10 najbardziej irytujących postaci popkultury wg Serenity

Dzisiaj, na życzenie jednej z czytelniczek, moja lista najbardziej irytujących postaci. Poszłam trochę na bakier z pomysłem, bo nie będzie to lista postaci tylko z fantastyki. Lepiej określić to listą najbardziej irytujących postaci popkultury. Zapraszam!

10. Clementine (gry z serii The Walking Dead)

clema

O Clementynce pisałam już jakiś czas temu, ale kontekst był zupełnie inny. Wtedy jednak skupiłam się raczej na relacjach z innymi postaciami w grze oraz na tym, że dziecięcy bohater w świecie pełnym dorosłych ma pod górkę. Tym razem skupimy się trochę na zachowaniu i charakterze Clementine w kontekście tego, jak odbierana jest przez grających (a konkretnie przeze mnie, grającą).

Dziecięcych bohaterów pisze się trudno, bo łatwo przesadzić i stworzyć dorosłego w ciele dziesięciolatka albo też przerośniętego bobasa. Akurat jeśli chodzi o samą konstrukcję Clementine to scenarzyści gry poradzili sobie całkiem nieźle, czyli stworzyli dość rozgarniętą ośmiolatkę, która radzi sobie całkiem nieźle z wykonywaniem poleceń Lee.

Jednak od połowy pierwszego sezonu gry coś się w Clem zmienia – z rozsądnej i dość poukładanej osóbki staje się irytującą i bardzo nieposłuszną dziewczynką, która za wszelką cenę stara się postawić na swoim. Strasznie mnie zirytowała, kiedy odkryłam jej nieostrożność i porozumiewanie się z obcym przez krótkofalówkę. Wszystkie późniejsze wypadki wraz ze śmiercią Lee są jej winą. W drugim sezonie gry Clementine jest równie irytująca, co w drugiej połowie poprzedniego sezonu, a podejmowane przez nią akcje wielokrotnie przeczą temu, co powinna pamiętać z nauk swojego opiekuna. I nawet jeśli w grze spotykamy bardziej denerwujące postacie dziecięce (Duck i Sara), to nie są głównymi bohaterami i nie spędzamy z nimi tak dużej ilości czasu.

9. Aslaug (Wikingowie)

ragnaroważona

Może na moje postrzeganie Aslaug jako postaci wpływa kwestia tego, że Ragnar, podchodzący do kontaktów z kobietami dość zdroworozsądkowo nagle zwariował na jej punkcie i porzucił wspaniałą Lagerthę. Z drugiej strony bardzo mocno drażnił mnie od samego początku jej styl bycia – zadzieranie nosa i patrzenie na innych z góry oraz obnoszenie się ze swoim szlachetnym ze wszech miar pochodzeniem („Jestem córką Sigurda i Brunhildy”) nie jest zachowaniem przysparzającym sympatii.

Im dalej w serial tym mniej Aslaug lubię, choć znajduję w jej postaci sporo pozytywnych cech (jak chociażby miłość do swoich dzieci), jednak te negatywne nie znikają. Poza tym mimo, że kocha swoje dzieciaki to nie potrafi o nie zadbać, wskakuje do łóżka obcemu i tłumaczy się, że to sam Odyn był i to dlatego. Nie mogę się też powstrzymać, by nie porównywać Aslaug do Lagerthy, które to porównanie wychodzi na korzyść pierwszej żony Ragnara.

8. Iskierka (cykl Temeraire)

Smoki z cyklu Temeraire są na ogół bardzo sympatycznymi postaciami, choć wiele z nich ma swoje wady (nie brak ich również u tytułowego bohatera), jednak Iskierka jest chyba najbardziej irytującym smokiem, jakiego znam.

Jeszcze w skorupce nasłuchała się wolnościowych haseł głoszonych przez Temeraire’a, co nie wpłynęło dobrze na jej nastawienie. Wyrobiwszy sobie jeszcze w jajku zdanie o pewnych sprawach, po wykluciu była po prostu nie do zniesienia. Kiedy była malutkim smoczkiem sądziłam, że może jej to przejdzie, że jak każdy dzieciak jest buntownicza i nieposłuszna, ale im dalej w cykl, tym z Iskierką gorzej. A w „Językach węży” przez większą część książki jesteśmy skazani na jej towarzystwo i ciągłe marudzenie, brak posłuszeństwa i sporo niewybrednych komentarzy, to aż się chce ją udusić (mimo, że jest wielkim, ognistym smokiem).

7. Dora Wilk (Heksalogia o Dorze Wilk)

Główna bohaterka cyklu Anety Jadowskiej powinna do zestawienia trafić wraz z Joshuą i Mironem, bo cały tercet jest wyjątkowo irytujący. Jednak to Teodora jest główną bohaterką i to ona najbardziej ze wszystkich postaci w całym cyklu mnie denerwowała. Zacznijmy może od najbardziej oczywistych rzeczy: Dora od samego początku jest agresywna, pyskata i traktująca wszystko z pogardą. Jeśli dodacie jeszcze do tego fakt, że jest wiedźmą, jedyną w swoim rodzaju (jak jej wmawiają), a potem zyskuje nieśmiertelność i supermoce…

Przez pierwsze trzy tom Dora radzi sobie bez problemu ze wszystkim, po czym – surprise! – zostaje wrzucona w buty damsel in distress, do roli której po prostu nie pasuje ze względu właśnie na te jej supermoce. Ale nawet w sytuacji podbramkowej ta bohaterka nie potrafi zdobyć sympatii czytającego, irytując go kolejnymi „ciętymi” ripostami na poziomie gimnazjalnym. I ja naprawdę nie wiem, w jaki sposób Dora zdobywa przyjaciół, bo jej sposób bycia jest po prostu odpychający.

6. Lori Grimes (The Walking Dead)

lori

Nie znam żadnej osoby, która oglądając “The Walking Dead” nie życzyłaby Lori Grimes śmierci. To była tak bardzo irytująca postać, że każde jej pojawienie się w odcinku potrafiło go obrzydzić. Naprawdę, to nie była postać, którą dałoby się lubić.

To, że zdradziła Ricka jest do wybaczenia, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności, w których się znaleźli. Jednak jej późniejsze zachowanie jest dziwne. Niby cieszy się, że jej mąż wrócił, ale z drugiej strony wygląda też jakby tego nieco żałowała. Później jeszcze doszedł jeszcze do tego wszystkiego narastający konflikt między Rickiem i Shane’em, którego Lori po prostu nie potrafiła w żaden sposób powstrzymać, a przez swoje niezdecydowanie jeszcze go zaogniała. Po śmierci Shane’a stała się już po prostu nie do zniesienia. Poza tym nie była zbyt dobrą matką – Carla powierzała pod opiekę różnym osobom (Dale’owi, Shane’owi) i w sumie jej stosunek z synem był bardzo różny (nie od parady w fandomie mówi się, że Daryl w pięć minut został lepszą matką niż Lori przez trzy sezony). Może to zabrzmi okrutnie, ale cieszyłam się z jej śmierci.

5. Sebastian Vael (Dragon Age II)

sebastian bez wyrazu

Zastanawiałam się, czy w zestawieniu umieścić jakiegoś innego bohatera z Dragon Age’a (jak chociażby Fenrisa), jednak doszłam do wniosku, że to Sebastian irytował mnie najbardziej. Nie potrafiłam znaleźć z tą postacią wspólnego języka, jakkolwiek bym do niego nie podchodziła – wciąż były między moją Hawke a nim problemy.

 Prawdopodobną przyczyną moich kłopotów z Sebastianem był fakt, że nie posiada on kompletnie osobowości. Naprawdę, ciężko mi powiedzieć o młodym księciu Starkhaven cokolwiek innego poza tym, że jest bigotem, a jego jedyną cechą jest jego fanatyzm religijny. Osobiście mam problem z fanatykami – nie lubię ich pod żadną postacią: czy to fanatyczny Andrastianin, czy fanatyczny wyznawca Qun. Dlatego w momencie, kiedy stawia mnie pod murem i każe decydować: albo zabijam Andersa (nigdy!), albo on odchodzi, to ja pana Vaela żegnam ozięble.

4. Yennefer z Vengerbergu (Wiedźmin)

yenna

Tu zdania w fandomie są podzielone – część fanów twórczości Sapkowskiego tę postać lubi, część nie żywi do niej ciepłych uczuć. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy. Czarodziejka z Vengerbergu szalenie mnie zawsze irytowała, a czarę goryczy przelał jej występ w trzeciej grze CDProject Red.

Yennefer reprezentuje typ, który mnie mierzi i odstręcza. Czasami wyrzucała Geraltowi skoki w bok, samej robiąc to samo; zawsze mam wrażenie, że puszy się straszliwie i całe otoczenie traktuje z pogardą. Dodatkowo w Wiedźminie 3 przez całą niemalże grę zachowuje się jak obrażona (czym?), ma pretensje do całego świata i jest drażliwa niczym kobieta przed okresem (którego jako czarodziejka nie ma, więc i PMS nie powinien u niej występować, czyż nie?). I jeszcze jej propozycja – hej, znajdźmy dżina, żeby mnie od ciebie uwolnił – kiedy dookoła szalej wojna, królestwa upadają, a my musimy szukać Ciri. Ależ miałam zaciesz, kiedy mój Geralt powiedział Yennefer, że już do niej nic nie czuje.

3. Artoria Pendragon/Saber (Fate/Stay Night i Fate Zero)

saber

Saber była bardzo oczywistym wyborem na miejsce trzecie. To tak bardzo irytująca postać, że poprzedzający ją bohaterowie wydają się być całkiem przyjemni w obyciu. Powiem to tak – jeśli oglądaliście Fate’a, pewnie macie podobne zdanie – to przyjemna dla oka i szalenie wkurzająca osóbka.

Artoria jest dawną bohaterką, królową Brytanii, idealistką i kompletną idiotką. Normalnie aż się nóż w kieszeni otwiera, kiedy musimy ją oglądać i słuchać o honorze i powinnościach bohaterów. Nawet inni Słudzy stwierdzają, że z Saber jest coś nie tak (vide słynna scena w zamku Einzbernów i spotkanie pomiędzy Saber, Gilgameshem i Alexandrem, gdzie obaj mężczyźni stwierdzają, że Artoria ma dziwne poglądy i w sumie nie nadaje się na króla i bohatera). I szkoda, że to ona jest Sługą Shirou, bo gdyby trafił mu się ktoś inny, to ten chłopak mógłby wyjść na prostą. Za to w Zero jej marudzenie równoważy prześwietna osobowość jej Mistrza – Kiritsugu.

2. Ginny Weasley (Harry Potter)

ginny

Wielu fanów twórczości J.K.Rowling irytuje postać Ronalda Weasley’a – szkolnego kolegi Pottera, jego najlepszego męskiego przyjaciela. Z jednej strony rozumiem to – Ron potrafi być szalenie męczący w swoich fochach. Z drugiej strony nie wiem, jak można tolerować jego siostrę, bo to ona z rodziny Weasley’ów i chyba całego tego magicznego towarzystwa była najbardziej denerwująca.

Ginny już od drugiego tomu mnie wkurza – ma jedenaście lat, a zachowuje się jak „zakochana” pięciolatka: czerwieni się przy każdym spotkaniu z Harrym, nie potrafi przy nim wykrztusić słowa i w ogóle dzieją się w niej rzeczy mocno niedorzeczne. Później z kolei obiera sobie dziwną taktykę na Harry’ego – zaczyna chodzić z każdym chłopakiem, jaki nawinie się jej pod rękę, bo… No właśnie, tej jej taktyki nie rozumiem. Dlaczego to robi? Do tego bawi mnie jeszcze niesamowicie, bo jest niby taka strasznie dobra we wszystkim, że można byłoby pomyśleć, że jest Mary Sue. A Bonnie Wright, grająca tę bohaterkę w filmowej serii, z jakiegoś powodu jeszcze bardziej mnie irytowała.

1. Tony Stark (Marvel Cinematic Universe)

stark

Ta-da-dam! Nie spodziewaliście się na pierwszym miejscu Starka, prawda? A może jednak? Cóż, wydaje mi się, że chyba przy wielu okazjach powtarzam, jak bardzo tej postaci nie lubię i jak bardzo mnie irytuje.

Zacznijmy może od jego cynizmu – jest w tym taki sztuczny i tak bardzo przerysowany. Nie polepsza faktu jego upór i robienie wszystkim na przekór – również członkom Avengers na przekór. A jeśli połączyć to z pogardą, jaką da się od niego wyczuć („Jestem Tony Stark, multimiliarder, filantrop i plejboj; wynalazca i na dodatek Iron Man”) daje to mieszankę tak bardzo wybuchową, że za każdym razem, kiedy Stark pojawia się na ekranie mam ochotę urwać mu łeb. Takich postaci jak Stark nie cierpię – błaznów, którzy nie wiedzą kiedy przestać żartować i nie umieją znaleźć umiaru w swoim zachowaniu.

Zauważyliście, że więcej w zestawieniu jest postaci żeńskich niż męskich? To oznacza tylko jedno – kobietę trudniej jest napisać tak, aby nie irytowała odbiorcy. Z facetami jest chyba trochę łatwiej. A kogo wy umieścilibyście w takim zestawieniu?

10 thoughts on “10 najbardziej irytujących postaci popkultury wg Serenity

  • 27 września 2015 at 17:26
    Permalink

    10-7 :Kto?
    6: Tą dałbym na pierwsze miejsce razem ze wszystkimi fanatykami seriali.
    5: To na 2 miejsce razem z fanami Dragon Age
    4: Nieporozumienie, nie powinna być na tej liście.
    3: Na 3 miejscu ale tylko po dodaniu fanatyków chińskich bajek
    2: Ok, jest ruda więc w sumie się nie dziwię, nikt jej nie lubi.
    1. No tu to fragment ” błaznów, którzy nie wiedzą kiedy przestać żartować i nie umieją znaleźć umiaru w swoim zachowaniu” mnie rozwalił. Jak postać tarka nie zna umiaru to nie wiem co powiesz na to:
    https://www.youtube.com/watch?v=J51bdfee1Qo

    Reply
    • 27 września 2015 at 17:37
      Permalink

      Jak zwykle – twórczo 🙂
      I rozumiem, że aby znać 8 i 7 trzeba coś czytać, ale żeby 9 nie kojarzyć?

      Reply
      • 27 września 2015 at 20:50
        Permalink

        Nie oglądam seriali, natomiast „coś” to doskonałe określenie tego typu literatury 🙂

        Reply
        • 27 września 2015 at 21:20
          Permalink

          No nie, jeszcze wyjeżdża mi z „tego typu” literaturą. Wiesz nie jestem złośliwa, ale czy ty aby nie jesteś przypadkiem uprzedzony? Poza tym odróżniajmy pisarstwo Novik od twórczości Jadowskiej, bo to wbrew pozorom spora różnica jest 😛

          Reply
          • 28 września 2015 at 08:45
            Permalink

            Jestem najzwyczajniej w swiecie złosliwy

  • 27 września 2015 at 18:16
    Permalink

    Czekam na 10 najbardziej irytujących blogerów

    Reply
    • 27 września 2015 at 19:30
      Permalink

      Yhm, niezły temat 😀

      Reply
  • 27 września 2015 at 18:43
    Permalink

    Pozwólcie, że wezmę w obronę Sebastiana.

    To prawda, że jego główną cechą jest religijność, ale powiedzmy sobie szczerze – ile postaci w DA (a DA2 w szczególności) czy w ogóle grach można opisać za pomocą chociaż 3 cech? Poza tym, Vael nie jest fanatykiem – zakładam, że raczej w Twojej drużynie nie gościł, ale ja parę razy z nim chodziłem i jego bantery z innymi, choć „uduchowione”, były raczej łagodne i z dużą dozą rozsądku i miłosierdzia.

    Poza tym, Sebastian jest o tyle wyjątkowy, że jako jedyny ma silny kręgosłup i zdarzają mu się sytuacje, w których mówi „nie, nie zrobię tego, bo się z tym nie zgadzam”, czym mnie zresztą bardzo ujął.

    I chociaż sam Andersa nie zabiłem, jeno wygnałem, ciężko winić Sebastiana za to, że nie potrafi się pogodzić z osobą, która zamordowała jego przyjaciółkę i mentorkę (że o innych osobach nie wspomnę, także tych, które zginęły z powodu wojny templariańsko-mag0wej).

    A co do tego, że postaci kobiece są bardziej irytujące – no cóż, większość ich jest pisana przez mężczyzn, więc nie dziwota, że nie potrafią dobrze ogarnąć płci tak różnej od ich własnej.

    Reply
  • 30 września 2015 at 05:26
    Permalink

    Co do 4 to był taki piękny fragment w grze, kiedy człowiek mógł wreszcie powiedzieć Yen, żeby spadała. Rzadko ktoś budzi we mnie taką irytację (no poza Dorą Wilk). Starka na pierwszym miejscu nie rozumiem, ale to pewnie dlatego, że ja tę postać bardzo lubię ;).

    Reply
    • 30 września 2015 at 09:45
      Permalink

      Ten moment w grze był bezcenny 😀 Fakt faktem przy poprzednim przejściu gry schrzaniłam i nie spiknęłam się z Triss i po kopnięciu Yennefer Geralt został samotnym wilkiem, ale jaką satysfakcję odczułam w stosunku do tego, że Yen będzie się musiała obejść smakiem.
      Tony przez pewien czas mnie bawił, ale teraz tylko i wyłącznie drażni i irytuje. Nie wiem czy to wynika z konstrukcji jego postaci, czy sposobu grania RDJa, ale nie mogę znieść Starka na ekranie.
      I w przyszłej konfrontacji między Starkiem a Rogersem jestem w #TeamCap.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *