycznie kupony tkaniny bywały znacznie mniejsze (choć trudno ocenić jaką długość i szerokość miały, ponieważ miary podawano na przykład w łokciach, a łokcie potrafiły się w różnych regionach od siebie różnić). Zakłada się jednak, że średniowieczny kupon sukna mógł mieć wymiary jeden metr na pół metra. Co to oznacza dla nas?

Jeśli zatem suknie zostały wykonane z 15-20 metrów bieżących sukna to opcje są dwie – jeżeli kupony sukna miały obecną szerokość to ktoś naprawdę nieźle poleciał z fantazją i podał zupełnie losowe liczby, byle zachwycić nieobytego z krawiectwem człowieka (patrzcie, jaka bogata produkcja, takie piękne kreacje, takie obszerne). Bądź też ludzie pracujący przy produkcji strojów do serialu nie potrafili odpowiednio tego sukna kroić i potrzebowali dużo więcej materiału niż powinni, uprawiając zwykłe marnotrawstwo. Ale chyba ludzie od kostiumów nie zostali wzięci z ulicy i szyć potrafili, prawda? Istnieje również opcja, że metr bieżący użytego w serialu sukna był rzeczywiście mniejszy od standardowego, co oznaczałoby, że potrzeba więcej materiału na suknię – aczkolwiek oznaczałoby to sztukowanie, co byłoby na sukniach widać. Jest też wytłumaczenie jeszcze inne – ilość materiału, z którego wykonano stroje podano nie w metrach bieżących, a kwadratowych. Natomiast dalej dawałoby to jakieś ogromne ilości materiału.

Ale odrzucając już nawet kwestię ilości materiałów te stroje… cóż wyglądają biednie. Przede wszystkim weźmy sobie na przykład Aldonę-Annę. Księżniczka litewska w wielu scenach biega w sukni typu cottehardie, która była na nią za duża. Suknia była zdecydowanie niedopasowana do aktorki, mimo że jest to typ, który ma dobrze dopasowany gors (nie mylić z gorsetem), a poniżej niej spływa swobodnie[1]. Aldona zaś występuje w cottehardie, która na niej wisi jak na wieszaku. Z resztą cholera jasna, te stroje są okropnie uszyte i nie trzeba być rekonstruktorem, krawcem czy historykiem, żeby to zobaczyć. Królewicz Kazimierz biega w zbyt dużych butach – spójrzcie na scenę, w której tańczy ze swoją żoną! Wygląda to tak, jakby miały mu spaść z nogi.

Nic jednak nie przebije totalnego braku poszanowania dla poprawności historycznej. Weźmy scenę, w której księżniczki Elżbieta i Kunegunda witają się z królową Jadwigą, żoną króla Władysława zwanego Łokietkiem. Biegną do niej z krzykiem „babciu, babciu”. Khem, o ile mi wiadomo… to na dworze królewskim takie zachowanie byłoby totalnie niedopuszczalne. Twórcom serialu zalecam poczytanie „Córek Wawelu”, żeby wiedzieć, jak wygląda życie i ceremoniał dworski, włącznie z takim, który obowiązuje najbliższą królowi rodzinę. Z resztą, przepraszam, jaki dwór? W serialu wygląda to tak, że jest tak naprawdę król, królowa, królewicz Kazimierz z żoną, ich dwoje dzieci, Cudka, ta Litwinka, co to przyjechała z Aldoną i biskup. To cały dwór. Cały. Ja wiem, że to wiek czternasty, ale no come on, na pewno nie składał się on z pięciu osób.

I na tym poprzestańmy, bo na mówienie o aktorstwie szkoda sobie strzępić język – jest tak drewniane, że serial powinien nazywać się „Drewniane stulecie”[2], o lokacjach nie da się powiedzieć więcej niż to, że zamek w Bobolicach średnio poradził sobie z byciem Wawelem, zaś twórcy nie wykorzystali okazji do pokazania jednej z ważniejszych bitew ówczesnego okresu (Płowce), choć rozumiem, że to ma być telenowela dla całej rodziny, a nie porządny serial historyczny.

PS. Czy tylko ja mam wrażenie, że czołówka to miks openingu do Gry o Tron z openingiem The Hollow Crown?

[1] Por. M. Gutkowska-Rychlewska, Ubiory męskie i kobiece do 1430 r. we Francji i Flandrii [w:] Historia ubiorów, Wrocław 1968, s. 195-196.

[2] Zwracam uwagę na podwójne znaczenie tytułu – raz, że nawiązuje do „Wspaniałego stulecia”, a dwa do tego, że jest to serial teoretycznie o Kazimierzu Wielkim, co to „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną”. No i do poziomu aktorstwa również nawiązuje.

Sharing is caring!

9 thoughts on “Drewniane stulecie, czyli krótki rzut okiem na “Koronę Królów”

  • 1 stycznia 2018 at 23:52
    Permalink

    Widziałam reklamy i mocno mnie zdziwiło, że oni wszyscy ganiają z gołymi głowami. Jak pamiętam stare polskie seriale historyczne, to tam takiego problemu nie było. A tu rozpuszczone włosy, gołe głowy… ja się nie znam, ale na portretach nikt tak nie wygląda.

    Reply
    • 2 stycznia 2018 at 00:04
      Permalink

      Jak to wszyscy? Królowa Jadwiga porządnie okutana chodzi – jak na stateczną matronę przystało osłania szyję. Szkoda że jej synowa oraz dwórka synowej już tak dobrze się nie noszą i jak wszetecznice jakieś z włosiem rozwianym latają.
      Brrr, będę miała koszmary po tym serialu.

      Reply
      • 2 stycznia 2018 at 00:15
        Permalink

        To może włącz Thora któregoś na dobranoc?
        Jadwiga wygląda tak przykładnie, że podejrzewam ją o bycie główną złą.

        Reply
        • 2 stycznia 2018 at 00:23
          Permalink

          Włączyłam Henryka V na dobranoc, choć powinnam chyba całego Hollow Crowna obejrzeć jako odtrutkę 😛

          Reply
        • 2 stycznia 2018 at 01:05
          Permalink

          No przecież Jadwiga jest główną złą – już widać, że Aldony-Anny nie lubi.

          Reply
  • 2 stycznia 2018 at 12:52
    Permalink

    Właśnie z zaciekawienia historycznego miałem nieprzyjemność sprawdzić ja i to to wyszło, czy też raczej nie wszyło…

    No nie powiem, rzeczywiście stroje są po lepszym przyjrzeniu się słabe i ogólnie źle uszyte, w ogóle kreacja świata przedstawionego leży. Całkowicie też zgadzam się z bezsensownym potraktowaniu dworu, czy realiów (jeszcze ten “król”, który wraca z wojny w stroju jak z, nie wiem, wesela?). Dobra nie rozwodzę się nad tym, szkoda nerwów.

    Co do aktorstwa się nie wypowiadam, tak było żenująco słabe, a o dialogach nawet nie raczę wspomnieć.

    Na całe szczęście nie zamierzam oglądać już kolejnych odcinków ^^.

    Reply
    • 2 stycznia 2018 at 13:04
      Permalink

      Haha, ja nie wiem, może obejrzę całość? Ale wtedy będę potrzebowała dużych ilości alkoholu do każdego odcinka, przeciwko czemu zaprotestuje oczywiście moja wątroba. 🙂

      Reply
      • 2 stycznia 2018 at 13:20
        Permalink

        Uważaj to może grozić alkoholizmem ;). Niemniej kończę pastwić się na tą “produkcją” i biorę się za czytanie o XIX wiecznej prasie ze szczególnym nastawieniem na prasę kobiecą.

        Reply
  • 5 stycznia 2018 at 13:43
    Permalink

    Nie mam najmniejszego zamiaru oglądać, ale z tego co wszędzie czytam, to nie wyszedł im z tego ani serial historyczny, ani rozrywkowy. A najlepszą formą opowiadania o historii w TVP pozostają T-Rapperzy znad Wisły 😉

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *